Home KĄCIK KOLEKCJONERSKI Zakupy Growe #21

Zakupy Growe #21

by CrossPlay

Zakupy growe z numerkiem 21 właśnie wylądowały! Mimo problemów z paczkami przez zablokowany Kanał Sueski, jedziemy bez opóźnień. CP ma swoje kanały przerzutowe. Miłego czytania i piszcie w komentarzach co Wam udało się upolować w marcu. Enjoy!


3 gry Triple-A, czyli klasycznie i z przytupem nadrabianie zaległości (oprócz pajączka, ale to za chwilę). Zacznijmy może od lewej. Metal Gear Solid V z moją znajomością (a raczej brakiem) języka angielskiego może być nie lada wyzwaniem, jednak od czego są różne streszczenia fabularne. Seria ta, towarzyszy mi od samego początku i tylko szkoda, że jest ostatnią przygodą jaką mi będzie dane przeżyć w skórze Big Bossa. Nie oczekuję zbyt wiele, powiem więcej — nie jestem nastawiony zbyt pozytywnie i chciałbym, aby pewne elementy rozgrywki mnie zaskoczyły. Rozkładając papierową mapę dołączoną do pudełka „Day One Edition” przeraziłem się dystansem, który dzieli wyróżnione zdjęciami lokacje. Na szczęście widać, że projekty będą zróżnicowane pomimo pustynnych rejonów Afganistanu oraz Afryki. Kolejnym zakupionym egzemplarzem jest Forza Motorsport 6 na Xbox One. Moją recenzję możecie przeczytać tutaj. Dodam jedynie, że szóstka niemal kompletnie zrezygnowała z mikrotransakcji, które trapiły poprzednika, a rozgrywka stoi w rozkroku między świetną trójką, a dobrą czwórką (albo na odwrót w zależności od upodobań). Z największych minusów można wymienić na siłę powtarzające się eventy z cyklu „bądź w pierwszej trójce”. Cóż… urok gier wyścigowych. Spider-Man jest zaliczony przeze mnie od dawien dawna, a do kupna zostałem zmuszony przez… kobietę. W momencie kiedy przechodziliśmy na osobnym koncie grę aby ją w końcu sprzedać — po pewnym czasie wydano GOTY — a mojej ukochanej przypomniało się o powrocie do Nowego Jorku i zatęskniło za bujaniem się siecią pomiędzy wieżowcami, piorąc mordy oprychów w mało kontrolowany sposób (hłe, hłe). Podstawka została tylko liźnięta w celu dokończenia pozostawionych spraw, a na warsztat poszły trzy DLC.


U mnie w ostatnim czasie słabo z zakupami zarówno przez lekki portfel jak i również zawirowania w życiu codziennym — co spowodowało, że wypadłem z ostatnich zakupów. Po świetnym Bravely Default na 3DS’a z wypiekami na twarzy czekałem na drugą odsłonę, która miała swoją premierę w lutym. Oczywiście tytuł zakupiłem i dziś mogę się nim pochwalić. W dzisiejszych czasach naprawdę mało jest gier, które z czystym sumieniem można kupić w dniu premiery, aby nie pożałować i BD2 właśnie zalicza się do tego wąskiego grona — serdecznie polecam!


Po miesiącach posuchy przypomniałem sobie po co mi Xbox One X, więc uznałem, że to świetny czas aby uzupełnić moją kolekcję o starsze pozycję (te ograne i te, których jeszcze nie miałem okazji zasmakować). Tak więc idąc od lewej mamy limitowaną wersję Halo Reach. Z serią Halo mam styczność od pierwszej odsłony, więc każdą odsłonę ogrywałem w czasie premiery lub jej okresie. Reach to zdecydowanie jedna z  najlepszych odsłon, a zarazem jest to łabędzi śpiew ojców serii (przyp. studio Bungie). Stary silnik przygotowano na nowo, skomponowano całkowicie nową ścieżkę dźwiękową, wykorzystano każdy pomysł, które nie trafiły wcześniej do serii (z dobrym skutkiem), a multiplayer to sztos już od czasów wersji beta (dostępnej dla tych co kupili ODST na premierę). Oprócz tego już od roku mam chcicę na Half Life Alyx, ale niestety nie posiadam kompa i gogli wartych 8-10 tysięcy, aby móc w spokoju ograć najnowszą część w tej zacnej serii, tak więc ponownie zadowoliłem się wydaniem The Orange Box. Dla nieświadomych jest to najbardziej kompletny i przepełniony zawartością zbiór gier w jednym pudełku za cenę jednej nowej produkcji od Valve (w czasach gdy jeszcze skupiali się wyłącznie na własnych grach a nie zbijali kokosy na cyfrowej usłudze dla gier na PC). Do dyspozycji mamy trzy części Half Life (2-kę wraz z epizodami), bardzo udany eksperyment pod postacią gry Portal oraz kontynuacja sieciowego pochłaniacza czasu czyli Team Fortress 2. Żadna inna kompilacja nie przyniosła mi tyle radości co pomarańczowe pudełko a dla samej serii Half Life cały czas rozważam zakup dobrego PC wraz z goglami i olanie sikiem koszącym nowej generacji konsol. Dalej mamy ostatnią starą przygodę ponętnej Lary Croft w Tomb Raider Underworld. Serii nie trzeba przedstawiać ale na pewno mogę napomknąć, że po słabej trylogii rebootu serii robiącego z przygodówki coraz to bardziej action rpga (a głos i ciągłe stękanie Lary przy jakiejkolwiek czynności sprawia, że otwiera mi się nóż w kieszeni) aż chce się powrócić do starej i sprawdzonej formuły. Na koniec zapomniana przez Ubisoft marka, ale zdecydowanie nie zapomniana przez fanów gatunku. Splinter Cell Conviction to nowe spojrzenie na serie, a zarazem ostatnia część w której głosu Samowi podkładał sir Michael Ironside. Conviction zmienia koncepcję powolnego skradania się w szybki i żywiołowy taniec śmierci, dzięki czemu zabawa w kotka i myszkę pomimo dekady na karku dalej sprawia mnóstwo radości. Na koniec oczywiście nie da się nie zauważyć nowej growej makulatury, której nie omieszkam zaprezentować na łamach CP.


W tym miesiącu głównie Switch — cztery od limitedrunów (SoR 4, Panzer Dragoon, Tiny Metal, Shadowgate), dwie od playasia (ScourgeBringer i If My Heart Had Wings), numerowany (mi się trafił numerek 2658 z 6250) Carrion od srg, do tego Bravely Default II z półki z mediamarkt i na fali ostatniego hype’u Hades z jakiegoś allegrowego sklepiku. No i jeszcze Majikoi: Love Me Seriously na PC, novelka od JAST USA.


To wszystko w tym wydaniu zakupów. Jednocześnie z okazji zbliżających się świąt Wielkanocnych cała ekipa Cross-Play życzy Wam spokoju, pogody ducha i smacznego jajka. Wszystkiego dobrego i do zobaczenia za miesiąc.

zakupy growe

Polecamy również

Nynek to koci pupil Cross-Play. Stronka korzysta z whiskasa, czy nakarmisz Nynka? Nakarm Nynka Przeczytaj więcej o polityce prywatności