The Legend of Heroes: Crossbell Arc

Share

Dwie gry które tworzą Crossbell Arc, Zero no Kiseki (2010) i Ao no Kiseki (2011), lub jako Trails of Zero i Trails of Azure, są kolejnymi grami po trylogii Trails in the Sky (2004, 2006, 2007) które kontynuują fabułę tam rozpoczętą.


Trails in the Sky ma miejsce w królestwie Liberl. Przez dwie pierwsze części towarzyszymy nowym członkom Bracer Guild, Estelle i Joshua, którzy przygotowując się do swojego nowego zajęcia przemierzają królestwo, a w efekcie zostają wciągnięci w konflikt z organizacją Ouroboros jak i z imperium Erebonii. Centralną postacią Trails in the Sky 3rd jest Kevin Graham wraz z towarzyszącą mu Ries Argent, członek Kościoła Septian. Trzecia część Trails in the Sky zawiera wiele reminiscencji z czasów i miejsc sprzed rozpoczęcia serii. Akcja Crossbell Arc ma miejsce 2 lata później i dzieje się w wolnym mieście Crossbell. Niewielki kraj położony pomiędzy republiką Calvardu a imperium Erebonii. I sporny teren pomiędzy obydwoma państwami. Crossbell jest centrum finansowym tamtejszego świata i przez to jest łakomym kąskiem dla sąsiadów. Naszymi bohaterami są tym razem młodzi policjanci ze Special Supppert Section (SSS): Lloyd Bannings, Elie MacDowell, Tio Plato i Randolph Orlando.

 

 

Pieczę nad nimi sprawuje weteran, Chief Sergiei. Pierwszym zadaniem sekcji specjalnej jest poprawienie obrazu policji wśród mieszkańców Crossbell. Zajęcia naszej czwórki będą bardzo zbliżone do tych, których podejmowali się Estelle i Joshua. Będziemy przemierzać Crossbell State od wschodu do zachodu, od północy do południa. Poznamy takie miejsca jak Tangram Gate na granicy z republiką Calvardu, Bellguard Gate na granicy z Erebonią, skąd widać Garrelia Fortress (miejsce które odwiedzimy w serii Cold Steel), górnicze miasteczko Mainz, Armorica Village z pszczelarzami i najlepszym w Zemurii miodkiem, odwiedzimy St. Ursula Medical College oraz Michelam, centrum rozrywki. Poznamy kulisy polityki, działalność gangów młodzieżowych, mafii. W przeciwieństwie do Bracer Guild, która nie miesza się do polityki i ogranicza się do pomagania cywilom, ale bez ograniczeń jurysdykcyjnych i granic państwowych (spotkanie Estelle i Joshua z Olivierem pomiędzy Haken Gate a Titus Gate na początku interwencji 3 zbrojnej dywizji Erebonii było genialne!) nasi bohaterowie zajmą się również polityką, a raczej politykami. Spotkamy również niektóre postacie z poprzedniej trylogii. A cała historia toczy się niejako równolegle do wydarzeń przedstawionych w następnej serii gier: Trails of Cold Steel. Będziemy więc mieli okazję zobaczyć te same wydarzenia, ale z innej perspektywy.

 

Przyznam się, że “wzbogacenie się” o PSP, oprócz samego faktu cieszenia się kolejną konsolką do gry, umożliwiło mi sięgnięcie do tytułów, które oficjalnie nie dotarły w nasz region. Tu hołd się należy hackerom i fanom, bez których nie byłoby to możliwe. Na dzień dzisiejszy nadal nie wiemy, czy Nihon Falcom wypuści obie gry również poza Japonią. W najbliższych miesiącach japońscy gracze otrzymają Trails of Zero i Trails of Azure na konsole PS4. Żywię się nadzieją, że my również będziemy mogli się nimi oficjalnie cieszyć. A jeśli nadal zachowają styl retro, to maniacy jak ja, będą się jeszcze bardziej cieszyć. Dzięki rosnącej popularności serii Trails of Cold Steel – mam takie wrażenie po rosnącej liczbie zapytań – myślę, że warto pokusić się o poznanie całej historii od początku, od Trails in the Sky przez Trails of Zero/Azure właśnie, aż do Cold Steel I-III; czwarta część jeszcze nie jest u nas ogłoszona ale niechybnie i do nas dotrze. Jak i kolejna część, Hajimari no Kiseki, o której powolutku zaczynamy się dowiadywać. Nota bene, niektóre grafiki (taki przynajmniej był mój zamiar) pochodzą z tej najnowszej część The Legend of Heroes, choć dotyczą gier sprzed dekady.

 

1) Bijemy się!

Turowy system walki, jeśli ktoś grał wcześniej w Trails in the Sky, poczuje się jakby grał dalej. Z drobnymi oczywiście zmianami. W zależności, jak zaatakujemy przeciwnika na mapie, walczymy z przewagą albo odwrotnie. Zajście przeciwnika od tyłu jest najlepszym rozwiązaniem, bo prócz przewagi dość szybko mamy teamrush, gdzie cała ekipa atakuje wszystkich przeciwników. Funkcję Rush, związaną z “linkiem” pomiędzy dwoma bohaterami, otrzymamy w Cold Steel a sam Teamrush wraca w Cold Steel III (nie pamiętam jak jest w II) gdy już mamy 5 Brave Point i łamiąc obronę przeciwnika możemy zaatakować całą drużyną. I tak mamy do wyboru: atak, atak magiczny, atak craft, użycie przedmiotu, przemieszczenie się i ucieczkę. Mamy listę w turze jak również rozmieszczone różne bonusy ale i też nieprzyjemne niespodzianki. Dobrze jest więc śledzić na podglądzie, gdzie nasi bohaterowie wylądują po swojej turze. System przyjemny i można dość szybko się przyzwyczaić i czerpać radochę. Jedną z najmilszych dla mnie walk była z Garcią, bossem mafii, gdzie Randy opóźniał jego atak w turze a reszta tłukła na zmianę. Ale nie jest tak wesoło gdy trafimy na silnego przeciwnika, który nie ma, dosłownie, żadnych słabości – nie mdleje, nie zasypia, nie da się go zamrozić ani obrócić w kamień, nie można osłabić jego obrony ani ataku, nie można go spowolnić. W Trails of Azure jest kilka takich walk, gdzie miałem ochotę rzucić fotelem przez okno! Szczególnie dwie z nich wgniotły moje ego w podłogę pierwszego piętra – mieszkam na trzecim. Z Arianrhod i z Sept-terion Mirage. W tej ostatniej się poddałem, zmniejszyłem poziom trudności – gram na normalnym. Septteriona trzeba było pokonać dość szybko, bo wyprowadzał atak na który nie ma siły by go powstrzymać i unicestwia wszystkich. Do tych walk trzeba osiłka x4 by szybko zadać jak największą ilość obrażeń w jak najkrótszym czasie, bo nawet wzmocnione możliwości lecznicze Tio by wszystkim przywrócić całe zdrówko, na nic się nie zdają. Dla miłośników grindu, The Legend of Heroes to raj. No i jeszcze okraszony muzyką!

2) Odpływamy przy muzyce!

Za muzykę w grach The Legend of Heroes (jak również w serii Ys) odpowiada Falcom Sound Team J.D.K. Co prawda grupa działa od 1986 r. i jej nazwa uległa lekkim zmianom, jak również skład personalny, to u podstaw pozostają trzy elementy: Action RPG, fantasy i Heavy Rock! Muzyka w grach The Legend of Heroes jest dla mnie jednym z najmocniejszych elementów. Możemy spotkać różne style muzyczne, symfonię, jazz, pop, rock, etc. co świadczy o dużej wszechstronności muzyków. Z trzech znanych mi serii The Legend of Heroes: Liberl Arc, Crossbell Arc i Erebonia Arc, ta druga ma najbardziej zróżnicowaną muzykę, i jak dla mnie najlepszą. Jest kilka utworów z Liberl Arc, szczególnie The Whereabouts of Stars, w różnych wersjach w grze, które bardziej zapadły mi w pamięć. Ale to właśnie większość utworów z Crossbell Arc towarzyszy mi ostatnimi miesiącami w pracy. Nawet najnowszy OST z Cold Steel III w moim posiadaniu, nie przebił tych płyt.

Na szczególną uwagę radziłbym zwrócić przy okazji występu Arc-en-Ciel (po naszemu tęcza z fr.). Dla mnie to był magiczny moment Trails of Zero. Mały ekranik, malutkie figurki tańczących Ilyi Platiere i Rixi Mao, “Żar słońca” i “Tęsknota księżyca”. Siedziałem jak zaczarowany w fotelu i poza małym ekranikiem konsolki, świat przestał dla mnie istnieć.

3) Przyglądamy się pixelom.

Jak na PSP graficzka jest ładna i płynna. Ani razu nie spotkałem się z sytuacją spadku płynności, jak to miało miejsce na PS3 przy Trails of Cold Steel I i II albo na PS4 przy Trails of Cold Steel III. Pokusiłbym się wręcz o stwierdzenie, że mam więcej frajdy grając na PSP niż na PS4, ale to już biorąc pod uwagę całościowo, różne aspekty. Oczywiście, mały ekranik i sprzęt mający już swoje lata, mogą wpłynąć na nasz odbiór. Ja jakoś nie miałem do czego się przyczepić.

4) Rośniemy w siłę!

Wielkich nowości w rozwoju postaci, w porównaniu do Trails in the Sky, nie ma. Wraz z doświadczeniem podnosimy statystyki, zdobywając sephity z pokonanych przeciwników, wytwarzamy u rzemieślników kwarce albo wymieniamy na mira, otwieramy sloty w naszym Arcus, dobieramy kwarce w liniach by dysponować coraz większą gamą artes, szastamy mira by mieć lepszą broń, ubranie, buty i akcesoria oraz Master Quartz’e. Przybywa nam craftów, nawet ulepszeniu ulegają s-crafty. Mamy więc czym żonglować w dopieszczeniu naszych podopiecznych. Oj tak, drobniutka Tio Plato była moim oczkiem w głowie. Walcząca orbal staff nie miała zbyt wielkiej siły przeciwko wrogom, ale jej arcus ma wszystkie kwarce w tej samej linii, więc suma dawała naprawdę spore możliwości wyposażenia magicznego. Dodatkowo akcesoria wzmacniające atak magiczny, Tio atakuje obszar, po jakimś czasie zadawała więcej obrażeń niż Lloyd czy Randy.

Moja frustracja, gdy ukończyłem Trails of Zero i rozpocząłem Trails of Azure.

Choć co prawda gra bierze pod uwagę ukończenie poprzedniej części, to jednak znów się zaczyna prawie od zera. A ja zrobiłem już z Tio czołg pancerny! Ten element rozwoju arcus, umieszczanie kwarców, mniej mi się podoba w najnowszej serii, Cold Steel. Zostało to uproszczone i same kwarce rzadko mają negatywny wpływ na statystyki, ale jakoś ten system z Trails in the Sky i Crossbell Arc bardziej mi przypadł do gustu.

 

 

Niesprawiedliwym było by, gdybym nie wspomniał, że w drugiej części, Trails of Azure, do czwórki naszych bohaterów dołącza wsparcie. Noel Seeker z Crossbell Guardian Force i siostra recepcjonistki Fran z komisariatu policjii w Crossbell, oraz… dawny rywal w utrzymaniu porządku. Dochodzi więc też możliwość dobrania sobie ulubionej czwórki do walk. Oraz… Noel ma prawo jazdy! Również w Trails of Azure pojawia się nowy element, który pozostanie w serii Cold Steel. Bond, więź, z wybranym bohaterem. Owocuje to osobną sceną i osiągnięciem.

Na ukończenie obu gier poświęciłem w sumie ponad 200h. W Trails of Zero grałem 100h, a w Trails of Azure 120h. Jak dla mnie, pełna satysfakcja. Lubię gry, które zapewniają mi długą zabawę – w obecnie granym przeze mnie w momencie pisania tekstu, Trails of Cold Steel III, mam już 120h – i obie gry Crossbell Arc mnie nie zawiodły. Coraz bardziej dociera do mnie, że serie gier The Legend of Heroes tworzą jedną, spójną całość. Oczywiście, grane oddzielnie są nadal świetnymi grami, nawet pomimo drobnych wad. Ale dopiero jako całość tworzą pełnię tej historii. Zupełnie inaczej się odbiera chwile, gdy bohaterowie wspominają wydarzenia w których jako gracz braliśmy już udział. Spotkania z bohaterami Liberl Arc są jak spotkania ze starymi przyjaciółmi.

 

 

Znając ich historie rozumiemy o wiele więcej. No i warto wspomnieć, że część Trails of Cold Steel III plus zakończenie Cold Steel II, mają właśnie miejsce w Crossbell. Jeśli ktoś rozpoczął Trails in the Sky, Crossbell Arc jest nieodzowną kontynuacją. A jeśli ktoś zaczął od Cold Steel, traci sporo odnośnie fabuły. A ta jest w The Legend of Heroes po prostu świetna.

 

Może Cię również zainteresować: