Najlepsze intra na PlayStation

Share

W tym tygodniu klimaty PlayStation dominują, ostatnio były wspominki i miałem taką ochotę w coś zagrać, że podłączyłem konsolę, obejrzałem intro z Chrono Cross, poleciała łezka i wyłączyłem, bo znam grę na pamięć hehe. Niby zabawne, ale coś w tym jest, że te intra po tylu latach nadal świetnie się prezentują i często nawet nie trzeba grać, by wrócić we wspomnieniach do czasów młodości. Postanowiłem więc zrobić małe zestawienie swoich debeściaków FMV z PSXa. Temat nie jest odkrywczy, czy ambitny. Raczej przejmy, bo z miłą chęcią powróciłem do tych klimatów…


Nie jest to jakiś top, czy plebiscyt, dlatego nie ma miejsc i nagród, jest tylko moc PlayStation i ocean sentymentu. Jako niespełniony muzyk bardzo wysoko oceniam intra z dobrze dobraną muzyką. Stąd jeśli wasze ulubione intro nie znajdzie się w tym wpisie, to śmiało wrzucajcie w komentarzach. Enjoy.


Wild Arms

Zanim zagrałem nie sądziłem, że da się połączyć jrpga z dzikim zachodem. Jednak bardzo miło się zaskoczyłem. Wild Arms jest jedną z najlepszych gier na szaraku. Ciekawa przygoda z solidnym systemem i puzzlami, które nie raz zmuszają do główkowania. Za aranżacje muzyczne odpowiada Michiko Naruke, która inspirowała się dokonaniami Ennio Morricone i dzięki temu gra zyskała ten unikatowy klimat zachodu.


Soul Blade

Prawdopodobnie moje ulubione intro. Wszystko w nim jest o lata świetlne od tego co było w 1996 roku i bynajmniej nie mam na myśli grafiki. Montaż, przedstawienie postaci, muzyka, klimat, historia, emocje. To intro ma wszystko. Nawet po tylu latach mam ciarki na plecach za każdym razem gdy je odpalam! To jest wręcz nierealne. Masa wspomnień, kanapowe i automatowe rozgrywki, kwintesencja PlayStation! Sztosik jakich mało!


Breath of Fire IV

Kolejny kultowy szpil od czasów SNESa. Czwarta część przygód Ryu niszczyła piękną grafiką, rozbudowanym systemem i dobrą historią. Pamiętam jak pakowałem doświadczenie na przeciwnikach przez podnoszenie poziomu. Intro rozwala klimatem i muzyką z mistycznym wręcz wokalem Yoshino Aoki.


Tekken 3

Tej gry raczej nie trzeba przedstawiać nikomu. Może wiec zacytuję komentarz po filmikiem: “Jeśli to intro nie przywołuje wspomnień z dzieciństwa, to znaczy, że nie miałeś dzieciństwa.” Zacne słowa nieznany pielgrzymie. Nic dodać, nic ująć. Do tego muzyka, która zrywa kapcie. Epic.


Tony Hawk’s Pro Skater 2

Oczywiście nie mogło zabraknąć tego intra, jako fan RATM i wirtualnego czesania trików, wręcz byłem zmuszony je tu umieścić. Nic nie krzyczy tak bardzo lata 90. jak wokal Zacka i panowie na deskach w workowatych spodniach. OST z tej gry jest nieśmiertelny. Poziom nostalgii — Over The 900 hehe.


Ridge Racer Type 4

Moją pierwszą wirtualną miłością była Quistis, ale Reiko jest zaraz za nią. Do dziś jak słucham kawałka Urban Fragments z OSTa, to słyszę wystrzały z wydechu i pisk opon. Intro którego nigdy nie przyśpieszam, nie wiem jak Panowie z Namco to robili, że każda ich gra w tamtych czasach miała takie mocne filmiki początkowe. Może nie znam się bardzo na muzyce rozrywkowej, ale Pani Kimara Lovelace zapisała się w mojej pamięci już na zawsze tym utworem…


Valkyrie Profile

Gra, która zaciekawiła mnie mitologią nordycką, nawet jeśli jest to bardziej japońskie podejście do tematu. Świetne postacie, ciekawa fabuła, mówione dialogi, dobry system, bonusowy labirynt i charakterystyczna muzyka, za którą odpowiadał Motoi Sakuraba. Tekst Lenneth: “To my side my noble einherjar” śni mi się po nocach, jak tylko usłyszę nutę z gry i mimo wszystko nie są to koszmary hehe. Szkoda, że padło na Luciana… Lezard dobrze kombinował, zamówiłbym u niego jedną Valkyrie na wynos…


Suikoden II

Ta gra miała wszystko, nawet szkoda wymieniać, każdy jej element był wręcz arcydziełem. Nie sposób zliczyć ile czasu spędziłem na werbowaniu postaci, pojedynkach w kuchni i systemie. Nawet dziś intro nic nie straciło z klimatu i epickości, a muzyka Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Narodowej tak jak dawniej powoduje pobudzenie nie tylko włosów na szyi…


Legacy of Kain: Soul Reaver

Poziom God of War w czasach, w których Kratos jeszcze siedział Zeusowi w worku. W tym przypadku liczy się klimat i realizacja w połączeniu ze świetną narracją. Gra o wampirzym połykaczu dusz przecierała szlaki nie tylko pomysłem, ale i gameplayem. Jedna z najlepszych przygodówek na PSXa. Klimat!!!


Gran Turismo 2

Ah czasy siedzenia po nocy i zdobywania licencji. Niektóre czasówki dały się we znaki. Szkoda, że seria poszła bardziej w kierunku lamusiaków… Jednak w tamtych czasach GT2 było Mekką dla fanów motoryzacji. Do dziś pamiętam jak grałem wyścigi endurance do nocy, pauzowałem konsolę i rano grałem dalej. Oj grało się, grało… Wrzucam intro z wersji NTSC tyko dlatego, że wolę kawałek The Cardigans bez remiksu, kwestia gustu.


ISS Pro Evo 2

Mogłem dać Fifę 98 z Chumbawamba — Tubthumpin, bo to świetny utwór, ale więcej grałem w ISSa, plus ich filmiki były wtedy o wiele lepsze… Czasy w których Konami reklamowało się jako “plemię” graczy i pasjonatów, a nie hazardzistów od pachinko. Nie ma to jak sobie powspominać…


Chrono Cross

Na temat tej gry mógłbym długo pisać. Magiczny klimat, rewelacyjna grafika, nowatorski system, multum postaci i zakończeń, no i ta muzyka, którą Mitsuda zaczarował mnie od pierwszej chwili. Choć nie popieram piractwa, dla tej gry warto było przerobić PSXa (albo użyć zapałki i kabla RGB), jest po prostu tak dobra. Do dziś nie rozumiem dlaczego nie ukazała się w PALu. Może chodziło o to, że Chrono Trigger też ominął Europę, ale kto trafi za kwadratowymi… Świetne intro, a OST do dziś wymiata, kultowa gra i pokaz mocy PlayStation. Aż się wzruszyłem…


V-Rally 2

V-Rally i Colin McRae Rally to najlepsze rajdówki na PSXa. Która lepsza, to akurat kwestia gustu, osobiście wolałem bardziej pseudo symulacje, od typowego arcade z ostrą ścieżką dźwiękową. Ale w kwestii intra, to V-Rally wygrywa. Prezentując świetny montaż z dobrze dobraną muzyką. Aż dziw, że to gra z 1999 roku za gnojka myślałem, że to urywki z prawdziwych rajdów. Jest moc. Z dedykacją dla Toma.


Final Fantasy VIII

Może nie jest to najlepszy Final, ale będę stawał w szranki z każdym, kto stwierdzi, że nie jest to najlepsze intro z serii. Jest po prostu tak dobre. W swoim czasie każdy kto je zobaczył miał wytrzeszcz oczu, opad szczeki i zaciśnięty zwieracz w obawie przed popuszczeniem. Nawet dziś kwadratowi nie są w stanie tego przebić… Liberi Fatali wgniata w fotel i nie licząc Otherworld z FFX, oraz One Winged Angel z FFVII, nie ma sobie równych…


GTA2

Zacznijmy od oczywistego, grafika lepsza niż w GTA5. Chaotyczny montaż, dziwna muzyka i dużo podejrzanych typów. Trzeba przyznać, że intro oddaje gangsterski klimat prawie tak dobrze jak filmy Guya Ritchiego. Na swój sposób jest to małe arcydzieło, szkoda tylko, że ze względu na aktorów wrzucam bardziej z sentymentu do serii, jako ciekawostkę…


Oddworld: Abe’s Oddysee

Świetna gra i bardzo dobre wprowadzenie. Mamy klimat, napięcie, jasną motywację protagonisty i odrobinę czarnego humoru. Za dzieciaka trochę się z nią męczyłem, jako dorosły doceniam mroczy klimat, poziom trudności i niecodzienną rozgrywkę. Puszczanie bąków, czyli moje kanapowe hobby, w gratisie. Jak można nie kochać tej gry?


Tenchu 2: Birth of the Stealth Assassins

Bardzo klimatyczne intro, może nie powala realizacją, ale oddaje bardzo dobrze ducha gry i to jest najważniejsze. Dobra historia, fajni bohaterowie, wciągająca rozgrywa. Skakało się po dachach za dzieciaka, kolizja czasami kulała, ale radość z bycia shinobi nadrabiała wszelkie braki. Jako fan tych klimatów ubolewam nad tym jak seria rozmieniła się na drobne.


Silent Hill

Klimat wylewa się z ekranu, można zarzucić, że jest to w większości montaż przerywników z gry. Jednak muzyka pasuje idealnie, wręcz usypia naszą czujność, podobnie jak Harrego. Co kończy się wypadkiem i początkiem gry. Z jednej strony mamy przedstawienie postaci i dobre wprowadzenie, z drugiej gra w żaden sposób nie zdradza co nas czeka, co w porównaniu np. do SH4 jest niemal mistrzostwem, do tego zrealizowanym przez jedną osobę. O samej grze nic nie piszę, bo nie mam pieluchomajtek w zapasie…


Legend Of Mana

Kolejna gra Square, trzeba im przyznać, że w czasach szaraka osiągnęli swoje apogeum w temacie jrpgów. Świetne intro z baśniowym klimatem okraszone muzyką ze Szweckim wokalem Pani Anniki Ljungberg. Całość nie tylko prezentuje się bardzo okazale, ale nadaje grze nutkę mistycyzmu. Świetna robota, a grę do dziś bardzo miło wspominam ze względu na dynamiczny system walki, piękną grafikę i obszerny system, plus możliwość grania na 2 osoby.


Chyba wystarczy tych filmów, bo nie chcę zawiesić wam sprzętów. Miło sobie raz na jakiś czas tak powspominać i przypomnieć ograne klasyki. PlayStation wiecznie żywe, aż złapałem zajawkę na kończenie retro gier. Miłego i pad z Wami.

Iron

Iron

All under heaven.

Może Cię również zainteresować: