The solitary man who devoted his soul to gaming – SEGAta Sanshiro nadciąga!

Share

Branża to nie tylko gierki, chociaż wszystko kręci się wokół nich. Jednak same konsole i gry to już ostatni w łańcuchu sprzedażowym punkt, w którym sami przekonani już w końcu przez miliony reklam, animacji, opinii itd. ściągamy w końcu upragniony produkt do naszego domu. Dzisiaj przedstawię wam pewnego wojownika Segi, mistrza Judo, człowieka który poświęcił swoją duszę dla gier wideo. Panie i panowie, tutaj już nie ma litości, przed wami Segata Sanshiro!


Segata Sanshiro to wymyślona postać na poczet serii reklam promujących Segę Saturn w latach 1997 – 1998, czyli wydawałoby się już na ostatniej wieczerzy tej niedocenionej konsolki. Seria wpłynęła tak mocno na japońskie społeczeństwo, że sam Sanshiro stał się kultową postacią i częścią pop kultury, a same konsole podczas roku produkcji ów reklam schodziły jak ciepłe bułeczki. Postać stała się ikoną, która przychodziła na myśl zaraz po skonsumowaniu myśli nt. Sega Saturn.

Hiroshi Fujioka

Wciela się w niego aktor Hiroshi Fujioka, zaś samo imię bohatera reklam jest nawiązaniem i parodią filmu Akiry Kurosawy pt. Sanshiro Sugata, w którym bohater podróżował po Nipponie w celu doskonalenia sztuk walki. Co ciekawe Hiroshi również był ściśle związany z sztukami walki i trenował, a nawet nauczał jako Sensei w szkołach młodzież w tym kierunku. To jeszcze łatwiej pozwoliło mu wczuć się w rolę mistrza karate, który pięściami sprzedawał konsolę Segi.

 

 

 

 

 

 

 

Człowiek, który pięścią nauczał jak żyć w symbiozie z Segą, który pięściami wyrugował sobie ścieżkę tej wspaniałej konsoli do świadomości starszych jak i młodszych… A tak poważnie, Sega odwaliła konkretny odlot w tej sytuacji i nawet teraz śmieję się pisząc o tym asie przestworzy w kimono. Cóż ten Segata takiego wyczyniał? Najprościej ujmując bił ludzi w reklamach, którzy nie grali na Saturnie. Nazwijmy to jednak kulturalniej – nauczał metodą wychowawczą jaką jest kara. W jednej z pierwszych reklam spotyka grupkę dzieci udających się na partyjkę w bejsbol, oczywiście okłada ich raz dwa na końcu wyciągając swoją kopię białego (japońskiego) Saturna i krzyczy w tłumaczeniu “ZAGRAJCIE W SEGĘ SATURN”. W drugiej potrafi wbić na imprezę i okładać tańczących, nawet dziewczynom się dostało haha na końcu wyciągając klasycznie swój egzemplarz konsoli i krzycząc “ZAGRAJCIE W SEGĘ SATURN”. Mało tego, w serii reklam zobaczymy jego trening, w którym na plecach niesie ogromny egzemplarz konsoli Segi podczas biegania, ćwiczy efektywność i harmonię ruchów uderzając pięściami w ogromne przyciski od pada (to może ktoś kojarzy, pełno memów lata po sieci w tym wypadku). Potrafi prześcignąć łyżwiarza na lodzie w gołych stopach reklamując Winters Heat, reklamując Burning Rangers wbija do palącego się budynku i ratuje piękną niewiastę, na końcu zaś stworzy sam z siebie armię, która pojawi się w potyczce reklamującej Dragon Force, wśród opadających romantycznie płatków liści odnajdzie swoją ukochaną reklamując Sakura Wars, spróbuje uciec przed zombiakami przy reklamie House of the Dead i wysadzi w komiczny sposób typa reklamując Saturn Bomberman Fight!! Wszystko to podane w taki sposób, że dżapan stajl zniszczy wam głowę na potęgę!

Co ciekawe seria reklam puszczanych w japońskiej telewizji ma swój fabularny koniec. W ostatniej z nich widzimy ówczesnego prezesa Segi wraz z zarządem, na stoliku zaś pudło do nadciągającej konsoli Dreamcast, w następnym ujęciu pojawia się terrorysta, który wypuszcza bombę w budynek Segi. Niewinnych włodarzy niebieskich ratuje właśnie Sanshiro, który zatrzymuje w komiczny sposób pocisk zmieniając jego trajektorię lotu i wylatuje na nim w kosmos krzycząc w swoich ostatnich chwilach “You must play Sega Saturn!”. Niezwykłe poświęcenie tej konsolki w imię młodszego braciszka jakim będzie Sega Dreamcast przyniesie chwałę kultowej postaci i pięknie zdobi całą serię i historię dwóch ostatnich konsol Segi.

Przez popularność reklam z Sanshiro, ten doczekał się nawet gry z jego udziałem na swojej ukochanej konsoli. Segata Sanshirō Shinken Yūgi to zestaw mini gierek z tą kultową postacią bazujące na każdej z emitowanych reklam. Podobno to straszny potworek i raczej ciekawostka dla fanów.

 

 

 

 

 

Niepozorne reklamy wykreowały jedną z ciekawszych ikon Segi na przestrzeni lat, na dodatek nie bazującej na żadnej z gier wydanej przez niebieskich. Narodziło przy tym zjawisko kultu wokół tej fikcyjnej postaci i co najważniejsze wokół samego aktora, który do dzisiaj potrafi grać tę postać (ostatnio pojawił się na targach Sega FES). Sam zaś aktor podkładał dzięki temu chociażby głos ojca Ryo Hazukiego w Shenmue. Gry, które reklamował w swoich spotach to:

  • Burning Rangers
  • Panzer Dragoon Saga
  • Sonic R
  • Shining Force III
  • Solo Crisis
  • Saturn Bomberman Fight!!
  • Winter Heat
  • Pro Yakyuu Greatest Nine ’98
  • The House of the Dead
  • Dragon Force II
  • World Cup ’98 France: Road to Win
  • Nippon Daihyou Team no Kantoku ni Narou! Sekaihatsu, Soccer RPG
  • Segata Sanshirō Shinken Yūgi
  • Sakura Wars 2
  • Deep Fear
  • Wachenröder

Solidny trening każdego posiadacza Segi Saturn

Uwielbiam reklamy z lat ’90 dotyczące branży gier wideo, po pierwsze nie bały się politycznych naleciałości, mało tego wręcz bazowały na kontrowersjach w wielu wypadkach, zaś przypadek Segi Saturn i Sanshiro pokazuje jak w humorystyczny sposób można mówić o gamingu jak i całej konsoli. Nie chcecie kupić Segi Saturn? Wolicie PSX’a albo Nintendo? No to błądzicie, Sanshiro was ustawi i naprowadzi na prawidłową ścieżkę metodą pięści. Jeżeli znacie jeszcze jakiekolwiek ciekawe przypadki bądź podane w humorystyczny oldskulowy sposób reklamy dajcie znaka! Ten materiał to oczywiście ciekawostka, Japonia to zupełnie inna kultura, ale w ciekawy sposób skłania do refleksji jak niewiele potrzeba, a może jednak tak wiele, aby przekonać nas do kupna konsoli. W tym przypadku to humorystyczne reklamy podniosły przez 2 lata sprzedaż Saturna w Japonii, gdzie jako jedyny spośród wszystkich regionów sprzedał się bardzo dobrze. Oczywiście w przypadku Europy jak i Ameryki zawiniły o wiele poważniejsze zmienne niż brak Sanshiro w reklamach, ale to już opowieść do następnej flaszki… Na koniec zapraszam do obejrzenia spotów z tą legendą białego Saturna, naprawdę warto, jest się z czego pośmiać i jest czadersko i cool. Pamiętajcie, nie grając na Saturnie narażacie się niepokonanemu! Pozdrawiam!

 

ndl

ndl

First time?

Może Cię również zainteresować: