Home KĄCIK KOLEKCJONERSKI Zakupy Growe #20

Zakupy Growe #20

by CrossPlay

Witamy wszystkich bardzo serdecznie w 20 odsłonie zakupów. Jako, że redakcja świeci pustkami, a naczelny gdzieś zniknął, to ja (Iron) będę dziś waszym przewodnikiem. A dobroci jest całkiem sporo, widać luty był dla wielu udanym miesiącem na zakupy. Oczywiście zachęcamy do dzielenia się swoimi zakupami w komentarzach. Miłego czytania i 3… 2… 1… Let’s JAM~!


Zakupy Growe

U mnie na tapet trafiło 5 gier z PlayStation 2. Miało być sześć, ale zamówione Gran Turismo 3 nie chciał się uruchomić i byłem zmuszony zwrócić towar. Okej zaczynamy od lewej do prawej. Splinter Cell: Double Agent to ostatnia odsłona do zaliczenia. Po jej skończeniu mogę śmiało powiedzieć, że wszystkie części przygód agenta Sama Fishera z kultowymi goglami termowizyjnymi na łbie będę miał ukończone. Żeby było ciekawiej, zagrałem w Double Agent i ujrzałem napisy końcowe na PC. Jednak po recenzji Chrno dowiedziałem się, że wersje na starsze systemy (Xbox, PS2) różnią się diametralnie od edycji na nowszych sprzętach. Analogicznie jest z Medal of Honor: Frontline, chociaż tutaj nie miałem zbytniego ciśnienia, ale po prostu tęskno mi za strzelaninami w klimatach II wojny światowej. Frontline był zachwalany na PlayStation 2, więc pozostaje mi zderzenie ze ścianą, kiedy w niegdyś efektownym desancie na plażę Omaha w Normandii ujrzę sztywne ruchy postaci, graficzną prostotę i pustkę otoczenia z wybuchami, które teraz wyglądają jak pierdnięcie petardy. Na Primal polowałem od dłuższego czasu. Zawsze kojarzył mi się z tworem łączącym grę Soul Reaver z Shadowman. Za dużo o produkcji nie wiem, dlatego jestem bardzo ciekaw zawartości i tym co mnie czeka w przygodach „metalówy” Jane i kamiennego gargulca Scree. Klimat już mnie porwał, a dowiedziałem się o tym, kiedy miałem sprawdzić poprawne działanie płyty, a skończyło się rozgrywką trwającą godzinę. Kolejnym tytułem jest SSX 3. I nie będę ukrywać, że to nie są do końca moje klimaty, i chociaż uwielbiam serię Tony Hawk’s Pro Skater to snowboarding ma się nijak do skateboardingu (tak mi się bynajmniej wydaje). Do kupna zachęcił mnie Repip, a dokładnie jego recenzja w Retro na Gazie z oceną Uber Gazparka (hłe, hłe). Dla pewności zerknąłem również na prehistoryczny tekst Hiva, który wystawiając ocenę 9 w PSX Extreme piał z zachwytu podsumowując słowami: „Tak, definitywnie kocham tę grę — jest WIELKA, dynamiczna, młodzieżowa, przepyszna. Aby ją zdobyć dorabiaj choćby stając na rzęsach lub chodząc na uszach — nie pożałujesz!”. Na koniec wisienka na torcie, a więc Resident Evil Code: Veronica X. I wraz z Resident Evil: Revelations jest to jedna z odsłon, które brakują mi do zaliczenia wszystkich części (przemilczałem Outbreak, i uprzedzam pytania: zaliczyłem Chronicles i Archives na Wii) w opasłej serii Rezydencji Zła. Co ciekawe, dawno temu przechodziłem ze znajomym początek, ale z jakiegoś powodu nie doszliśmy nawet do połowy kampanii. Ale do dzisiaj widzę obraz bardzo mrocznej przygody początkowego obozu z obdartymi ze skóry zombiakami i psami straszącymi już z poziomu zamkniętej klatki. W kolejce jeszcze czekają gry ze starych zakupów, czyli WRC II Extreme, Gran Turismo 4 oraz Tenchu: Wrath of Heaven. Będzie grane!


Witam!!!

Ostatnimi czasy, jak zdążyliście zauważyć, to zrobiłem sobie, w cale nie tak mała przerwę od zakupów, i przez długi czas jakoś specjalnie tu nie gościłem. Nie oznacza to, że w tym czasie odpoczywałem i nie powiększałem sukcesywnie swojej kolekcji o różne dobra. Nie byłbym sobą gdybym czegoś nie kupił, a przecież przewinęło się trochę ciekawych premier i kilka zaległości również wpadło. A że ostatnio jestem leniwy, to i tak nie będzie to wszystko co przez okres mojej nieobecności wpadło mi w moje spocone łapska.

Jak pewnie wszyscy pamiętają w tamtym roku świętowaliśmy 35 lat Mariana, gdzie również postanowiłem dołączyć do imprezy, i tak stałem się szczęśliwym posiadaczem nie tylko składanki Super Mario 3D All-Stars zawierającej trzy gry z tytułowym hydraulikiem w roli głównej (o jakości wydania się nie będę wypowiadał, bo jeszcze nie grałem XD). Kupiłem też bowiem Game&Watcha, jak i niedawno wydanego na Switcha Super Mario 3D World, do którego dodawany był steelbook i zestaw magnesów oraz naklejek.

Oczywiście człowiek nie żyje tylko przygodami hydraulika, więc na najnowszą konsolę Nintendo wpadły mi jeszcze choćby Hyrule Warriors: Age of Calimity, czyli spin-off do Zeldy: BotW pokazujący nam wydarzenia poprzedzające ten tytuł, którego jako fan Zeldy nie mogłem sobie odpuścić. Tak samo jak dwóch opasłych książek w limitowanych edycjach dotyczącej tej zasłużonej serii w celu uzupełnienia kolekcji. A że jestem fanem twórczości Vanillawaere, o czym już kiedyś wspominałem, to i oprócz ich ostatniej gry jaką jest 13 Sentinels Aegis Rim dorzuciłem również artbooka z Dragon’s Crown. Wpadły mi też przy okazji choćby takie tytuły z noworocznej wyprzedaży jak Sakura Wars, Dragons Star Varnir, jak i Final Fantasy XII: Revenant Wings na zapomnianego już DS’a. Jak już jesteśmy przy „japońszczyźnie” to zawitały do mnie jeszcze takie tytuły jak choćby Aokana: Four Rhythms Across the Blue, Root Letter: Lost Answer, Moreo Crystal H, wszystkie trzy oczywiście w limitkach. Dead or Alive Xtreme 3: Scarlet w jedynym słusznym wydaniu:), Yggdra Union na PSP, Indivisible, AI: The Somnium Files, Capitain Tsubasa, do którego zakupu przymierzałem się od dłuższego czasu. Poszukiwany od dłuższego czasu Crystar, jak i Ghost of Tsushima, Night of Azure 2, i ostatnia odsłona Yakuzy o podtytule Like A Dragon oczywiście ze steelbookiem, jak i poczciwy Sonic The Hedgehog na Mega Drive’a, bo powoli przymierzam się do zakupu kolejnej „zabawki” do kolekcji.

O grach wydanych przez Limited Run Games też nie można zapomnieć, i tak stałem się szczęśliwym posiadaczem Shantae and the Seven Sirens, The Missing: J.J. Macfild and The Island of Memories oraz Forgotton Anne. A kolejne gry w kolejce czekają.

Na sam koniec zostawiłem sobie za to, to co mi przyszło w ostatnich dniach lutego, czyli LoH: Trails of Cold Steel III i teraz pozostaje mi czekać na „czwórkę”, jak i „jedynkę” i „dwójkę” (których zapowiedź gdzieś mi śmignęła w wersji na Switch’a). Oprócz tego tytułu to jeszcze wpadła Persona 5: Strikers, którą może za jakiś czas sobie kupię również na PS4, jak i Bravely Default II, czyli kolejna odsłona „duchowego spadkobiercy” starych dobrych Finali.

I tym miłym akcentem kończę swój przydługawy wpis, jak o czymś zapomniałem wybaczcie, ale pamięć już nie ta:). Do następnego.


Luty był baaaardzo dobrym miesiącem, ruszyło kilka paczek z LRG, do tego w końcu dotarły grudniowe (lel) paczki z wyprzedaży z VGP.

Żeby nie przedłużać, na pierwszy ogień (bez jakiejś specjalnej kolejności) idzie Senran Kagura Reflexions — od LimitedRunGames (chociaż nie jest to część ich „głównej” linii wydawniczej) — gdy ogłosili, że będą sprzedawać w pudełku tą gierkę to bardzo się ucieszyłem, bo właściwie tego tylko mi brakowało, żeby mieć przynajmniej po jednej angielskiej kopii każdej z gier z tej serii w kolekcji. Więc w pewnym sensie fullset. Lubię tę serię… Do tego do paczki dorzuciłem kolekcjonerskie wydanie Senran Kagura Burst Re:Newal — At the Seams Limited Edition, już trzecia kopia tej gry w mojej kolekcji — obok kolekcjonerki z JP (Nyuu Nyuu DX Pack) i z EU (Bountiful Beauties Edition). W sumie te 3 wydania niczym się nie różnią poza artworkiem na pudełku (i faktem że japońska wersja gry nie jest ocenzurowana), ktoś więc pewnie zapyta — po co? Dlaczego? Po co mi kolejna kopia tej gry? Moja odpowiedź: ¯\_(ツ)_/¯. Mówiłem już że lubię tę serię? Ogólnie z Senran Kagur poza siódemką (która pewnie zdechła przez Sony) jedyna rzecz, której mi jeszcze brakuje i którą bym chciał do pełni szczęścia to Senran kagura 2-deep crimson collectors europejskie limitowane wydanie Deep Crimson na 3DSa. Ale to było wydane w jakimś śmiesznym nakładzie (coś koło 800 sztuk z czego część trafiła do developerów i ludzi związanych z lokalizacją tego projektu, na sprzedaż było coś koło 500-600) i jak już się na ebayach pojawia to za chore pieniądze. A biorąc pod uwagę że zwykła wersja (którą na szczęście już mam) też już tania nie jest, raczej pogodziłem się z faktem że moja kolekcja Senran Kagura nigdy nie będzie pełna. Dalej — Gal*Gun Returns – Birthday Suit Collector’s Edition — remastera pierwszej części z X360 (ta część nigdy u nas oficjalnie nie wyszła, tylko Japonia). Znów, z jakiegoś powodu (it’s a mystery, we’ll never know) lubię tę serię. Co do wydania — kto widział materiały promocyjne ten wie co w sobie zawiera to piękne pudełko. Tak, to jest „to” wydanie. Jak ktoś nie wie o co chodzi to wyjaśniam: artbook, 6 przypinek i moneta, 6 pocztówek, soundtrack i oczywiście

Ostatnia kolekcjonerka w tym miesiącu to CLANNAD na Switcha, znów od LRG. Gra na karcie, do tego artbook i album, pudełko wzorowane na japońskim wydaniu CLANNAD Memorial Edition. Jak już przy Clannadzie jesteśmy to z play-asia wpadło też Tomoyo After ~It’s a Wonderful Life~, które jest spin-offem tej serii. Do upolowania pozostaje mi już w sumie tylko Clannad — Hikari Mimamoru Sakamichi de (znane też jako Clannad Side Stories) — ale tu na szczęście ostatnio (dosłownie kilka dni temu) pojawiły się jakieś newsy że Prototype wyda to w Japonii na Switcha, a skoro Prototype wydaje, to raczej będzie angielska wersja w japońskim wydaniu. Także wpadnie kolejne pudełeczko.

Dobra, przebrnęliśmy przez kolekcjonerki to teraz pora na standardowe wydania które przyszły w tym miesiącu, na początek Switch:

Kilka gierek od limitedrunów — Black Bird (w sumie nie wiem ale chętnie sprawdzę), Jay and Silent Bob: Mall Brawl (dość ciekawie wyglądający retro brawler, LRG wydawało go fizycznie równolegle na Switcha i NESa, więc określenie „retro” jest tu jak najbardziej na miejscu), Blaster Master Zero i Blaster Master Zero 2, Wizard of Legend — 3 gierki które gdzieś tam mam na liście „do sprawdzenia”, do tego Star Warsy — Episode I: Racer, Jedi Academy, Jedi Outcast do których bardzo chętnie wrócę. Dodatkowo jeszcze Arc of Alchemist i Ys Origin ….. trochę tego jest. Oprócz limitedrunowych to właściwie jeszcze Distraint Collection od play-asia i europejskie wydanie Atelier Ryza 2.

Do tego w końcu dotarła paczka z gierkami na PS4 zamówiona z VGP w czasie grudniowych wyprzedaży:

Tu głównie chińszcz- tfu, znaczy ten… ryżowe opowieści. Date A Live: Rio Reincarnation, Sakura Wars, Nioh 2, Super Nepu RPG, Persona 5 Royal, Zanki Zero: Last Beginning


Tak, wiem, że przy moich ostatnich zakupach pisałem, że nie kupuję już nic, bo odkładam na PS5. No cóż… nie wyszło.

Stwierdziłem, że na nową generację przesiądę się najwcześniej w kwietniu (w końcu Wielki Post, trzeba jakoś ograniczyć konsumpcję!), więc można nadrobić parę produkcji, które mi umknęły. Death Stranding było na moim celowniku od pierwszych zapowiedzi. Gra ponoć stoi fabułą, więc będzie idealnym materiał na jakiś tekścik. Z kolei na Red Dead Redemption II nie czekałem wcale. Nie jestem fanem produkcji od Rockstara, mimo iż jedno z moich pierwszych growych wspomnień, to zabawa w pierwszym GTA na PSX-a. RDR zainteresował mnie głównie przez westernowy klimat i wiele pozytywnych opinii. Pożyjemy, zobaczymy. A jak już jesteśmy przy „przeżywaniu” to mamy idealne przejście do Resident Evil 2. Survival horrory od Capcomu także gościły na domowym „szaraku”, jednak były to gry zdecydowanie zbyt trudne, jak na moje możliwości w tamtym okresie. Samą serię bardzo cenię, chociaż wydaje mi się ona pozbawiona od dawna jakiejś spójnej wizji świata i historii. Tym bardziej cieszę się, że będę mógł postrzelać do zwykłych zombie. Ostatnią, lecz nie mniej ważną, produkcją, którą drogą kupna posiadłem jest Astral Chain. Mój Switch leży trochę odłogiem, dlatego stwierdziłem, że gierka od PlatinumGames świetnie go rozrusza. NieR: Automata jest wysoko w moim prywatnym rankingu gier (a już niedługo NieR Replicant!), więc liczę, że przy pstrykowym ekskluziwie też się będę dobrze bawił.

To teraz już naprawdę nic nie kupuję!


W tym miesiącu skromnie, bo tylko gra Ys IX: Montrum Nox, czyli Adol tym razem jako uciekinier z więzienia i Montrum zarazem, ogólnie mroczniejsze klimaty niż zwykle. Ponadto figurka-nendoroid Alice Synthesis Thirty z gry i anime Sword Art Online Alicyzacja. Przy okazji na zdjęciu przyplątała się Ristarte, anime z nią nie kojarzę, ale jest śliczna i ma skrzydełka z tyłu.


Luty, w przeciwieństwie do stycznia, był dla mnie nieco bardziej owocny jeśli chodzi o nowe nabytki. Znalazło się w nim miejsce zarówno na tytuły dedykowane najstarszej konsoli w mojej kolekcji jak i tym nieco nowszym sprzętom.

Niemal na samym początku miesiąca połasiłem się na dwa smakowite klasyki z pierwszej generacji PlayStation. Jednym z nich była kontynuacja przygód pewnej pani archeolog, na której pełną kolekcję przeżyć jestem, że tak powiem, napalony już od dłuższego czasu. Niestety w gąszczu innych starszych tytułów i zalewie nowych premier niekoniecznie jest mi z nimi po drodze. Tak więc, jak tylko pojawiła się możliwość nabycia Tomb Raider II nie zastanawiałem się zbyt długo, bo i po co? Szczęśliwie dla mnie lokalny sprzedawca posiadał w swojej ofercie również produkcję o pewnym tajniaku, którego umiejętności prowadzenia samochodu mogą wprawić w kompleksy nawet Dominica Toretto. Drivera wziąłem więc przypadkiem i w sumie nie miałem jeszcze okazji go odpalić. Nie mogę się jednak doczekać, żeby znów zaliczyć… No dobra, spróbować zaliczyć misję w podziemnym garażu… Podejrzewam, że padnie tam więcej wulgaryzmów niż w trakcie całej serii Souls…

Kolejnymi tytułami, które trafiły do moich zbiorów są gry na „pstryczka”. The Legend of Zelda: Breath of the Wild to prawdziwy sztosik i żałuję, że wpadła mi w łapki tak późno. Ostatni raz taką swobodę czułem grając po raz pierwszy w drugą część perypetii Bezimiennego . Oczywiście przygody Linka są tytułem dużo bardziej rozbudowanym, ale chodzi mi raczej o to, że już dawno żaden „ErPeG” nie przywołał u mnie tego wspaniałego uczucia niczym nie skrępowanej wolności w wyborze drogi, którą podążę. Coś pięknego. Druga produkcja miała pierwotnie poczekać, ale przyznam szczerze – oferta z limitowanym steelbookiem i dodatkami zrobiła swoje. W dodatku ta cena… Super Mario 3D World + Bowsers Fury wleciał do mnie w dniu premiery i choć sam jeszcze nie zagrałem, to moi synowie jednoznacznie dali mi do zrozumienia, że muszę czym prędzej zacząć nadrabiać nowego/starego Mariana… Na sam koniec tytuł, który uprzednio kupiłem… w dniu premiery. Następnie ukończyłem, splatynowałem i… sprzedałem. Widząc jednak promocję na The Last of Us: Part II nie mogłem się powstrzymać przed zakupem, aby ponownie móc przeżyć kolejną podróż Ellie.

To tyle z mojej strony. Na zakończenie dodam jeszcze tylko, że moją bibliotekę cyfrową w lutym zasiliły dwa kolejne tytuły: Dragon Ball FighterZ (Switch) i Kingdom Come: Deliverance (PS4).


To wszystko w dzisiejszym, opasłym, wydaniu growych zakupów. Mam nadzieje, że miło spędziliście czas i zobaczymy się ponownie za miesiąc. Dbajcie o siebie i o swoich bliski, do zobaczenia na Cross-Play.

Polecamy również

Nynek to koci pupil Cross-Play. Stronka korzysta z whiskasa, czy nakarmisz Nynka? Nakarm Nynka Przeczytaj więcej o polityce prywatności