W poszukiwaniu celu

Share

Gry wideo, filmy oraz książki potrafią pochłonąć nas bez opamiętania, jest w nich coś fascynującego, przenosimy się do nieznanego nam świata lub wcielamy się w tajemniczego bohatera. Historia tylko czeka na odkrycie, a my wręcz z przyjemnością ruszamy w nieznane. W chwilach odpoczynku możemy stać się kimś więcej, niż jesteśmy. Możemy mieć boskie moce, pieniądze, władzę i przygody, których nigdy nie doświadczymy w prawdziwym życiu… Jest coś wyjątkowego w naszych fantazjach, coś bez czego nie może obejść się żadna gra — cel.


Na wstępie od razu szybkie sprostowanie. Na naszej stronie głównie koncentrujemy się na recenzjach i artykułach, materiałów około growych lub takich lekko tematycznych jest zdecydowanie mniej. Jako, że jestem odpowiedzialny (jak to ważnie brzmi) za dział “wolnej redaktorki”, postanowiłem wykorzystać to miejsce do tego w czym podobno jestem dobry, tzn. “lania wody” haha. A tak serio to za namową nadola postaram się przypomnieć sobie jak wyglądało kiedyś moje blogowanie i pisanie praktycznie na każdy temat. Jest w tym coś osobistego, ale bez obaw dołożę wszelkich starań, by jak najlepiej zająć wam czas. Oby nikt nie czuł się oszukany tym co przeczyta, choć oczywiście nie wykluczam tego. Nigdy nie uważałem się za dobrego pisarza, twórcę lub narratora, właściwie to zawsze stresuję się myślą o kolejnej recenzji lub artykule. Jednak postanowiłem zmienić swoje podejście… Otóż dawniej uważałem, że choć przekaz słowny zawsze będzie ograniczony, tak szczerość przekazu zawsze jest wartościowa, nawet jeśli czytelnicy nie do końca rozumieją przekaz. Wiem, trochę zamotałem, ale chcę powiedzieć, że nie chcę pisać obszernych artykułów, które np. kolega nadol i tak robi o wiele lepiej. Nie chcę tez silić się na profesjonalizmy, by przekonywać was swoim tekstem o tym czy mam rację, a raczej dlaczego mam rację. Uważam, że takie podejście choć dziś bardzo powszechne ma zasadniczą wadę, zawsze znajdzie się ktoś bardziej pro niż ty i sterylność tekstu sprawia, że autor traci faktyczny kontakt z czytelnikami. Wszak jest nagłówek, jest cel artykułu, wiec liczą się tylko fakty, otóż nie. A na pewno nie dla wszystkich. Żyjemy w czasach przepychu informacji, oceniamy wiele rzeczy po nagłówkach i pierwszych kilku linijkach tekstu i choć narzekamy na taki świat nie wiele robimy by to zmienić. Jestem przekonany, że każdy w głębi duszy poszukuje miłości, akceptacji i celu… Wszyscy chcemy być kochani i osiągać sukces, ale nikt nie chce nad tym pracować. Nie będę nikogo umoralniał, co najwyżej samego siebie i wiem, że nie każdemu może spodobać się taka forma, ale jak wspomniałem, wolę być z wami szczery, niż miałbym na siłę wymyślać dowcipy i udawać, że jestem człowiekiem sukcesu, którym nie jestem. Jestem takim samym gościem jak wy, nawalam wieczorami w klawiaturę i PS4 prawie zawsze zostawiam w stanie spoczynku. Wszyscy mieszkamy na maleńkim kosmicznym kamieniu, który pędzi 110,000 km/h wokół słońca. Moje słowa mogą nie być dla was odkrywcze, mogą nie mieć dla was znaczenia, a nawet mogą brzmieć jak majaki, ale jedyne co mogę obiecać, to że będą to zawsze majaki z sercem…


Cel jest nierozłączną częścią historii każdego bohatera, wielu z nich rodzi się z celem, wielu zostaje wybranych, a jeszcze inni odnajdują swój cel dzięki zewnętrznym czynnikom. Bohaterami w których nie raz się wcielamy są żołnierze biorący udział w działaniach zbrojnych, wojna i konflikt jest nierozłączną częścią wędrówki naszego bohatera. W grach rpg często nasza postać posiada tajemnicze uzdolnienia np. dragonborn, które z góry określają cel naszego istnienia w danym świecie. Często geneza naszej przygody jest tragiczna jak np. w Suikoden II lub The Last Of Us, często wcielamy się w postać, która mimo swojej woli została wciągnięta w wydarzenia większe od siebie, która mimo przeciwności otrzymuje nadrzędny cel do spełnienia. Gry, ale także filmy i książki praktycznie zawsze od pierwszego kontaktu uświadamiają nam cel naszego bohatera. Czasami jest to podroż “po nitce do kłębka”, czasami jest to układanka, zagadka lub tajemnica. Jednak zawsze posiadamy cel. W grach mamy zawsze progresję postaci: poziomy, doświadczenie, umiejętności, nowy ekwipunek. Gry są wręcz nasycone zadaniami, wszystko by jak najbardziej zachęcić nas do gry, by wciągnąć nas w nieistniejący świat w którym każda czynność może być ciekawa i interesująca. Ileż to jest “znajdziek”, skrzyń do otwarcia, lochów do spustoszenia, czasami jak choćby w GTA:SA szukamy małży, tagów lub w GTA4 strzelamy do gołębi, by w grach Ubisoftu skakać z wieży do kupki siana…  Przykładów można mnożyć i każde owe zadanie istniejące w świecie gry nadaje grze celu. Czasami cele są odległe, czasami nie, ale zawsze są jasno i wyraźnie nakreślone. Coś co całkowicie odbiega od normalnego życia w którym nie mamy określonego celu. Gdy człowiek jest młody polecenia innych są często naszymi celami (ucz się dobrze, posprzątaj w pokoju itd.), jednak zawsze mamy wolną wolę by danego zadania nie zrealizować. Właściwie gdy dorastamy zdajemy sobie sprawę z własnych potrzeb i swojej indywidualności, czujemy wręcz pociąg by się realizować, by dążyć do jakiegoś celu. Viktor Emil Frankl, austriacki psycholog, który był więźniem w obozie koncentracyjnym w swojej książce “Człowiek w poszukiwaniu sensu” pisze: “Dążenie do znalezienia sensu w życiu jest podstawową siłą motywacyjną w człowieku”. Cel jest czymś co ludzie cenią w życiu bardziej od sławy, pieniędzy, komfortów, a nawet bezpieczeństwa. Musi istnieć w życiu człowieka pewne napięcie pomiędzy tym kim jest, a kim musi się stać lub tym co już posiada, a tym co musi jeszcze zdobyć. “Takie napięcie jest nieodłączną częścią ludzkiego istnienia, dlatego jest niezbędne dla naszego zdrowia psychicznego. Nie powinniśmy więc wahać się stawiając potencjalne wyzwania człowiekowi, gdyż tylko wtedy przywołujemy jego wolę do osiągnięcia celu z stanu uśpienia.” Cel nie tylko rozwija historię naszego protagonisty, ale nadaje całemu światu znaczenie. Wszystkie nawet najbardziej uciążliwe czynności są sensowne, często wynagradzane. Jak to jest, że potrafimy godzinami pakować poziomy w grach lub szukać skarbów i z uporem maniaka wykonywać nawet najbardziej nudne czynności, jak rąbanie drewna w RDR2, a w prawdziwym życiu nie mamy ochoty nawet ugotować sobie obiadu lub posprzątać w mieszkaniu?

 

W literaturze, grach i filmach występują liczne stereotypy lub cliché motywy, które generują cel jak np. apokalipsa zombie. Wiadomo, że w świecie pełnym chodzącego mięsa nasze życie koncentruje się przede wszystkim na przetrwaniu, nie myślimy o tym co leci na netflixie, a raczej szukamy surowców, amunicji itd. Mamy określony cel. Wszystko choć całkowicie odmienne od codzienności jest dla nas zrozumiałe już w kilka chwil. Nasze istnienie choć pozbawione komfortów i wygód nigdy nie jest pozbawione nadrzędnego celu, jakim może być nie tylko walka o własne życie, ale też ochrona ludzi na których nam zależy lub dotarcie do bezpiecznego miejsca. Często w nieprzyjaznym świecie musimy odpowiednio się przygotować przed nadejściem zmroku. Każdy dzień jest tułaczką w poszukiwaniu żywności i schronienia, a nadchodząca noc jest niczym codzienny egzamin sprawdzający nasze przygotowanie. Zagrożenie może pojawić się z każdej strony i o każdej porze. W takim świecie człowiek pozbawiony jest praktycznie wszystkich dobrodziejstw cywilizacji, a mimo to podchodzi do kolejnych wyzwań z zaangażowaniem, nawet jeśli wynika to bardziej z konieczności. Dobrym przykładem jest Walking Dead, I am Legend z Willem Smithem, nawet Rambo. Jest coś wyzwalającego dla ludzi w fantazjach o zagładzie świata, wszystkie normy społeczne upadają i liczą się tylko podstawowe rzeczy. Każdy ma nadrzędny cel i nie ma znaczenie jakim człowiekiem byłeś w normalnym świecie, czy miałeś ładny dom, psa, kredyt, samochód, czy jacht… Wszystkie wymagania i konwenanse upadają razem z światem. Można to różnie interpretować dla jednych to demony i Id, dla innych entropia i czarna materia. Czasami walczymy z zombie o przeżycie, czasami walczymy sami z sobą lub niesprzyjającym światem. Wcielając się w rolę “ostatniego ocalałego”, motyw tak dobrze znany choćby z gier Fallout, choć element przetrwania w ten lub inny sposób jest praktycznie podstawowym celem w grach. Dla przykładu: Metro, STALKER, Dead Rising, Don’t Starve, Far Cry, Dino Crisis, RE, Tomb Raider, MGS i Silent Hill, a na koniec dorzucę Pac-mana. W wielu grach zmagamy się z przeciwnikami, którzy mogą być ludźmi, ale też potworami lub zwykłymi zwierzętami. Czasami nawet mechanika gry jest przeciw nam np. ograniczone powietrze w Dead Space lub RISK w Vagrant Story, w takim Dark Souls wszystko jest praktycznie przeciw tobie. Trzeba uważać na pułapki, wrogów, krawędzie, a nawet na innych graczy. Ta gra nie wybacza błędów, a jednak tak wiele osób ją wprost ubóstwia, czy jest to przejaw masochizmu? A może po prostu walka z tak ogromnymi przeciwnościami daje graczom wiele satysfakcji, cel jest odgórnie ustalony, a my musimy tylko przetrwać do końca gry. Jak łatwo podejmujemy wyzwania w grach, nawet dla osiągnięć, a w prawdziwym życiu często czujemy się zmęczeni? 

Jest wiele sposobów by znaleźć wyższy cel w swoim życiu np. poświęcić się swojej pracy. Oczywiście nie mam na myśli pracy na poczcie, ale nawet tu możemy starać się o coś więcej. Mam na myśli raczej lekarzy, policjantów, czy strażaków itd. Zawody które same w sobie mają znaczenie “chcę pomagać innym, ratować życia”, ten cel sprawia, że życie tych osób nabiera znaczenia. Oczywiście wszystko ma swoje skrajności. W filmach często detektywi, to samotni ludzie szukający poszlak i światków, zbierają skrupulatnie dowody, wszystko by tylko złapać przestępcę lub kogoś uratować, a w prawdziwym życiu policjant będzie strzelał suszarką schowany za krzakami, by tylko odwalić swoją robotę i podbić statystyki. Czy ktoś liczy na to, że w naszym świecie w przypadku zagrożenia życia pojawi się stróż prawa, który własną piersią zasłoni Cię przed nadlatującym pociskiem? Raczej nie, gdyż nawet ludzie z tak nakreślonym celem w pracy nie określają się na jego podstawie i czasami sami nie wierzą w to co robią. Dlatego sami są często wypaleni i znudzeni, nadużywają władzy którą posiadają i z wyjątkiem munduru nie różnią się niczym od przeciętnego Kowalskiego. Oczywiście nie wrzucam wszystkich do jednego wora, ale w dzisiejszym świecie dzieją się różne rzeczy. Lekarze, którzy potrafią walczyć na sali operacyjnej godzinami o ludzkie życie zasługują na podziw i uznanie. Poświęcają siebie, często swoje rodziny, by ratować innych. Ale ilu z nich bywa oschłych i praktycznie niewrażliwych na ludzkie cierpienie? Może praca stała się dla nich rutyną lub cel pracy stał się bardziej materialny. Kto wie.

Ludzie lubią historie o przeciwnościach losu, lubią oglądać gdy ktoś przeciętny osiąga sukces lub dokonuje z pozoru niemożliwych rzeczy. Lubią gdy ktoś ich inspiruje, gdyż w szarości własnego życia chcą wierzyć, że sami też mogą odnaleźć wyższy cel, który nada sens ich egzystencji. Dlatego tak łatwo pochłaniają nas historie o bohaterach, ludziach z niezwykłymi mocami w światach fantasy. Każdy człowiek lubi fantazjować o tym jakie byłoby jego życie gdyby choć przez chwilę posiadał takie umiejętności. Życia bohaterów wydają się ciekawe i pasjonujące w porównaniu do naszego codziennego letargu i rutyny. W grach cel jest stworzony odgórnie przez twórców, jednak w prawdziwym świecie nie mamy do niego dostępu. W naszym życiu nie ma stwórcy, który dosłownie przedstawiłby nam cel naszego życia, przynajmniej nie w sposób świadomy, bo to w co wierzysz zależy tylko od Ciebie. Ale nawet jeśli istnieje cel dla którego żyjemy, odgórny sens, to nie jest on nam wiadomy. Dlatego świat w którym żyjemy, choć bezpieczny, sprawił że ludzie zatracają sens i cel swojej egzystencji. Praca, rutyna i obowiązki… Ludzie popadają w jak to nazwał V. Frankl “próżnię egzystencjalną”, uczucie bezsensu/bezcelowości. “Dopiero teraz potrafimy zrozumieć Schopenhauera gdy mówił, że ludzkość jest skazana na wieczne balansowanie pomiędzy dwoma ekstremami: cierpieniem i nudą. Właściwie nuda stwarza obecnie więcej problemów psychologicznych, niż ból i cierpienie.” Dlatego świat fikcyjny i wirtualny tak bardzo do nas przemawia, jest substytutem tego czego nie mamy w prawdziwym życiu. “Właściwie to nie ma znaczenia czego oczekujemy od życia, ważne jest czego życie oczekuje od nas. Musimy przestać pytać o sens życia, a zamiast tego myśleć o sobie jak o ludziach przesłuchiwanych przez życie — każdego dnia, o każdej godzinie. Nasza odpowiedź musi składać się nie z rozmowy i medytacji, ale z właściwych działań w właściwym kierunku. Życie sprowadza się do odpowiedzialności w szukaniu właściwych rozwiązań na stawiane przed nami problemy i wypełnianiu nieustających zadań pojawiających się w życiu każdego człowieka.” Dlatego będąc wolnymi istotami musimy nieustanie wyznaczać sobie wartościowe cele, a zmierzanie do nich nada naszemu życiu sens. Czasami jest to pomoc rodzinie, czasami pomoc innym ludziom, kontakt z miłością też potrafi nas zmienić. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi… Jednak nic nigdy nie pozostaje takie samo, zmieniamy się nieustannie, sens życia też nie jest wykuty w kamieniu i choć cel nie zawsze jest jasny, zawsze jest powiązany z naszą wolą i wyobraźnią, dlatego tak ważne jest by przeżyć swoje życie świadomie, opierając się tylko na tym w co sami wierzymy. Jeśli będziemy zawsze postępować za głosem swojego serca, mimo przeciwności, nasze życie nigdy nie straci sensu. Nie potrafimy przewidzieć przyszłości, ale każde poświecenie i każde wyrzeczenie zawsze przynosi rezultaty, jako gracze wiemy o tym doskonale. Może warto swoje zacięcie z gier choć trochę zaimplementować w codziennym życiu, które mimo ukrytego HUDu, jest największym i najpiękniejszym doświadczeniem z jakim przyszło nam się zmierzyć. Szukanie inspiracji, czy chwila odpoczynku należy się każdemu, ale nie powinniśmy zatracać się w tym co robimy. Nie uciekniemy ani przed cierpieniem, ani przed nudą, możemy tylko z odwagą mierzyć się z każdym problemem, z każdym dniem…

Avatar

Iron

All under heaven.

Może Cię również zainteresować: