Home KĄCIK KOLEKCJONERSKI Zakupy Growe #19

Zakupy Growe #19

Cross-Play

Dziewiętnasty odcinek zakupowych zdobyczy czas zacząć. Dzisiaj skromnie, bo też i nowy rok każdemu daje popalić. Mimo wszystko zachęcamy do podzielenia się swoimi okazami i udekorowania wpisu własnymi fotami plastiku. Zaczynajmy!


Astarell

Ostatnio jak zwykle znowu przybyło mi figurek. Poniżej te jak zwykle kojarzone z grami. Żeby się wiele nie rozpisywać Flonne i Etnę z Disgaei wszyscy chyba znają. Neptune z Hyperdimension Neptunia też powinna się większości kojarzyć. Na koniec młoda wiedźma Marisa Kirisame z serii Touhou Project.


Duki

To mój pierwszy występ w Growych Zakupach, więc myślałem od czego najlepiej byłoby zacząć. Sądzę, że przede wszystkim od postawienia sprawy jasno — jestem obecnie graczem hybrydowym, robiącym zakupy mniej lub bardziej intensywne, zarówno jeśli chodzi o wersje pudełkowe, jak i cyfrowe. Nie skupiam się również na uzupełnianiu kolekcji jakiejś konkretnej platformy, aczkolwiek chodzi mi po głowie pomysł żeby stworzyć sobie własną listę gier Hall of Fame i w miarę możliwości zdobyć ich najciekawsze, limitowane wydania. Tymczasem ostatnie zakupy wyglądały tak, że wpadła nawet książka;

Butcher — bardzo mały indyk spod ręki Phobia Game Studio, czyli naszego rodzimego developera, który święcił w zeszłym roku triumfy za pośrednictwem Carriona. Krwista oprawa Butchera jest wprost proporcjonalna do jego pixelozy i generalnie nie wyróżnia się niczym specjalnym na tle gatunku — dla mnie jednak to fajna opcja posiadać taką produkcję na fizycznym wydaniu od Limited Run Games,

Jak X: Combat Racing — jeszcze jedna pozycja od LRG, tym razem jednak absolutny klasyk jeśli o moją osobę chodzi. Nigdy nie wchodzę w dyskusję, jak ta odsłona wypada na tle trylogii, czy Naughty Dog podjęło słuszną decyzję etc. Ja spędziłem z Jakiem X masę godzin na moim poczciwym PS2 i starałem się masterować wszystko, co się da. Ten egzemplarz jest więc dla mnie wyjątkowy i na pewno długo poleży w folii.

Super Mario Bros U Deluxe — bardzo długo zbierałem się do zakupu tej wersji Mario, aczkolwiek nie licząc pojedynczych sesji w Karty, to ostatnią styczność z wąsatym hydraulikiem miałem trzy lata temu przy okazji Odyssey, czyli dość dawno. No i ja lubię platformówki.

Masters of Doom — z racji, iż jest to książka traktująca o legendarnych twórcach, których gra zmieniła poniekąd oblicze elektronicznej rozrywki, postanowiłem dołączyć ją do zakupowej sesji. Za czytanie dopiero się zabiorę, ale tytuł ten jest rewizją wydanej w 2003 roku publikacji przez Davida Kushnera. Teraz, po latach, za polskie tłumaczenie wziął się znany nam z kręgu PSX Extreme Marcin Kosman, który przy pomocy m. in. Ryszarda Chojnowskiego dopilnowali, by jak najlepiej oddać treść tej ciekawej historii. Swoją drogą, oryginał zawiera podobno drobne błędy dotyczące dat oraz faktów, które zostały wyłapane i poprawione w polskiej wersji — nie zawsze więc, mityczny, angielski oryginał dostarcza to, co najlepsze.


ndl

U mnie w tym miesiącu udało się odebrać pakę from dżapan, od Yuzo. Japońskie smd, pakiet startowy dokooptowany do Jeża w postaci Bare Knuckle, czyli Streets of Rage 1 i 2, prelekcja Treasure, oficjalny, intymny, osobisty must have nad którym rozglądałem się tak długo, nie spodziewałem się szczerze, że kiedykolwiek uda mi się ruszyć w temacie tych chłopaków i dorwać ich legitne cuda tworzone w najlepszych latach, ale udaje się. Mowa oczywiście o Gunstar Heroes, run’n’gun, który zawojował moją wyobraźnie. Na dokładkę jedna z presonicowych maskotek Segi, czyli beatlesopodobny Alex Kidd. Pudełka od smd to czysty seks, a nawet już plastikowe porno, szczególnie dla mnie te japońskie, gdzie jest bogata paleta kolorów, chińskie znaczki, zapach wzbudzający drgania w odpowiednich miejscach ciała. To już jest magia, gierki naprawdę były i są wspaniałe. Oprócz konsoli i gier na start, doczłapałem oczywiście co nie co na inne systemy. Tak też wpadła Ikaruga, ta najważniejsza, najistotniejsza wydawniczo, czyli na Dreamcasta. Oj, aż chciałem przewracać telewizor na bok i odpalić sławne tate. No i coś na co polowałem naprawdę długo, a śliniłem się do opowieści jednego typa posiadającego wersję amerykańską jeszcze dłużej, czyli Mark of the Wolves, jest moc kochani, oj bije na me lico od pierwszego spotkania. Na Jowisza zaś aestetyczne Policenauts w wydaniu, które bije taką zajebistością że nie mogłem przestać się na nie napatrzeć, wpadłem w lekki trans i małe co wybudziłbym się po kilku latach, tak jak Ingram, czyli główny bohater gierki od Kojimbo. Dodatkowo udało się dokooptować Samurai Shodown III, jej najlepszy port wydany fizycznie, w opakowaniu jest dodatkowy kartridż z 1 MB ramu, dzięki czemu miażdży konkurencyjne porty wydawane w tamtych latach. Piękna sprawa, zapewniam. No i żeby nie było, że wieje niebieską fanbojką, nadrobiłem w końcu zakup Zelduni, bo i tak to nie tanieje, a i doczłapałem wydania na konsolę totalną tych gierek co tyle krzyku o nie było, że mesjasze, czytaj Ori, takie ceny gier na Pstryka mogłyby się utrzymywać w każdym przypadku, ciekawe kiedy ten Cuphead wyląduje?


Na dzisiaj to tyle, jeszcze raz zachęcamy do podzielenia się własnymi fotami plastikowego dobra, pozdrawiamy. See you next mission!

Polecamy również:

Nynek to koci pupil Cross-Play. Stronka korzysta z whiskasa, czy nakarmisz Nynka? Nakarm Nynka Przeczytaj więcej o polityce prywatności