Zakupy growe #8

Share

Wybił pierwszy dzień miesiąca, więc czas sprawdzić co tam ciekawego zakupiła banda na crossie. W tym miesiącu dorzuci się Pchan i Astarell, miłego przeglądania.


Pchan

Witam !!!

I kolejny miesiąc upłynął jak z bicza strzelił, zanim się obejrzałem marzec zaczął pukać do drzwi. Zapewne dzięki temu, że dwa tygodnie tak na dobrą sprawę przesiedziałem w domu, i miałem okazję nadrobić pewne zaległości growe. Uściślając to zasiadłem w końcu nad odkładaną od premiery Personą 5, a to w ramach przygotowań do Royal’a:). Luty to też miesiąc, w którym doczekałem się ukazania dwóch wyczekiwanych przez moją osóbkę gier, choć wcale nie są to tytuły nowe, ale w końcu ukazały się na Starym Kontynencie w takim wydaniu jakim powinny zostać wydane od początku.

Rune Factory 4 Special – przyznaję się bez bicia uwielbiam tą serię, chyba nawet bardziej od Harvest Moon’a (obecnie Story of Seasons), gdzie po bankructwie studia odpowiedzialnego za ten tytuł straciłem wszelką nadzieję na powrót tej marki do żywych. Całe szczęście ktoś sobie o Rune Factory przypomniał, i mogę się cieszyć kolejną odsłoną tego cyklu, który wprawdzie debiutował na 3DS’ie, ale że “cyfrówki” kupuje rzadko, to i z tą odsłoną zapoznam się dopiero teraz. Ponownie stając się zarazem rolnikiem szukającym małżonki, jak i bohaterem który odwiedzi kolejne “lochy” w poszukiwaniu skarbów:). A tak już całkiem na marginesie, miałem brać limitkę, ale coś mi się odwidziało, – i tak w życiu też bywa.

Nelke: The Legendary Alchemists – dotychczas serię Atelier kolekcjonowałem sobie na konsolach Sony, ale wraz z zakończeniem trylogii Mysterious, postanowiłem przerzucić się z kolejnymi odsłonami na platformę Nintendo. I pierwszym tego rezultatem jest spin-off serii, gdzie możemy spotkać choćby bohaterki z innych gier z tego uniwersum. Dbając o rozwój miasteczka…

Kotodama: The 7 Mysteries of Fujisawa – napiszę szczerze, że ten tytuł mi nic nie mówi, nie wiem do końca czego się po nim spodziewać, ale że lubię visual novel, a i koledzy z discorda mi to polecali to kupiłem. Tym bardziej że cena nie była jakoś specjalnie wygórowana. Choć muszę się przyznać, że miałem też pewne opory ze względu na pewne sceny…

The Lost Child – kupione w promocji, i cieszę się że tej okazji nie przepuściłem. Sam tytuł mnie już dawno zainteresował, a to dzięki panu Sawaki Takeyasu, którego wtajemniczonym nie trzeba przedstawiać, ale z zakupem się wstrzymywałem. Po samej grze nie wiem jeszcze do końca czego mogę spodziewać, ale raczej powinienem być zadowolony. Tym bardziej, że lubię ten gatunek gier..

Yakuza: Remastered Collection – to jest właśnie druga najbardziej wyczekiwana pozycja lutego przez moją osobę, po którą sięgnąłem w dużym stopniu z powodu, że jest to jedyny sposób na dostanie Yakuzy 5 na nośniku w wydaniu zachodnim, i jako fan przygód Kiryu takiej okazji nie mogłem przepuścić. W zestawie dostajemy również trzecią i czwartą odsłonę cyklu (szkoda że nie na osobnych nośnikach) . Jak i gustowne pudełko z PS3 dla piątej odsłony, – tylko zastanawiam się po co?

The Silver Case – kolejna visual novel w tym zestawieniu, ale zdecydowanie w całkowicie innych klimatach. Dla mnie tytuł obowiązkowy, tym bardziej że pracował przy nim Suda 51, którego gry po prostu uwielbiam…

Pozdrawiam.


ndl
Yo!
U mnie w lutym spory rozstrzał. Tak naprawdę wpadło kilka perełek, które jeszcze rok temu wydawały mi się nierealne do zdobycia albo po prostu były poza moim zasięgiem. Do sedna!
Vampire Savior, czyli Darkstalkers. Jedna z większych marek bitek Capcomu na automaty. Wydana na Saturna wyłącznie w Japonii, który potrzebował do niej specjalnego kartridża z dodatkową pamięcią ramu!!!! Pudełeczko na swój wiek w dobrym stanie (kartonowe), w środku cały pakiecik, czyli pudełko z grą i instrukcją oraz właśnie RAM. Powiem wam, że pięknie to wszystko śmiga na telewizorze i ślina cieknie na samą myśl o następnej partyjce. Zapewne w tym miesiącu jak przejdę jeszcze z 20 – 30 razy tryb arcade znajdziecie tekst o tej serii na CP! Miód na moje zbłąkane serce!
O matulo, ale miałem farta. Dzięki dobremu info od Dajza, szybkim poczęstunku linkiem wleciałem z buta na licytację Castlevanii: Dawn of Sorrow wraz z Aria of Sorrow na GBA. Tak jak Dawn miał cały pakiecik, czyli instrukcja pudło i oryginalny kartridż, tak Aria była wyłącznie w postaci kartridża. Nie chciało mi się pisać o dodatkowe foty, gość z Norwegii. w opisie dał że oryginał więc wierzę mu, co mi tam, cena wręcz jak za darmo. W końcu nadszedł czas i paczka zawitała do mojej hacjendy. Pierwsze co rozkręcamy kartridż z Arią i bingooooooooooooooooooo!!! Oryginał, który kosztował mnie niecałe 70 zł. Piękna sprawa! Pudło niestety musiałem domówić osobno, a w dzisiejszych czasach jedyne co pozostało to reprodukcja, więc boxik na zamówienie. Muszę jednak przyznać, że rozmiarowo, materiałowo jak i stylistycznie 1:1 z oryginałem więc mam nowy kartonik. Teraz trzeba będzie polować na manual i Aria w komplecie!

Ej panie, a co to je? SEGA MEGA DRIVE BEJBE!!!!! Najsławniejszy jeż w historii rozpędził się jak błyskawica i wleciał mi do domu przez okno!!!! Wersja japońska, konsoli nie mam, ale niedługo będzie. Piękna okładka, instrukcja wspaniała, kartridże majestatyczne. Już wiem, że będę robił również ekspansję w tym roku na tę platformę, a jakoś od połowy roku zapewne zajmę się kompletowaniem konsol w wersji europejskiej oraz japońskiej. Na tym kończę te pisanie, bo sam siebie nakręcam i zaraz wyląduję na przeglądzie ebay.


 

Astarell

Wcześniej nie pisałem, bo pomimo solennych obietnic, nie udało mi się kupić żadnych gier w wersjach pudełkowych, z różnych powodów zresztą. Za to rozpocząłem kolekcjonowanie nendoroidów m.in, z gier i o oto moje pierwsze nabytki . Z góry przepraszam za jakość zdjęcia, ale i sprzęt marny i fotograf ze mnie kiepski.

 

 

Na zdjęciu mamy rzecz jasna Rorolinę Frixel, znaną lepiej jako Roronę, będącej bohaterką Atelier Rorona: The Alchemists of Arland, jednej z części znanego, atelierowego, alchemicznego cyklu. Możemy ją sobie ustawić w wersji bojowej z kosturem w łapie, w wielu różnych pozach, ale także jako zwykłą alchemiczkę mieszającą w kotle, jak kto woli.

Ponadto czerwone pudełko zawiera figurkę Ann Takamaki z Persona 5/ Persona 5: The Animation. Chyba nie trzeba jej nikomu przedstawiać oprócz tego że jest wersji Phantom Thief, z możnością zakładania/ ściągania maski.

Na samym końcu uszata panna kitsune to Noja Loli Ojisan – wirtualna youtuberka. Związek z tematem gier ma niewielki, ale ślicznie się prezentuje. To tyle na dzisiaj, może w marcu uda się zakupić ponownie coś nowego.

 


W tym miesiącu to tyle od nas, pokażcie swoje łupy, jeżeli jakieś wpadły i jest na czym zawiesić oko! Pozdrawiamy.

ndl

ndl

First time?

Może Cię również zainteresować: