River City Girls

Kunio – Kun to seria, z którą chyba każdy miał do czynienia w swoim kwiecistym życiu. Czy to gry sportowe z tego uniwersum, pamiętny hokej czy piłka kopana Goal, czy chodzone bitki jak chociażby znany u nas jako Renegade tytuł. WayForward znany chociażby z przygód Shantae zabiera się za licencję tej serii na spółę z producentem Arc System Works, czy reanimacja uniwersum się udała?


Twórcy uderzają wydawałoby się z innej strony tworząc ten spin off, naszymi protagonistami zostają dziewczyny. Brunetka Misako i jej przyjaciółka Kyoko właśnie odbębniają następną lekcję w szkole, nudząc się na wykładzie z matematyki, gdy nagle otrzymują enigmatyczną wiadomość na swój wypasiony telefon, który oznajmia, że ich drugie połówki Kunio i Riki (główni bohaterowie całej serii Kunio Kun) zostali porwani! Dziewczyny wpadają w szał i tak rozpoczyna się nasza droga przez River City w celu odnalezienia ukochanych. A te dwie na pierwszy rzut oka kruche białogłowe potrafią używać pięści i nóg niczym najlepsi wojacy w historii ulicznych bitek i niejednego lowelasa przyjdzie im ustawić do pionu. Bierzemy więc nasz plecaczek w kształcie serca i kij bejsbolowy za pazuchę wyruszając w poszukiwaniu informacji na temat dwóch niesfornych porwanych chłopaków.

 

Misako i Kyoko nie są oczywiście wymyślonymi postaciami przez WayForward, oby dwie dziewczyny pojawiały się osobno w niektórych częściach (np. Misako była menadżerką drużyny w jednej z gier sportowych serii). Jednak oby dwie równolegle pojawiają się w wydanej na Super Famicoma w 1994 r. części pt. Shin Nekketsu Koha: Kunio-tachi no Banka, gdzie były również postaciami grywalnymi, a nasi bohaterowie Riki i Kunio uciekają z paki!

Grę możemy rozpocząć Solo wybierając jedną z bohaterek, bądź w kooperacji grając oby dwiema hardkorowymi ślicznotkami. Przeszedłem ją grając w kooperacji z drugą osobą, na padzie i arcade sticku, więc jeżeli macie możliwość podłączenia takiego urządzenia to śmiało można pograć na gale! W przypadku gry na dwóch możemy odpalić dodatkowo Friendly Fire. Jeżeli odpuścimy to i tak będzie możliwość zranienia naszej towarzyszki, ale wyłącznie użytymi przedmiotami pojawiającymi się w grze. Granie w kooperacji jest o wiele zabawniejsze i pokazuje w pełni potencjał gry, więc polecałbym tę opcję.

Założenia są z bazowego punktu oparte na tym, co znajdziemy dotychczas w każdej z bitek chodzonych. Baza jednak zostaje nam rozszerzona o kilka ważnych i urozmaicających rozgrywkę punktów. Po pierwsze, każdy przeciwnik pokonany na mapie daje nam punkty doświadczenia, przez co levelujemy postacie i śmiało można sobie grindować w tym celu, ale też nie jest to konieczne. Po drugie, oprócz naleciałości znanej z gier RPG, mamy tutaj otwarty świat! Możemy dzięki temu przemierzać całe River City jak chcemy i bawić się w poszukiwania ukrytych sklepów, popiersi (które, przy zebraniu wszystkich odblokują wam dodatkowego bossa na końcu, więc warto je zbierać) i innych ciekawych rzeczy, które daje nam do dyspozycji ten tytuł. Na początku wbijając następne poziomy doświadczenia będą odblokowywać nam się dodatkowe ciosy, po konkretnym levelu resztę należy kupować w odpowiednich punktach Dojo rozstawionych w mieście.

Jak to w gatunku beat’ em up bywa, będziemy musieli pokonywać następne fale przeciwników. Ze względu na założenie otwartego świata pojawiać się będą oni co jakiś czas (chwilę) na mapach, wyjątkiem są walki fabularne, kiedy np. wchodzimy do nowej miejscówki, gra blokuje nam wtedy możliwość opuszczenia danej lokacji, na ekranie pojawia się na górze kłódka i musimy ją zerwać pokonując wszystkich pojawiających się przeciwników.

Misako specjalizuje się w atakach rękoma, Kyoko zaś atakami kopanymi. Dodatkowo mamy możliwość łapanek i specjalnych ciosów odblokowywanych w Dojo za gotówkę wylatującą z przeciwników. Paleta ataków jest świetna i nacieszycie oko okładając w efektowny sposób rzeszę przeciwników pojawiających się na mapach. Dodatkowo łączymy ataki w np. te z powietrza używając skoku bądź za pomocą broni leżących na ulicach jak łańcuch, kij bejsbolowy, a nawet miecz świetlny w końcowych lokacjach! Tutaj należy uważać, jeżeli gracie w kooperacji, ponieważ nawet jak macie wyłączony Friendly Fire to w przypadku broni to nie ma znaczenia, rzucając śmietnikiem w przeciwników, gdzie akurat walczy drugi gracz również mu się oberwie. Ataki specjalne są na odpowiednim przycisku i możemy używać ich kiedy mamy naładowany zielony pasek pod HP. Całość prezentuje się naprawdę wspaniale i nie raz zacieszałem jak porąbany, kiedy po lewej stronie okładałem z różowego plecaka bandę zbirów, a dziewczyna używając ataków specjalnych wyglądających jak specjalna seria uderzeń Chun-Li z Street Fightera okładała resztę ekipy, świetne są też nawiązania do popkultury przy atakach np. Kyoko używając tego ataku nogami krzyczy niczym w JOJO – ORA ORA ORA ORA!!! Nawiązań zresztą do serii Kunio jak i Double Dragon jest multum, czasami człowiek ma wrażenie, że gra jest aż zbyt przesycona fan serwisem.

Gra jest pełna nawiązań nie tylko do serii Kunio Kun, ale również do Double Dragon. Z jakiej paki zapytacie, jest tak ponieważ za oby dwie serie odpowiadał ten sam człowiek – Yoshihisa Kishimoto, stąd nawiązania WayForward w tym temacie.

Przeciwnicy, bossowie, sprzedawcy w sklepach i DOJO, postaci poboczne należą do któregoś z dwóch uniwersum gier stworzonych przez Kishimoto. Zresztą nazywa się go również dziadkiem wszystkich bit em apów, można powiedzieć, że WayForward w jakiś sposób chciało również upamiętnić twórcę w swojej pozycji.

Każdy wbity poziom powiększa nam statystyki postaci jak ilość paska życia, defensywę i np. moc obrażeń zadawanych przeciwnikom. Oprócz lekkich ataków do combo i specjalnego ataku mamy również możliwość obrony oraz co ciekawe rekrutowania przeciwników do drużyny. Kiedy oklepujemy bez pamięci twarze naszych przeciwników w pewnym momencie po próbie wstania z ulicy zaczynają oni klękać i prosić o litość. Wtedy też podchodząc do nich i wciskając odpowiedni przycisk (lewy trigger) rekrutujemy go do drużyny. Kiedy mamy już go w naszym teamie, możemy go wezwać wciskając ten sam przycisk, wskakuje wtedy na mapę i serwuje jakiś atak specjalny, po czym ucieka, a ponowne wezwanie go ograniczone jest czasem naładowania odpowiedniego paska. O ile nie są oni jakoś specjalnie wybitni, to fajnym pomysłem było wrzucenie w menu takiego jakby bestiariusza, który pokazuje nam ilu z możliwych przeciwników odblokowaliśmy dodając do drużyny, świetna sprawa i nadaje sensu całemu przedsięwzięciu.

Nasze menu gry to po prostu ekran telefonu bohaterek, znajdziemy tam oprócz ustawień i bestiariusza również mapę, listę odblokowanych ciosów z instrukcjami jak je użyć oraz ekwipunek, w którym możemy wrzucić do danej postaci małe dopakowania umiejętności za pomocą przedmiotów znalezionych w grze. Jedne dadzą nam np. +5% do ataku przeciwko kobietom, drugie + 5% ataku przeciwko mężczyznom, śmiało można się tym bawić i to od nas zależy co wrzucimy protagonistom, mogą to być maksymalnie dwie rzeczy. Poza tym są jeszcze itemy, które np. nas leczą itd. używamy je z poziomu menu. W kooperacji sprawa wygląda świetnie w tej kwestii, ponieważ można grę przejść bez używania itemów z życiem. Kiedy jedna z naszych postaci dostała wycisk i skończyło jej się HP, pojawia się duszek uciekający z naszego ciała ku niebu, drugi gracz musi wtedy jak najszybciej dobiec do poległej i wciskając odpowiedni przycisk ją reanimować, nie są tą jednak całusy i wdech wydech, a po prostu kopy w klatkę piersiową. Jeżeli jednak padniemy oboje bądź kiedy grasz solo niestety zaliczysz skuchę to gra karze Cię zabraniem połowy mamony, którą aktualnie posiadasz.

Bossowie są bardzo wymagający i trzeba nauczyć się ich ruchów, więc ponawianie rozgrywki w tym przypadku i następne podejścia do nich będą raczej normą. Znajdziemy ich na końcu każdej z danych lokacji, dowiemy się trochę o ich życiu w postaci filmików wyciągniętych niczym z komiksu, tak jak napisałem wcześniej, każdy z nich był już w którymś z uniwersum Kunio kun bądź Double Dragon. To taka wisienka na torcie po zabawie w dotarcie do nich. Interesujące są krótkie etapy platformowe, gdzie musimy zdobyć jakiś klucz itp. są one wyjątkiem, ale pojawiają się w grze, opierają się oczywiście na możliwości skoku i fajnie wyciągają nas z monotonii lania co następnych przeciwników.

WayForward postawiło w kwestii graficznej na pixel art, aby jak najlepiej odwzorować serię Kunio. Graficznie wygląda to bardzo dobrze i raczej nikt nie będzie kręcił nosem, szczególnie animacje ataków robią świetną robotę. Sfera audio jest zaś jednym z największych plusów gry, mamy świetne kawałki wokalne w rytmie elektronicznego sweet popu przygrywające w tle, czy też utwory wyciągnięte niczym z nowego albumu Perturbatora. Mile zaskoczyła mnie ta sfera gry i przy zamówieniu z Play Asia tego szpila powinniście dostać cały OST na dodatkowej płycie!

Całość podana jest w humorystyczny sposób, dziewczyny fajnie ripostują, dialogi są zabawne i ciężko naszych bohaterek nie polubić. River City prezentuje się wspaniale i zaskoczy nas czymś ponad to, czego oczekujemy od bit em apów, a to wszystko podane w pięknej grafice pixel art, zaś po grze odblokuje wam się nowa zawartość, która zapewne niektórych zachęci do ponownego przejścia. Chociaż gra jest pełna nawiązań do serii Kunio Kun, czy Double Dragon to wiedza na ich temat nie jest wymagana i zapewne bez znajomości tych serii będzie wam się grało równie wspaniale. Dla mnie River City Girls to zaskoczenie tego roku i oby więcej takich tytułów wpadało na nowe generacje konsol! WayForward zrobiło kawał świetnego kodu, Must Play! Gra wyszła również na konsolach Sony i Microsoftu. Recenzję dodaję również do mini serii o bitkach chodzonych, którą ostatnimi czasy zaniedbałem.

 

 

 

ndl

Autor: ndl

First time?