Zakupy Growe #17

Share

Dżingel bells, dżingel bells, dżingel ol de łej! Czujecie świątecznego bluesa? Ja tak, posypało trochę śniegu i się nawet przez chwilę rozmarzyłem. Tak czy owak, prawie końcówka tego koszmarnego roku, ostatni dech i witamy 2021. Tymczasem zapraszamy na następne zakupy growe! Bo nie ma nic lepszego, niż zapach plastiku o poranku.


Nocny Misiek

Nadszedł w końcu ten dzień i moja kolekcja wzbogaciła się o pierwszego steelbooka. Ghost of Tsushima to idealna pozycja dla każdego niespełnionego samuraja z nad Wisły, dlatego prędzej czy później musiała zawitać pod moją strzechą. Sama “stalowa książka” prezentuje się bardzo dobrze, dała jednak o sobie znać pewna tęsknota za czasami, kiedy pudełkowe wydania gier zawierały trochę więcej fizycznych bonusów. Strach pomyśleć co przyniosą kolejne lata… Redakcja Cross-Play nieustannie się ze mnie śmieje, że nie grałem w starsze odsłony Final Fantasy i się nie znam, więc sprawiłem sobie dobrze ocenianą część dziesiątą. Od razu oczywiście pojawiły się głosy, że “Phi, zagraj w 6-stkę”, ale no cóż, przecież wiadomo, że Final Fantasy skończyło się na “Kill Em All”, a potem to już czysta komercha.


Nie będę wrzucał ikon z ekranu konsoli, bo to trochę bez sensu, ale zaznaczę, że w ostatnim czasie powiększyła się również moja biblioteka cyfrowa. Do kupki wstydu dołączyły: -Dangranronpa 1/2 Reload (PS4) – te gierki akurat długo w kolejce nie czekały. Bawiłem się przy nich znakomicie, niesamowicie wciągające gry. Myślę, że doczekają się kiedyś swojego tekściku. Jako epilog wspomnę tylko, że po skończeniu dwójki pozostał oczywiście niesamowity głód, który zaspokoić mogła tylko część trzecia. Stosowna promocja pojawiła się na szczęście dzień później… ale nie powiem gdzie, bo Gom będzie na mnie krzyczał :). Spoiler – część trzecia też jest dobra. -Darkest Dungeon: Ancestral Edition (Switch): Ta gra długo za mną chodziła i niepokojąco szeptała do ucha. Ostatecznie stwierdziłem, że idealnie pasuje do niej konsolka Dużego N. Może to przełamie jej wizerunek jako platformy do “giereczek”? Zapasy na zimę zrobione, teraz czas wszystko ogrywać… i odkładać na nową generację.

Astarell

Dzisiejsze zakupy raczej z przełomu października i listopada, ale parę ciekawych rzeczy wpadło: dwie gry i kilka nendoroidów, ale zamieszczam tylko te mające jakiś związek z grami.

Final Fantasy VII Remake – znane chyba wszystkim czytającym, ale mnie nie porwało. Gram nieco na siłę skoro kupiłem. The Legend of Heroes: Trails of Cold Steel IV – The End of Saga –  miało być huczne zwieńczenie całej tetralogii, ale z uwagi na poślizg względem japońskiego wydania wiemy już, że opowieść toczy się dalej. W sumie trochę żałuje tego zakupu bowiem był zbyt przedwczesny, więc nieco męczył mnie ten tytuł z powodu przesytu poprzednimi odsłonami. Lecz sama gra, jeśli jest się fanatykiem serii jest całkiem dobra. Z okazji premiery Nekopara vol.4 dwie kocie siostrzyczki Chocola i Vanilla w postaci nendoroidów. Obok natomiast Tohka Yatogami z gry oraz anime Date A Live oraz łowczyni z Monster Hunter 4.

Sullivan

Jako, że jestem fanem marki Playstation (nie mylić z fanbojem!) już od jakiegoś czasu systematycznie uzupełniam swoją kolekcję. Miniony miesiąc mogę zaliczyć na duży plus, ponieważ obrodził w kilka mocnych pozycji i już niemal na samym początku miesiąca zaliczyłem niezły hattrick, na który składały się produkcje z pierwszej generacji sprzętów Sony. Pierwszą z nich była krwawa wendetta jednego z najbardziej rozpoznawalnych wampirów tamtych czasów – Raziela. Mam na myśli oczywiście Legacy of Kain: Soul Reaver, którego raczej nikomu przedstawiać nie trzeba. Swoją drogą zaskoczyła mnie trójwymiarowa okładka, która okazała się dla mnie przyjemną ciekawostką. Drugi tytuł dotyczy szalonej jazdy i równie szalonych trików wykonywanych na desce snowboardowej. Cool Boarders, bo o nim mowa, znają chyba wszyscy. Ta gra narobiła swego czasu sporo szumu wśród moich znajomych i przez długi czas była obowiązkowym tytułem na wspólnych posiadówach. Trzecia produkcja, która zasiliła szeregi szaraka to Alien Trilogy, które jest całkiem udaną strzelanką studia Akklaim Entertainment, bazującą – jak sama nazwa wskazuje – na pierwszych trzech częściach horroru „Obcy”.

Kolejny tydzień przyniósł kilka gier na moje nieśmiertelne PSP. Co prawda nie miałem w planach nic konkretnego na tę platformę, ale udało mi się wyhaczyć bardzo atrakcyjną ofertę na OLX. Dzięki temu stałem się posiadaczem Jak and Daxter: Zaginiona Granica, LittleBigPlanet, Ratchet & Clank: Size Matters, StarWars: The Clone Wars: Republic Heroes oraz Crash Tag Team Racing. Niestety ten ostatni bez oryginalnego opakowania, ale nie ma co narzekać. Kiedyś się dokupi. Ostatnie tytuły, już na PS3, kupiłem bardziej z sentymentu do dawnych lat, kiedy większość wolnego czasu spędzało się z kumplami przy browarku i „kopanej”. FIFA09, FIFA10, FIFA11,FIFA12 i FIFA13 kosztowały mnie na dzień dzisiejszy grosze, ale nie żałuję ich zakupu. Nawet jeśli nigdy ich nie odpalę i będą typowym zapychaczem półki.

W ramach bonusu pozwoliłem sobie jeszcze na małe akcesorium do pierwszej plejki: pistolet Scorpion. Niestety jak na razie nie miałem okazji go wypróbować. Dopiero w najbliższym czasie mam zamiar zabrać się za poszukiwania stosownego tytułu. Tyle ode mnie w tym miesiącu i do zobaczenia w styczniu.

 

ndl

Finally, I’m almost home. Niech wam będzie dobro dane, bo w końcu udało się dorwać ostatnią część trylogii Vanii na GBA. Do końca roku wlecą dwa teksty jak bozia da, kończące roczne zmagania z Castlevaniami. A w przyszłym na pewno wlecimy właśnie w trylogię, którą udało się wyrwać. Co ciekawe w europejskiej wersji jest nawet plakat, wiadomo wampirze biszonenki i w ogóle Kojima pewnie śniła o nich po nocach w sukkubowskiej ekstazie. Nawet nie wiecie jak się podjarałem widząc w końcu wszystkie 3 części na półce, trochę w szoku jestem w tym przypadku, bo jeszcze rok temu nawet bym nie pomyślał, że rzucę się w tę platformę i jeszcze dorwę autentyki. Tak naprawdę z podróży po zamkach handheldowych pozostała mi jeszcze Order of Ecclesia, którą w końcu pewnie jakoś dorwę.

Tak, zakupiłem tego kloca, jakoś tam kiedyś, ale nie spieszy mi się z nim, tyle waży, że strach się bać. A tak poważnie, w pace z Vanią w końcu dotarły gierki na Xszrota, jeszcze trochę brakuje do pełnego fullsetu, ale kolekcjonowanie na ten system jest naprawdę zdrowe. Gierki kosztują mało w porównaniu do takiego Nintendo, szkoda jedynie że w 2 pakach zakupię cały fullset, bo gierki from japan szybko niestety na tym systemie się kończą. Mimo wszystko, usłyszeć i zobaczyć intro do DOA2 Ultimate, z utworem Aerosmith na “żywo”, swoim starym crtku robi niesamowicie. Otogi 2 niestety dotarło bez jedynki, chwilę muszą posiedzieć w rozłące, ale już wiem, że to będzie przekozak giereczka. Spikeout to złoto i siądzie jak trzeba. Oprócz tego wersja Director’s Cut uznawanej przez wielu jako najlepsza część Fatal Frame/Project Zero. Brakujący Silent, oczywisty Ninja Gaiden i jeszcze oczywistszy Panzer Dragoon. Nie ma to jak na hamburgerską konsolę kompletować japońskie giereczki, polecam serdecznie.

Na koniec to, co uwielbiam najbardziej. Czyli japońskie wydania na Jowisza. Kolorowe, wykrzykujące miłosne zwroty w moją stronę przy każdym spojrzeniu. Przecież ta okładka Bombermana to jest jakaś potęga, nie mówiąc o rpgu z serii Samurai Shodown. Oczywiście obowiązkowo dokompletowanie bitek by AM i Yu, czyli Fighters Megamix, oprócz tego niesamowicie enigmatyczny RPG w cyberpunkowej stylistyce, strasznie mocny staff, po którym spodziewam się odlotu – Cyber Doll, zapamiętajcie ten tytuł, bo polski Cyberpunk jak wyjdzie to wam i tak nie dostarczy. No i Dark Savior, który zauroczyć może i nie zauroczy okładką, ale już klimatem na pewno i na pewno ciekawym gameplayem. Niech mi będzie dane w końcu jebnąć L4 na pół roku, to będzie dobrze.

Na ten odcinek to chyba wszystko, oczywiście z całego serca zachęcamy do podzielenia się swoimi zdobyczami, bo każda fota czy komentarz przynoszą dobro. Nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej. Pozdrawiamy.

Może Cię również zainteresować: