Samurai Shodown

Może Wy normiki, lamusiaki, nieobeznani w temacie nie wiecie, ale poza Tekkenem, Street Fighterem i Mortal Kombat istnieją inne znakomite bijatyki. Kiedy większość z was mówiła na chleb – ”bep”, na zupę „pta pta”, a na własny kał „amu”, seria Samurai Shodown była jedną z moich ulubionych serii bijatyk na rynku. Klimat feudalnych samurajów, skrytych ninja i kitajskich demonów wylewał się z ekranu. Odmienny od całej reszty system walku yebał w głowę swoją zajebistością, natomiast partie z kumplami kończyły się zwykle po jakichś 12 godzinach – 10 browarach na głowę i śmierdzącym od naszych bąków oraz potu wylanego przez spinę przy padach pokoju – „komory gazowej gracza”. Lata mijały, urosły mi zakola w uj, a o Samurai Shodown już nikt nie pamiętał…


Kiedy zobaczyłem zajawkę, że powstaje nowa odsłona serii, automatycznie pojawił się wzwód w okolicy mojego krocza, a sam tytuł wylądował na pierwszym miejscu mojego chorego nerdowskiego umysłu, śliniąc się na datę premiery, jak lubujący hentaje japońskie ulane nerdy. W końcu nastał qurwa ten dzień! A ja będę grał w grę! Oto, co mistrzowie od SNK odyebali tym razem:

“Dzień pierwszy: Zdun wpada w euforię naquriwania w padzika”

Qurwa mam już jakoś ponad 35 lat …. Czasy nocek i śmierdzących skarpet minęły bezpowrotnie, a tu nagle premiera sztosu którego kochałem jako lapsik i bum: po 12 godzinach w pracy zasiadam i pierdut: 5 godzin gram. Przychodzi żona z hasłem “czy cię pojebało?, za 3 godziny odwozisz dzieci do przedszkola…”  Ja za to przywdziałem szatę prawdziwego Samuraja, wziąłem swą katanę do ręki aby wytłumaczyć parę leszczyków mieszkających chuj wie gdzie.

“Co do chuja”

Gra przedstawia walkę Samurajów/ ninje/ demonów i ogólnie dość mało sztampowe osobistości. Dla weteranów serii dostajemy 13 postaci ze starej gwardii, jak między innymi honorowy samuraj i główny bohater serii Haomaru, jego największy wróg czyli bezlitosny Genjuro (mój main), czy blond włosy ninja z wilkiem Galford, czyli ikony serii i bardzo dobre postacie natomiast w nowe szeregi wszedł szybki, niebezpieczny i naprawdę wyqurwiście zrobiony “kruczy” ninja Yashmaru,  wyglądowo wyciągnieta niemal z serii monster hunter: umięsniona furiatka babo-chłop Darli, czy w końcu chyba najdziwniejsza nowa postać: milfowo bayonettowa typiarka z metalową tarczą zamiast broni Ruixiang. Cała trójka doskonale się wpasowała w starą ekipę przez co mamy naprawdę ciekawy, zróżnicowany wyglądowo i gameplay’owo roster postaci. Pierwsza paczka dlc która została udostępniona pokazała, że kolejne ikoniczne postacie w serii mają się niebawem zjawić na salonach, a są to między innymi : “zombie” ninja o dzikim spojrzeniu Basara oraz ognisty furiat Kazuki. Brakuje mi bardzo Songetsu, z którym mój kumpel od nocek zarwanych z bijatykami nie może przeżyć, gdyż zawsze był to jego main, więc jakby nie patrzeć pomimo fajnego rozrzutu zawsze znajdzie się ktoś dla którego jednak brakuje kogoś ikonicznego dla serii. Ja qurwa jestem bardziej niż zadowolony gdyż w serię zwykle gram Genjuro,  Galfordem bądź zapowiedzianym w pierwszym season passie (zapomniałęm kurwa napisać że darmowym !!!) Basarze.

“Ale jak sie w to do qurwy nędzy gra?”

System walki: ja yebie nie ma to jak opisywać system walki, z którym się jest od jakichś 20 lat… W przeciwieństwie do Street Fightera, Guilty Gear czy Mortal Kombat, Samurai Shodown nie polega na wymyślnych combosach zabierających całą energię, nie polega również na nauce 36312371627 ciosów lewą ręka dla jednej postaci… Samurai Shodown to: maksymalnie 3 szlagi, odskok, obrona, kontra, finish – “i qurwa jesteś w dupie” :D. Tu nie ma miejsca na mashowanie przycisku, liczy się tylko refleks i poznanie paru podstawowych ciosów specjalnych każdej postaci, a jako że gra jest sporo “wolniejsza” od mortali czy guilty gearów, każdą naszą akcję musimy dokładnie zaplanować. Przez to niemal każdą walkę dokładnie się pamięta, bo używa się schematów, powoli czeka na koniec uderzeń przeciwnika, aby wejść w lukę z odpowiednio wypracowaną swoją taktyką. Jeśli nie mieliście do czynienia z serią, naprawdę trudno to opisać. Więc podsumowując i nie wdając się w szczegóły “ult”, kontr, wypierdalania oręża z kikutów przeciwnika itp itd.  Gra ma od groma mechanik ale nie są podobne do tego, do czego was przyzwyczaiły gry konkurencji. Dla mnie jest to jedna z najoryginalniejszych pod tym aspektem gier z gatunku, jednak czy wam przypasuje. Trudno powiedzieć, mi przypasował bardzo i od początku (od 20 lat go młucę), jeśli znudziły wam się “tył tył trójkąt” fatality, czy hadouken/shoruken/hadouken myślę że możecie być zachwyceni. Nie jest dla początkujących niedostępny, dość szybko wchodzi, natomiast masterowanie go to czysta przyjemność.  Ja zostałem przez ten system walki kupiony x lat temu, czy wy w niego wejdziecie? w sumie chuj mnie to obchodzi, ale napiszę że warto dać szansę serii.

“Jestę cebula, jak wydam 250 na premierę to co dostanę?”

Niestety starsze części mają już naście lat na karku i człowiek nie wie jak seria wejdzie z oprawą na nowe czasy. Wiecie co? Qurwa gówno , mega wyqurw z dupy diabła!!! Postacie są śliczne, design przypomina niemającego sobie równych w tym temacie Street Fightera 4, a lekko karykaturalna kreska sprawia, że mimowolnie nasz penis lekko unosi się w górę. Jeśli podobał wam się Street Fighter 4, nowym Samurai Shodown oprawowo będziecie zachwyceni. Piknie pociągnięte cell shadingiem postacie, areny typu japońskie świątynie, lasy, pola ryżowe- wszystko to sprawia że yebany klimat wylewa się z ekranu jak dziki, a wy nie możecie odciągnąć wzroku. Coś qurwa pięknego, co zostało dodatkowo dopięte piękną orientalną nutą przez co grę się kosztuje i nie ma zamiaru przestać “wpiedalać tak to smakuje!” Niestety nie obyło się bez pewnego zgrzytu. Nazywa on się jebanym loadingiem… Dawno nie grałem w bijatykę, w której widziałem dłuższy czas ładowania niż tu… Niestety 20-30 sekund to standard w opcjach dla jednego gracza, jak również w potyczkach z innymi zapaleńcami z całego świata.

Delikatnie niczym w anus waszych matek wszedłem z oprawy a/v na to jakie tryby znajdziemy w tej bijatyce (qurwa ale jestem zajebisty!) Od razu zaznaczę, mamy tu do czynienia z klasyką klasyków jeśli chodzi o tryby. Standardowy tryb story to nic innego jak początkowa historia danej postaci, po czym następuje ciąg walk zakończony ostatnim przeciwnikiem : tani jak chuj/ nie lubię tego typu zagrywek… I historia kończąca wątek danej postaci w formie paru screenów z napisami. Was lamusiaki może to zawieść, podejście godne lat 90tych ale ta gra to hołd bijatyk 2d tamtych czasów, nie ma w niej miejsca na abstrakcyjno głupie i niedorzeczne story mode jak w ostatnich odsłonach Mortal Kombat i ja się cieszę z takiego obrotu sytuacji jaki przyjęła firma SNK. Natomiast jestem świadom, że cała masa malkontentów będzie mówiła, że im to nie pasuje. Poza tym trybem dla pojedynczego gracza mamy też oczywiście practice, w którym pouczymy się wymiatać naszymi ulubionymi postaciami, time trial czyli jak sama nazwa wskazuje mam w dupie i wam chyba tłumaczyć nie muszę, standardowy w bijatykach survival oraz “Dojo” przy którym się na chwile zatrzymamy… to nic innego jak walki z duchami postaci z całego świata reprezentująca styl grania danego delikwenta, ale nie wiem qurwa czy to działa jak należy bo rozqurwiam lamusiaków najczęściej na perfecta i po okolicy 100 walk z duchami nikt poza moim własnym duchem nie przysporzył mi najmniejszego problemu. Są 2 opcje albo ten system jest zyebany w chuj albo ja taki dobry… Nie mnie oceniać i o tym za chwile jak przejdę do trybu online.  Ale te duchy to jakieś słabiaki… Oczywiście i tu między walkami mamy do czynienia z pierdolonymi 30 sekundowymi loadingami a idźcie w chuj z tym…

Kiedy przejdziemy do wyzwania dla pvp czyli multi… O kurwa… Kupiłem DoA 6 na premierę, kupiłem Tekkena 7 na premierę,  kupowałem Guilty Geary na premierę itp., itd. i zawsze coś było zjebane. A to nie było lobby, a to nie można robić turniejów, a to laguje w chuj, a to kurwa znów jakieś gówno w dupie…Tu uwaga, wszystko działa, nie zacina się i jest na swoim miejscu. Rozegrałem około 50 walk online: ani razu mnie nie wyjebało z trybu, ani razu nic nie zlagowało, chociaż np. walczyłem z Japończykiem, natomiast lobby/ turnieje/ rankedy są na swoim miejscu i wszystko działa jak należy. DA SIĘ KURWA, UWAGA KONKURENCJO ZJEBANA – da się!!!!

Do niczego nie da się dojebać, w końcu na premierę mamy tryb wieloosobowy, w którym nie trzeba czekać na jakieś zjebane łatki, które ważą zwykle tyle ile sama gra: ponownie brawo SNK!!!

“Podsumowanie waszych mam”

Nie ukrywam że przemawia przeze mnie sentyment do tej giery, ale jeśli dacie szansę innemu niż wszędzie systemowi walki, przeżyjecie przydługie loadingi i nie jesteście fanami poprzedników przy okazji, może się całkiem okazać, że dostajecie w 2019 po cichu – czaicie kurwie, że to pierwsza recenzja w sieci po Polsku a premiera miała miejsce parę dni temu… Myślę, że nadszedł bijatykowy czarny koń 2019 roku i tylko od was zależy, czy dacie mu szanse myślę, że jak ja się zakochacie. “Jezusek” nadszedł po cichu, znienacka, nikt nawet o tym nie wie. Jest u mnie w żłobie tfu na dysku i długo na nim zostanie, bo wróciły czasy dzieciństwa, tylko jak żona zrozumie ujebane skarpety, butelki po browarach i jebiący potem pokój ? W sumie jak kocha zrozumie, ja idę dalej nakurwiać w Samuraja i nie ma opierdalania. Czołem przyjaciele/ czytelnicy.

Wasz portalowy gbur, Zdun.

Nara szpara.

Ocena dla fana marki i bijatyk : Must Play

Zdun

Autor: Zdun