Zakupy Growe #18

Share

Witajcie w 2021 roku, kiedy byłem młodszy, jeszcze jako dzieciak w latach 90. często myślałem i wyobrażałem sobie jak będą wyglądały dzisiejsze lata i świat, w którym dorosły ja będzie musiał żyć. Te kojarzyły mi się z unoszącymi samochodami nad ziemią, niczym w Piątym Elemencie, chodzącymi robotami po ulicach i niesamowitymi, nowymi technologiami i neonami. Pamiętam też, że często starsi ludzie wokół mojego otoczenia, nie tylko z rodziny, podejmowali taką tematykę. Do czego dążę, nie wiem czy zauważyliście, czy może mi się po prostu wydaje, ale nikt już nie zastanawia się jak będzie za 30 lat, w taki sposób jak myślano o tym w drugiej połowie poprzedniego wieku, rzuca to niemrawy cień na dzisiejszą kondycję społeczeństwa. Mam nadzieję, że 2021 będzie o wiele ciekawszym rokiem i co najważniejsze, zdrowszym. Tymczasem na ewentualnego kaca trzymajcie następne zakupy growe! Bo plastik najlepiej pachnie o poranku.


Chrno

W końcu po długich bataliach i grożeniu Gomlinowi, że porwę mu kota, dostałem się do zakupów growych. Rok 2020 był zakręcony niczym kolejka górska i nie miałem zbytnio okazji pochwalić się moimi zbiorami, więc stwierdziłem, że zamieszczę wszystkie moje najważniejsze “Growe zakupy” z ostatnich 12 miesięcy. Głównym daniem jak każdy pewnie zdąży zauważyć są trzy limitki: The Last of Us 2, Ghost of Tsushima i Xenoblade Chronicles: Definitive Edition.

Do tego parę zwykłych pudełkowych wydań (niekoniecznie samych nowości). Na drugie danie wpadła kolekcja literatury z wydawnictwa Dark Horse poświęcona serii The Legend of Zelda, ujawniające nigdy wcześniej nie prezentowane szkice, grafiki i informację od pierwszej odsłony po Breath of the Wild.

Na deser wszedł winyl i artbook z Ni no Kuni II, zaś ciasteczko z wróżbą mówiło mi, że nie mogę żyć bez pięknych kubków z Uncharted 4 i Crash N. Sane Trilogy. Choć zbiory te mocno uszczupliły mój portfel, tak jednak po dziś dzień sprawiają mnóstwo radości.

Gomlin

Ostatnio nie byłem zbyt częstym gościem zakupów growych. Grudzień to jednak miesiąc, gdy co roku coś wpada: raz na mikołajki, a dwa na święta. Nie inaczej było tym razem. Brodaty grubas w czerwonej czapie zostawił raz coś w butach, a raz pod choinką. I tak w tym miesiącu wpadło:

FF XII: Revenant Wings – pamiętam czasy, kiedy jeszcze nie posiadałem DS’a, a tytuł bardzo mnie zaciekawił. Połączenie jRPGa ze strategią? Czy to ma sens? Jak w mordę strzelił, po odpaleniu stwierdzam, że więcej w tym logiki niż może się wydawać. Sporo ludzi sceptycznie podchodzi do dwunastej odsłony fantazji, ale dla mnie osobiście to ostatni “dobry” fajnal, który do tej pory ujrzał światło dzienne. Dlatego właśnie wersja na kieszonosolkę zawsze mnie interesowała.

Pokemon Let’s Go Pikachu – długo zwlekałem z zakupem tej części – a staram się zbierać główne odsłony stworków. Z jednej strony -sentyment po Yellow zdecydowanie bierze górę, ale z drugiej – brak klasycznych walk z dzikimi pokami, levelowanie poprzez łapanie mnie odpycha. Jednak w końcu dałem tej części szansę i w oczekiwaniu na kolejną pełnoprawną odsłonę polatam sobie i połapię poksy z mojej ulubione, pierwszej generacji.

Super Mario 3D All Stars – tytuł zdawał mi się obowiązkowy, gdy go zapowiedzieli i wiedziałem, że kiedyś będzie mój. Ponowne przejście Mario 64 to świetna sprawa zarówno dla wyjadaczy gatunku, jak i dla nowych graczy, którzy bezwarunkowo powinni poznać prekursora platformówek 3D. Galaxowego Marianosa posiadam na Wii, jednak sterowanie Wiilotem mnie odpychało, więc chętnie zaliczę ten tytuł po ludzku, a Sunshine był za drogi by nabyć wersję z gamecube’a, więc świetna sprawa, by również z tą odsłoną się zapoznać.

Red Dead Redemption 2 – już po recenzji Irona wiedziałem, że kiedyś wezmę linę, wsiądę na konia i zarzucę na kogoś lasso. Po kilku chwilach od odpalenia już widać, jak bardzo R* zadbało nawet o najdrobniejsze szczegóły wykreowanego świata. Czuję, że spędzę z tą produkcją wiele, wiele godzin.

Sullivan

Kolejny miesiąc, a przy okazji i kolejny rok za nami. Zapraszam więc na przegląd plastiku, który w grudniu zasilił moją skromną kolekcję. Tym bardziej, że jest o czym pisać. W przeciągu ostatnich miesięcy zauważyłem u siebie dość ciekawą tendencję. Mianowicie do grupowych zakupów. Rzadko bowiem, w ostatnim czasie, zdarza mi się nabyć jakiś tytuł „solo”. Zazwyczaj są to minimum dwa pudełka i jedynie cyfrówki stanowią tutaj wyjątek (choć przyznaję, że i to nie zawsze). Przejdźmy jednak do rzeczy. W skład moich pierwszych growych zakupów weszły cztery tytuły na wiecznie żywe PlayStation Portable. God of War: Chains of Olimpus ograłem co prawda jeszcze na PS3, ale to wciąż kawał wciągającego kodu, któremu na pewno poświęcę jeszcze niejedną wolną chwilę. Zwłaszcza, że bardzo często lubię mieć kieszonsolkę przy sobie. Kolejny tytuł, Medievil: Resurrection, tak naprawdę po raz pierwszy ogrywam dopiero teraz i to głównie w czasie przerw w pracy. Zawsze coś. Gran Turismo to po prostu Gran Turismo – musiałem je mieć w swoim zbiorze i już. Ostatni tytuł to Daxter, którego przygody jeszcze nigdy nie dane mi było zaznać. Aktualnie czeka w kolejce za Sir Danielem i nawet bóg wojny będzie musiał ustąpić mu miejsca.

Kolejne zakupy to trzy produkcje na PlayStation 2. GTA III, GTA San Andreas i Gran Turismo 4 na tą chwilę są raczej tylko pocieszeniem dla oka i uzupełnieniem kolekcji. Obawiam się bowiem, że jeśli teraz do nich wrócę, to wspomnienia w mojej głowie nagle nabiorą innych kształtów i okaże się, że „kiedyś to jednak nie było”. Chyba wiecie o czym mówię?


Trzeci rzut przyniósł sześć gier na nieco niedocenione – moim zdaniem – PlayStation 3. Co jednak najzabawniejsze, spośród całej tej śmietanki: Borderlands, Borderlands 2, Borderlands: The Pre-Sequel, Uncharted 3, Dishonored i – dorzucone już jako gratis – 007: Blood Stone, to właśnie ten ostatni tytuł rajcuje mnie najbardziej. Głównie dlatego, że nie miałem jeszcze nigdy okazji, aby go wypróbować i na pewno postaram się to nadrobić w najbliższym czasie. O ile oczywiście znajdę wolną chwilę… Jeszcze was nie zanudziłem? To jedziemy dalej.

Jako, że poprzednia generacja wciąż ma się u mnie wyśmienicie – a kupka wstydu jest dość spora – czwarta seria zakupów to dwie produkcje na PlayStation 4. Płyty z Doom: Eternal i Rage 2 na przemian wlatują i wylatują z mojej konsoli. Głównie dlatego, że już dawno nie grałem w tak dobre „efpeesy”.


Wisienką na tym wspaniałym torcie niech będzie wyczekiwany przeze mnie od dawna Switch od Nintendo i (jakże by inaczej) Mario Odyssey. Co ciekawe, jest to moje pierwsze spotkanie z wąsatym hydraulikiem od… ponad dwudziestu lat. Niestety od czasów kultowego Pegasusa i Super Mario Bros. 2 nie było nam nigdy więcej po drodze. Przyznam jednak szczerze, że już dawno nie bawiłem się tak dobrze przy grze, której głównym odbiorcą są przecież dzieci. Można wręcz powiedzieć, że historia zatoczyła koło, bo w „pstryczku” zasmakował również mój pierworodny syn, lvl. 6 i zazwyczaj gramy w duecie. Dlaczego jednak o tym wspominam? Zgadnijcie jaki jest jego ulubiony tytuł z biblioteki klasyków na NESa… Na koniec, tak bonusowo, wspomnę tylko jeszcze, że moją kolekcję gier cyfrowych zasiliły w tym miesiącu Darkwood (Switch), Resident Evil: Revelations (Switch), Resident Evil: Revelations 2 (Switch), Book of Demons (Switch). Cóż. Podejrzewam, że w przyszłym miesiącu zakupy nie będą już tak obfite (zapewne żonka już się o to postara hehe…), więc póki co lecę nadrabiać zaległości. Trzymajcie się ciepło w tym Nowym Roku i do następnego wpisu (a może nawet wcześniej).

 

ndl

Dobra, konkrety. Zamknięcie roku to w końcu otrzymanie zamówień z LRG, teraz jeszcze Grandia i można powiedzieć, że za niczym już od chłopaków nie czekam. Pewnie do czasu, ale zobaczymy.

Udało się po 12 latach wrócić do trzysta sześćdziesiątki, dzięki Flaku jeszcze raz za pomoc. Coraz mocniej domykam moją wymarzoną bibliotekę konsol i gier na te systemy. Powiem nawet, że zamiast marzeń dotyczących nowej generacji, które w sumie powinny się jakoś pojawić teraz, przy premierach startowych zaczynam kombinować jak wejść w 16 i 8 bit, myślę że pod tym znakiem będzie stał następny rok jeżeli mówimy o rozwijaniu szajby. Aaaaa, no tak 360, na wstępie dokooptowałem takie oto giereczki.

Na Ps4 trafił się rimejk i remaster gierek, które swoje lata pamiętają jeszcze na szaraku. Medievil to naprawdę dobrze wykonany rimejk, który już nawet udało mi się zmasterować, przekomiczna, klimatyczna przygoda. Do Fajnala pewnie usiądę na urlopie na początku roku. Oprócz tego następne zbrojenie się na 3Dsa, którego postanowiłem po cichu domknąć w 2021 i co najważniejsze ogrywać te sztosy jak poimany.

Na Ps2 powoli zamykam kolekcję, już tak niewiele zostało tego dobra do zdobycia, czasami aż nie dowierzam. Jednak szkoda, że w większości to co zostało, jest prawie niedostępne albo za drogie. Nie ma co jednak się poddawać i może się jeszcze uda dorwać resztę gier z mojej listy (nie)szczęść, które mają zdobić japońską szkołę czarnulki, tak jak sobie to obmyśliłem.

Wpadły też dwie gry na Psx, przegenialna i przekombinowana (w przypadku endingu A) Valkyrie Profile, co to za sztos to ja nie mam pytań. Aktualnie kończę wersję na psp o podtytule Lenneth, ale zaraz po tym będę odpalał wersję na szaraka, żeby zobaczyć rysowane przerywniki, których też nie ma w remasterze/porcie na psp. No i wiadomo, na TV to zupełnie inny odlot. A dzieło jest to wyjątkowe. Druga gierka to kultowe w niektórych kręgach Echo Night, na które czaiłem się już bardzo długo, i w końcu udało się to wyciągnąć od dilera.

No i na koniec już prawie, że tradycyjnie: Jowisz. Nie bawiłem się w zbyt wielkie kompozycje, po prostu konsekwentnie dobieram to, co mam zamiar ogrywać. W tym wypadku wypadło na 2x Megami Tenseie, Devil Summoner i Soul Hackers oraz Lunar 1 i 2, które po prostu są cudowne. Kiedyś może porobię zdjęcia wydań na japońskiego saturna, bo to co tam leży w środku to jest coś magicznego. Mapy, naklejki, piękne manuale, artbooki, plakaty, to jest to, czego brakuje dzisiejszej generacji, a pamiętajmy że mówimy o standardowych w sumie wydaniach gier na Jowisza. Gaming jest, a może jednak był? niesamowity.

Noworoczny odcinek zakupów growych dobiegł końca. Oczywiście zapraszamy do podzielenia się swoimi zdobyczami w komentarzach. Trzymajcie się ciepło w tym nowym roku i zdrowo.

Może Cię również zainteresować: