Soundtracki z gier na analogu

Muzyka odgrywa ważną rolę w grach, czasami nawet gra pierwsze skrzypce. Potęguje emocje i doznania podczas gierkowania, ryjąc w niektórych przypadkach beret i wbijając się do głowy na długi czas już po zakończeniu szpila. Ostatnimi czasy wróciła moda na analogi, artyści wydają prężnie obok albumów CD również swoje dzieła na winylach (LP). Moda dosięgła również wydawców gier, którzy coraz częściej wydają ostki na czarnej płycie.


Skupię się w tekście na źródłach, z których każdy zainteresowany może korzystać w celu dorwania swojego ostka na analogu. Nie mam zamiaru męczyć was długoletnią wojną winyl vs CD, które lepsze i jaki sprzęt jest najodpowiedniejszy do odsłuchu. Pozostawiam to każdemu z was, odsłuch i gusta to rzecz na tyle indywidualna, że bez wojenek by się zapewne nie obyło. Dlaczego tylko analogi ndl? Od czasów końca technikum, kiedy zakupiłem swój pierwszy gramofon i rozpocząłem przygodę z woskiem skupiam się wyłącznie na tym nośniku, oczywiście soundtracki na kompaktach są dalej numerem jeden jeżeli chodzi o dostępność jak i zakres wydań. Mimo to nie siedzę w temacie, więc nie chcę wam opowiadać głupot.

Wielu ludzi lubi dodatkowe gadżety z uniwersum gry, którą polubili. Jedni zbierają figurki z postaciami danego tytułu, drudzy maskotki, gadżety czy też artbooki. Ja za to ze względu na ostrą fascynację muzyką już od czasów szkuta poszedłem w ostki. Nie ma nic lepszego niż po ukończeniu duologii Shenmue odpalić po jakimś czasie album i wrócić do Yokosuki słuchając utworu przewodniego w grze pt. Shenua. Nakręcić się na jakąś gierkę jeszcze raz przesłuchując cały ost przypominający nam o świetnych zwrotach akcji, wspaniałych momentach i ogólnej dynamice gry. Oczywiście to tylko substytut przypominający nam o danym tytule, bądź jeszcze z innej strony – nastawiający nas dopiero do grania (wielu ludzi odsłuchuje OST przed graniem w dany tytuł w celach zwiększenia sobie hajpu) i trzeba być tego świadom. Mimo wszystko oprócz sentymentu mamy również walory w pewnym sensie poznawcze, edukacyjne.

Od jakiegoś czasu oprócz normalnych albumów na analogu zacząłem zbierać soundtracki z gier. Po pierwsze – nie mam innego odtwarzacza haha oprócz gramofonu :). Żeby nie było jednak tak infantylnie, są również inne przyczyny. A jedną z nich jest – estetyka. Mieliście kiedyś coś takiego w rękach? Ta wielka okładka z pięknymi grafikami, daj Boże wydanie otwierane, które w środku ma zawsze coś co przykuje wasze oczy. Dodatkowe druki wrzucone do środka oraz same analogi z rozpiską utworów i kręcący się, hipnotyzujący wręcz wosk w gramofonie. Od początku uwielbiam ten mały rytuał odpalania tego rodzaju nośnika muzyki. Samo przez się trzeba poświęcić temu trochę czasu, wcisnąć analog do gramofonu, ułożyć dobrze igłę i przy końcu przełożyć na drugą stronę. Z jednej strony w dzisiejszych czasach, kiedy zabiegani ludzie potykają się o własne (chociaż w większości przypadków jednak przez cudze haha) nogi nie nadążając za tempem jakie narzuca nam świat zewnętrzny ciężko poświęcić czas na takie medium, które potrzebuje trochę uwagi z naszej strony i zaangażowania. To nie jest płyta CD, którą wciśniemy prawie wszędzie i nie musimy potem się martwić, że trzeba zmienić stronę etc. Nie jest to też YT, przy którym już w ogóle nie trzeba się męczyć. Dzięki jednak temu “wysiłkowi” i zaangażowaniu możemy skupić się na odsłuchu wyłącznie. To muzyka staje się w tym momencie najważniejszą rzeczą, tam nasza cała intencjonalność i skupienie wędruje nie zważając na świat zewnętrzny. Tak jest przynajmniej u mnie, kiedy wpada nowy album do domu, zaparzę w większości przypadków kawę, bądź jak jest okazja naleję sobie lepszego trunku, zakładam słuchawki, siadam w wygodnym fotelu i lecę. Przy rytuale jak to określiłem słuchania sprawdzając kto odpowiada za wydanie, jakie tytuły w tym wypadku są na każdej ze stron ciesząc przy tym oko wspaniałymi artami na okładkach, ale nie tylko. Przy ostkach z gier, sprawa nabiera jeszcze większego znaczenia – słuchając soundtracku z Shenmue przypominały mi się doznawane bodźce podczas grania, spotkanie pierwszy raz głównego bossa gry, ostatnia scena na statku, a nawet kłopotliwe dla wielu bieganie po mieście i wypytywanie czasami o głupoty. Wydania na analogach wyglądają obłędnie i w tym przypadku raczej nie ma dyskusji.

Tak naprawdę wydania soundtracków z gier na analogach mają swoje źródło już w latach ’80. W ramach dygresji – z analogów próbowano nawet zrobić nośnik danych dla pierwszych komputerów, postawiono jednak ostatecznie na technologię kaset magnetofonowych. Pierwsze ostki na wosku to składanki – w roku 1984 wydana zostaje pierwsza ścieżka dźwiękowa pt. Video Game Music z muzyką do min. takich gier jak Pac-Man czy też Galaga. Pierwszy analog zaś z wyłącznie listą utworów danej gry, nie wliczany w składanki to Wipeout 2097 – wydany w 1996 roku.

Po latach ’90 i przyjściu boomu na płyty CD, wydania analogowe w przypadku soundtracków do gier prawie że umarły. Były produkowane w niszy, limitowanych edycjach co najwyżej (nawet do 200 kopii na cały świat) i w większości wydawane były w Japonii. Często takie wydania soundtracków stosowano również w dodatkowym bonusie do wydań kolekcjonerskich danych gier, praktyka stosowana jest do dzisiaj w niektórych przypadkach (przykład Ni No Kuni 2).

W 2010 roku dochodzi do renesansu analogowego na świecie. Ludzie wracają do starych wosków, ponownie rozpoczynają się batalie na temat, który nośnik jest lepszy itp. W końcu zauważają to również wydawcy gier, tą rozpoczynającą się podjarkę ogólnie pojętego retro (nie tylko w samej branży growej, ale jak widzimy również w muzycznej, ba nawet w modzie i codziennym życiu widzimy sporo takich przejawów zachłyśnięcia się retro), którzy nie dość, że rozpoczynają powoli już zjadać swój własny ogon żerując na sentymencie graczy (remastery, porty etc.) to postanawiają dodatkowo za sprawą ów mody wrócić do wydań soundtracków z gier w formie winyli.

Aktualnie mamy do czynienia z kilkoma przodującymi wydawcami muzyki growej na czarnej płycie. Po kolei są to:

  1. iam8bit – firma z USA, która również otworzyła swój dział w Japonii. Oprócz produkcji winyli z ostkami z gier zajmują się również sprzedażą gadżetów okołogrowych jak i np. książek. Zamówienia jednak stamtąd są dosyć kosztowne. Ze względu chociażby na wysyłkę z Stanów Zjednoczonych.
  2. Data Discs – firma z siedzibą w UK, odpowiada za całą prawie serię wydań ostków gier Segi, świetna sprawa, mam od nich wydania takich gier jak Streets of Rage czy Shenmue. Koszty wysyłki są znośne, ze względu na bliską w miarę lokalizację.
  3. Mondo – firma z siedzibą w USA zajmująca się wydawaniem gadżetów okołogrowych, ale nie tylko, szeroko pojęta popkultura (filmy etc.) jest także brana pod uwagę. Jeżeli widzimy ost z gier od Konami, to wiedzcie, że brali w tym udział ludzie z Mondo. Od nich zamówić możemy soundtracki z Castlevanii, przyszły ost do Metal Gear Solid itp.
  4. Wayorecords – siedziba w Francji, zajmują się dystrybucją ostków do japońskich gier, od nich można wyrwać Skies of Arcadia na wosku.
  5. Wydawcy gier typu Square Enix, Capcom etc. (analogi dostępne są w sprzedaży początkowo u nich na stronie, chyba, że idą z jakimś analogiem bardziej globalnie – przykład Devil May Cry 5).

Oczywiście wszystkie podane źródła wydają soundtracki na licencjach, są to produkty tworzone przy pomocy rzeczywistych (bądź bezpośrednio przez nich) wykonawców odpowiadających za muzykę w danej grze. Np. przy wydaniu muzyki do Streets of Rage oraz Shenmue siedział japoński geniusz, który pokłócił się z jednym ze znajomych o muzykę (pozdro Jana) – Yuzo Koshiro.

Wydania Data Disc

Gdzie najlepiej zamawiać? Oczywiście jeżeli chcielibyśmy z samego źródła nie zważając na ceny wysyłek i okazjonalne cło to można od wydawców wyżej. Ale mamy również inne możliwości. Tak jak w przypadku gier – sklepów, które ściągają te wydania jest sporo. Na polskim polebku najfajniejszym sklepem, który się zaopatruje w takie rzeczy jest OnVinylStore – https://onvinylstore.com/ , jednak co podejście to inna metodyka, ze znanych sklepów graczom, wydania na analogach można zamówić również np. z Play Asii, największego portalu o tematyce analogowej Discogs albo sporadycznie od mniejszych wydawców kolekcjonerskich wydań pudełkowych jak Limited Run Games itp.

Musimy się jednak liczyć z tym, że większość ostków z gier jest limitowana, rzucona na rynek w określonej liczbie. Nadaje to troszkę elitarnego charakteru, ale jest też zarazem w niektórych przypadkach po prostu kłopotliwe. Powoduje to, że trzeba być na bieżąco, sprawdzać czy jest już dostępny preorder i trafić w możliwość samego zakupu. Przypomina to trochę wydania np. Limited Run Games w świecie gier. W przypadku skończenia się danego nakładu mamy opcję kupienia winylu, który nas interesuje oczywiście z drugiej ręki – Ebay, Amazon, Allegro, ale wiedzcie, że ceny będą o wiele większe, z przebitkami nawet 100 % w stosunku do pierwotnej ceny ze źródła. Praktyka stosowana chyba w każdej dziedzinie życia, więc nie ma sensu się tutaj zatrzymywać.

Wewnętrzna okładka/arty do soundtracku Rondo of Blood.

Ostatnim mankamentem jest cena. W porównaniu do wydań na kompaktach, potrafi ona być nawet 3 x wyższa. Płyty winylowe to zawsze droższy produkt, nie pomagają przy tym małe nakłady takich wydań. W większości cena za analog ze źródła oscyluje w granicach 120 – 200 zł, jeżeli mówimy o cenach z drugiej ręki to sięgają nawet 4 krotności podstawowej ceny. Przykładowo wydanie na analogu soundtracku do Chrono Cross aktualnie waha się pomiędzy 500 – 600 dolarów. Zresztą jak już wspomniałem wyżej, akurat ta cecha rządzi na rynku nie tylko w przypadku analogów. Plus pamiętajmy, że zawsze znajdą się jakieś wyjątki.

Od lat ’80 mamy aktualnie około 200 wydań soundtracków do gier wideo na analogach. Płyt CD zaś co najmniej 5 razy tyle. Tak też w większości przypadków zostajemy skazani na wydanie ostka na płycie kompaktowej. Z dnia na dzień progres postępuje w tej sprawie i niedawno np. z większych tytułów ogłoszono wydanie analogów do takich gier jak chociażby Bloodborne, czy Metal Gear Solid. Nie dawno wypuszczono na rynek też pięknie wydany soundtrack do Skies of Arcadia, który chodzi z przesyłką po około 75 dolców.

Wydanie Skies of Arcadii na analogach, czaję się na ten produkt ostatnimi czasy.

 

Możliwości jest wiele, każdy zapewne odnajdzie swoje źródełko. Najważniejsze, że moda na winyle w przypadku soundtracków do gier rośnie w siłę i coraz więcej wydań dostajemy na tym nośniku. Mimo wszystko to dalej niszowy produkt, trochę hipsterski jak to przyszło się mówić i wymagający oczywiście odpowiedniego sprzętu do odpalenia:), ale dzięki tej niszowości to dobra pora na wejście w temat, bo za parę lat te wydania mogą chodzić po krocie. Czy warto? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie już sami.


Podziękowania dla Muminka i Viciousa za podrzucenie paru fot ze swojej kolekcji!

ndl

Autor: ndl

First time?