Zakupy Growe #15

Share

Zakupy z numerkiem 15 już wylądowały. Niestety część redakcji nie dostała na czas zamówionych paczek, więc dziś dość skromnie. Nie licząc oczywiście Kw4sa, który jak co miesiąc niszczy ilością gier. Na szczęście na ostatnią prostą wbił Tom uzupełniając wpis o parę gierek i jest to dla niego premierowy występ w zakupach. Pogoda robi się bardziej barowa, wiec dobry czas do nadrabiania growych zaległości. Miłego czytania i jak zawsze piszcie w komentarzach co udało wam się wyrwać w tym miesiącu. 


Gomlin

W porównaniu do zeszłych miesięcy, wrzesień był dla mnie obfity w gierki (4 tytuły w porównaniu do 1 miesiąc temu). Prezentuje się to całkiem nieźle. Pierwsze zakupy to typowy spontan. Znany market nie dla idiotów ni z gruchy, ni z pietruchy wypluł świetną promocję na gierki ze stajni Nintendo. Każdy, kto siedzi w tej piaskownicy chyba przyzna mi rację, że dostać jakieś całkiem świeże tytuły (funfel nówki w folii) od Big N w cenie 50 zł per sztuka, to naprawdę dobry deal. Tak więc stałem się szczęśliwym posiadaczem Daemon X Machina oraz Layton’s Mystery Journey.

Kolejne tytuły, które wpadły to Final Fantasy Tactics The War of the Lions oraz Monster Hunter World Iceborn w formie prezentu. Ten pierwszy tytuł wpadł pod wpływem czytania świetnej recki autorstwa Irona. Sam kiedyś grałem w pierwowzór na PSX’a, ale nie zaszedłem zbyt daleko, i w sumie mało pamiętam. Mimo wszystko jakoś zawsze chciałem mieć ten tytuł w swojej kolekcji także, teraz już mam. MH to tytuł, który jak się okazuje przyda się do porządnego młucenia online i parę osób się do tego znajdzie. Niestety tuż po otrzymaniu gry jak na złość pad od PS4 zaczął odmawiać posłuszeństwa. Teraz pozostaje mi już tylko czekać aż wróci cały i zdrów z gwarancji…


Kw4s

W sumie miał być słaby miesiąc (bo chwilowo mam niestety finanse uwięzione gdzie indziej), ale w ostatnim dniu przyszły 3 paczki których się nie spodziewałem więc ostatecznie nie jest źle. Tak z grubsza, korzystając z najprzeróżniejszych wyprzedaży w sieciówkach i na amazonie, wpadły na 3DSa 2 *Yo-Kai Watch’e*, do tego na PS4 *Everybody’s Golf VR* (wersję “płaską” już mam i bawiłem się bardzo dobrze, teraz pora na wirtualną rzeczywistość) i 3 RPGi które już kiedyś dawno temu przeszedłem, ale chcę sobie postawić na półce (bo tak, może kiedyś wrócę). Do tego pochodziłem sobie w końcu po lokalnych sklepikach z gierkami i w jednym znalazłem używaną kopię Spyro, sprzedawca pozwolił pomacać płytkę więc sprawdziłem sobie — i jest, *Spyro Trilogy* w wersji kompletnej na płycie. No i na koniec na PS4 jeszcze *13 Sentinels* od Vanillaware i *trylogia Mafii*.

Na Switcha standardowo, obstawiam, że większość posiadaczy Switcha to w tym miesiącu kupiła — *Mariany*. Nintendo narobiło chaosu z tym “limitowanym” wydaniem… A do tego 14 wydanie od EastAsiaSoft, czyli *Murder by Numbers* — zachodnia VN’ka z elementami logicznymi / rozwiązywaniem zagadek.

Aaaaa, no i jeszcze z kickstartera 3 tom z książek o PS Vita — *Playstation Vita: The End*, opisujący życie (a raczej śmierć) Vity po roku 2015. Standardowo, opisy gier które wychodziły na tą platformę, wywiady z developerami i wydawcami, etc. Do tego w gratisie VitaZine z topką 100 gier na tą konsolkę.


Iron

Ja jak zwykle na końcu i jak zwykle bez szaleństw. Systematycznie uzupełniam bibliotekę PS2… Choć w tym miesiącu dosłownie 2 godziny przed publikacją leciałem do żyda po gry, bo naczelny przypomniał sobie (jak zwykle) na koniec dnia, że nie ma ludzi do zakupów. Niestety lombardy w mieście już dość przebrane, zostały tylko: fify, jakieś cody i crapy, których nikt nawet nie chce kupić w cenie zgrzewki browarów. Szczególnie z gier na PS2 i PS3. Stan płyt też często pozostawia wiele do życzenia i kobieta podająca płyty chwytając je za warstwę nośną… To nie na moje serce takie rodeo. 

Gier chyba nie trzeba specjalnie przedstawiać. Destroy All Humans! był niedawno odświeżony na PS4, jednak wersja na PS2 nadal trzyma poziom, kiedyś zacząłem grać i nie skończyłem. Może tym razem uda się zniszczyć ludzkość hehe. Galerians: Ash, to kontynuacja z PSXa, niby nie jest to jakiś killer, ale gra jest na tyle oryginalna, że postanowiłem sprawdzić. Poza tym większość gier z dobrym klimatem mam już za sobą nie licząc Fatal Frame, ale patrząc po cenach, to chyba nie będę podchodził… Na koniec Lollipop Chainsaw dość znana gra Sudy z wykręconym klimatem. Jeśli ktoś jest fanem slasherów, to pozycja wręcz obowiązkowa, fakt latające gwiazdki i pompony niby nie pasują do zombie, ale gra ma dużo humoru i niezły system. Dobra odskocznia od ambitniejszych gier w stylu God Of War lub Ninja Gaiden


Tom

U mnie to debiut w zakupach, a to dlatego że jeszcze nie sprzedałem części gier, które przeszedłem (hłe, hłe). Mógłbym się pochwalić kolekcją PC, czy kilkoma pudełkami gier z PlayStation i PlayStation 2, ale to były gry kupione o wiele wcześniej, niż zakłada charakterystyka wpisu. W końcu to bieżące zakupy, a nie kącik kolekcjonerski, no i tutaj gry na komputer #nikogo. Na pierwszy ogień leci The Sinking City. W środku pudełka o dziwo nie wieje pustką i znajduje się mapa miasta Oakmont sporych rozmiarów. Mapa ta przydaje się w paru momentach kiedy szukamy nowych miejsc, i jest to zdecydowanie ciekawy smaczek, który podnosi immersję obcowania z produkcją. Moją recenzję gry znajdziecie tutaj.

Kolejna gra, to remake dwóch pierwszych części, czyli Tony Hawk’s Pro Skater 1+2. Powrót na stare śmieci okazał się udany i co tu dużo mówić, przywrócił wspaniałe nostalgiczne wspomnienia kiedy za szczyla odhaczało się kolejne zadania, nie jednym a wszystkimi skaterami. Opisywać gry nie będę, ponieważ wkrótce napisze więcej w mojej recenzji. Na powyższym zdjęciu pudełka zasłaniają progres każdej z gier (3 pozycja to różne zadania), ale musicie mi wierzyć na słowo, że zaliczyłem wszystko na 100%. No i nie tak dawno kupiłem WRC 9, dopiero co rozpoczynając rajdy samochodowe z licencjami na wszystkie trasy, samochody i znane nazwiska. Po pierwszych okrążeniach już wiem, że to nie jest symulacja jak w DiRT Rally, ale również daleko do typowego arcade i prowadzi się trudniej, niż w takim Colin McRae Rally. Chyba, że to kwestia ustawień poziomu trudności i prowadzenia auta. Jak widać na załączonym obrazku próbuje mieszać różne gatunki i nie są to koniecznie pozycje z najwyższej półki. Chyba powoli mnie nudzą reklamowane gry AAA i staram się wejść w tereny mniejszego budżetu i stonowanej kampanii reklamowej, bez open worldów zalewający rynek i gatunkowej wtórności.


Niestety to już wszystko. Trzymajcie się ciepło i do przeczytania za miesiąc. Cytując wiedźmaka: “Bywajcie”.

Może Cię również zainteresować: