Gry, na które czekamy w 2020 roku

Share

Rok 2019 obfitował w masę udanych gier, które raczej nikogo nie zawiodły. O niektórych z nich mogliście poczytać na crossie, czy to w podsumowaniu roku, czy też w naszych recenzjach. Na tym jednak nie koniec, i branża przecież nadal pędzi do przodu oferując spragnionym graczom kolejne tytuły. A przecież oczy wszystkich graczy zwrócone są również w stronę nowej generacji od Sony i Microsoftu, która zbliża się wielkimi krokami. Wszyscy zastanawiają się również, jak w tej sytuacji poradzi sobie Nintendo że Switch’em. Wychodzi więc na to, że rok 2020 zapowiada się nad wyraz interesująco.


Jednak wiadomo to gry są najważniejsze, to na nie czekamy najbardziej, i to tu wyczekujemy kolejnych zapowiedzi. Więc mamy w czym wybierać, choć nie wszystkie karty zostały jeszcze odkryte. Mimo tego postanowiliśmy w naszej redakcji zebrać się do kupy wraz z zaproszonymi gośćmi. I przedstawić Wam pięć najbardziej wyczekiwanych gier przez każdego z nas w 2020 roku. Dlaczego tylko pięć? Gdzie przecież może być ich więcej. A to dlatego, że jest to naszym zdaniem najbardziej optymalną liczba, która powinna zadowolić każdego, i tym samym pokazać nasze oczekiwania wobec nadchodzących tytułów. Plan był taki, by skupić się tylko na tytułach oficjalnie zapowiedzianych, nawet jeśli nie posiadają one oficjalnej daty premiery, i mogą być w każdym momencie przerzucone nawet na przyszły rok. Choć tego dowiemy się pewnie dopiero gdzieś w połowie roku. Do tego czasu przyjmujemy, że takie gry ukażą się w tym roku. Jak już to sobie wyjaśniliśmy, nie pozostaje mi nic innego jak oddać głos naszym redaktorom i zaproszonym gościom, którzy postanowili wziąć udział w tej zabawie:).

#Pchan

The Legend of Zelda: Breath of the Wild 2

To chyba najbardziej wyczekiwany tytuł tego roku przez moją osobę. Tym bardziej jak wspomni się poprzednika, któremu udało się sporo namieszać na rynku. I z którym spędziłem masę czasu nie tylko odkrywając przepięknie wykreowany świat, ale również rozwiązując masę świetnie pomyślanych zagadek. A czego oczekuje po nowej przygodzie Linka, w sumie jeszcze więcej tego samego tylko w większej ilości, i na większą skalę. Przynajmniej w przypadku tradycyjnych dungeonów, których trochę mi brakowało w poprzedniku. Ja jestem jednak dobrej myśli i daje ogromny kredyt zaufania panom z Nintendo, bo co by nie pisać to nie brakuje im pomysłów i lubią nie raz pozytywnie zaskoczyć. Choć w przypadku BotW 2 zadanie będzie trudniejsze tym bardziej, że poprzednia odsłoną zbliżyła się prawie do ideału, i ciężko będzie to przebić. Wszystko jednak wskazuje na to, że dostaniemy nie co mroczniejszą grę, z nie co cięższym klimatem i być może nie jednokrotnie odwiedzimy też jakieś podziemia, co jednak nadal jest pewną zagadką i opiera się tylko na domysłach. Tym bardziej, że Nintendo umiejętnie potrafi dawkować informacje o tym tytule.

 

Xenoblade Chronicles DE

 

Wprawdzie to remaster (remake?), gry którą ograłem już dawno jeszcze na Wii, poświęcając jej masę czasu. Dlaczego więc czekam? A to z prostej przyczyny, jest to bowiem jeden z najlepszych jrpgów ostatnich lat, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Nie tylko od strony wykreowanego świata, który opiera się na pomyśle dwóch kolosów, ale również fabuły, która zaskakuje i daje sporo do myślenia. Przemyślany system też robił robotę, szczególnie pomysł na “wizje”, które nie raz ratowały moje “cztery litery”. Więc w odświeżonym tytule dostaniemy zapewne to samo w lepszej oprawie, ale to w zupełności wystarczy by ponownie czekać na ten tytuł, by się dobrze przy nim bawić. Choć liczę na pewne poprawki odnośnie systemu questów, i bestiariusza którego tak naprawdę nie było, a niejednokrotnie ułatwił by wykonywanie zadań pobocznych. Nie zmienia to faktu, że czekam z niecierpliwością, a jeśli wierzyć plotkom to gra na Switch’u  powinna pojawić się w maju.

 

13 Sentinels: Aegis Rim

 

Tu akurat Vanillaware, każe nam zdecydowanie za długo czekać na ten tytuł, i najwyższy czas by ukazał się w końcu na Starym Kontynencie. A że uwielbiam gry tego studia, o czym nie raz wspominałem to z utęsknieniem wypatruję premiery. Sam tytuł zapowiada się dość intrygująco, nie tylko z faktu że ma być bardziej przygodówką, na tle innych gier ekipy pana Kamitami. Ale przede wszystkim studio porzuca klimaty fantasy, i przenosi akcję do Japonii lat 80 – tych XX wieku w jej alternatywnej wersji. Co trochę może kojarzyć się z anime o wielkich robotach, i naprawdę jestem ciekaw co z tego wyjdzie. Szczególnie że sama rozgrywka ma być podzielona w zasadzie na dwie fazy, jedną czysto przygrodkową gdzie będziemy budować tło fabularne, oraz drugą gdzie pokierujemy mechami w formie przypominającej typowego tower defense. O samą oprawę za to jestem spokojny, tym bardziej że Vanillaware są mistrzami w swoim fachu, i ich gry pod tym kontem po prostu zachwycają.

Ghost of Tsushima
Jedyna w tym zestawieniu gra od Sony, na którą czekam z niecierpliwością, nigdy nie byłem jakimś specjalnym fanem The Last of Us, więc wybaczcie że tu tego tytułu nie znajdziecie. Co jednak sprawiło, że wybrałem ten tytuł?  Klimat feudalnej Japonii, który z powodu moich zainteresowań jest mi bardzo bliski. Po za tym sama gra zapowiada się bardzo intrygująco odsyłając nas do XIII wieku. Gdzie sam Kraj Kwitnącej Wyspy zmagał się z najazdem imperium mongolskiego, a tytułowa Tsushima to jedyne co stoi na drodze by wrota do podboju Japonii stanęły otworem. Wojownik Jin Sakai ostatni członek swojego klanu, postanawia wypowiedzieć wojnę najeźdźcy i odzyskać utracony dom. Tak pokrótce można streścić fabułę gry od ekipy Sucker Punch, która ma dostarczyć grę w otwartym świecie. I oddać z pieczołowitością piękno tamtego okresu. Jestem bardzo ciekaw co z tego wyjdzie, mam nadzieję że będę miło zaskoczony.

Rune Factory 4

Sama gra wprawdzie ma swoje lata, jednak nie było mi dane zagrać jeszcze w tę odsłonę. Głównie z powodu, że staram się unikać cyfrowych zakupów, a właśnie w takiej formie ten tytuł wyszedł u nas na 3DS’a po bankructwie twórców tej serii. Całe szczęście, ktoś postanowił sobie przypomnieć o tej zacnej serii, i wydać tytuł ponownie tym razem jednak na Switch’a. Zapewne w celu przygotowania nas na nadejście piątej odsłony. Już nie mogę się doczekać gdy ponownie zagłębię się w ten świat, gdzie nie tylko będę podrywał laski:) i prowadził swoją farmę, ale również odwiedzę kolejne dungeony w celu przeszukiwania skarbów ubijając po drodze masę potworków. Odkrywając również fabułę. Czekam i to bardzo.

#Tom

Większość osób czeka na hity AAA, które są zarówno nowymi IP, remake’ami jak i kontynuacjami (The Last of Us 2, Doom Eternal, Cyberpunk 2077, Resident Evil 3, Ghost of Tsushima, Final Fantasy VII Remake), więc nie będę powielał tego co zostało omówione po tysiąckroć. Tak, ja również czekam na te gry z wywalonym jęzorem. Skupię się jednak na perełkach, które mogą zaskoczyć w 2020 r. niczym odpalona atomówka w Hiroshimie. Let’s go!

 

Creaks

 

Machinarium to dla mnie jeden z najlepszych indyków jaki powstał. Amanita Design to artyści tworzący swoje dzieła na płótnie, przypominający kreską animacje z dawnych lat. Sukces wszystkich ich gier przygodowo-logicznych tkwi również w hipnotyzującej muzyce i wylewającym się klimacie, który aż ciągnie do rozwiązywania co raz to ciekawszych zagadek. Creaks to kolejny po Pilgrims projekt, który stawia na eksplorację w surrealistycznym świecie, pełnego tajemniczych lokacji i nieszablonowych łamigłówek. Kiedy to bohater trafia do ukrytego przejścia w swoim mieszkaniu, każda kolejna godzina odkrywa przed nim upiorne lokacje zapełnione maszynami i bestiami. Wszystko oczywiście utrzymane w kreskówkowej stylistyce 2D, z minimalistyczną narracją bez zbędnych napisów.

 

Vampire: The Masquerade – Bloodlines 2

Wcześniejsza część wampirzych perypetii w pierwszoosobowej grze polana sosem (RPG) świetnych wyborów, różnorodności klanów i unikatowych umiejętności każdego z nich; a przede wszystkim wylewającym się klimatem, który tak bardzo kochamy. Oprócz grafiki ,,wypalającej’’ oczodoły. Tytuł, który odkryłem w rankingu gry-online, tak bardzo przypadł mi do gustu, że… mam zamiar przejść Bloodlines w tym roku. Dziwne, czekać na kontynuację gry, którą się nie zaliczyło? Urywki gameplayu przypominające mi o Deus Ex, czy atmosfera rodem z Thiefa. Doświadczenie gracza podpowiada mi, że to będzie coś dla mnie. Może się mylę, ale jako jeden z najlepszych przedstawicieli gatunku action/RPG musi prezentować rozgrywkę na najwyższym poziomie i tylko dziwię się, że przez ten czas tytuł przeszedł mi koło nosa. Oby kontynuacja wyeliminowała największy problem trapiący pierwszą część (z serii Bloodlines), czyli masę przeróżnych błędów, a szykuje się nam pewny hit.

 

Half-Life: Alyx

No dobra, nie mam gogli VR, więc dlaczego czekam? A no miłość do Half-Life’a spowodowała, że prezentacja ,,Alyx’’ przeniosła mnie do czasów świetności, kiedy to twórcy oprócz podbicia rozdzielczości i robienia gier pod streamy, myśleli również o fizyce przedmiotów, wciągającej kampanii fabularnej, różnorodności zdarzeń, czy kreacji autentycznego świata. No i sama Alyx, w której się zakochałem 🙂 A sam gameplay? Na filmach czuć ten świat ,,Pół-Życia’’, a pewne sceny wywołały u mnie banana na twarzy. Zakładanie wiaderka na headcraby, które będą poruszać się po ziemi z przedmiotem ,,na głowie’’, czy przeczesywanie ręką półki, która przesuwa różne przedmioty, aby finalnie złapać za naboje i załadować pistolet. Nie to, że z automatu, a twoją własną ręką! No i nie ukrywam. Życzę, aby projekt udał się na tyle, aby twórcy pomyśleli o Half-Life 3. I want to believe!

 

Atomic Heart

W końcu normalna kampania? Bioshockowy klimat? Nowe IP? Jak to by powiedziała pewna pani w reklamie garnków w telezakupach Mango. Niemożliwe?! A jednak, może okazać się, że ,,atomowe serce’’ wyskoczy jako największa niespodzianka tego roku. Retro futurystyczna wersja Związku Radzieckiego, dziwne eksperymenty i jeszcze dziwniejszy świat, który swoimi dziwactwami… zadziwia i szokuje. Przeciwnik w postaci chodzącej białej zakrwawionej gąbki, zatopione kury w akwarium, ogromne żelopodobne substancje w lesie, czy ,,groźne’’ kapsuły, które ze wściekłością próbują nas zabić poruszając się na szynach. Wszystko to wygląda jakby było stworzone przez twórców Bioshocka… jednak niestety nie jest. I to jest moja największa obawa, bo Mundfish jest znany z niczego.

 

Disco Elysium

Tak wiem. Gra miała już swoją premierę na komputerach osobistych. Ja jednak czekam na spolszczenie, a może nawet na wydanie konsolowe z rodzimymi napisami. Na szczęście obie kwestie są potwierdzone przez ZA/UM. Przy milionie słów zawartych w tekstach dialogowych i nie tylko, trudno przejść obok takiej pozycji obojętnie. Tym bardziej, że było się obojętnym w szkole podczas zajęć z języka angielskiego. Mam teraz za swoje! Disco Elysium został nie tak dawno okrzyknięty najlepszym tworem jaki widział świat w ostatnich latach, jeśli chodzi o wymarły gatunek jakim jest izometryczna gra RPG z rozbudowaną warstwą narracyjną, gdzie więcej się czyta niż walczy… no i ogólnie gra 😉 Nie jestem wielbicielem takiego typu rozgrywki, jednak wątki detektywistyczne, bardzo dobrze napisane dialogi i świetnie wykreowane postaci aż przyciągają do rozgrywki. Zresztą już powoli mam dość open worldów, strzelanin i tym podobnym. Czas na świeże mięsko!


#Yuri

Moja lista w sumie krótka ale za to realna. Biorąc pod uwagę ilość czasu jaki mogę poświęcić na granie, a że zazwyczaj siedzę z jedną grą setkę godzin (mój rekord to 285h z Tales of Xillia w zeszłym roku), to kupka wstydu zamiast znikać się powiększa. A więc wyliczam tylko te tytuły, które po prostu mam już na liście zakupów. A o samych grach w sumie nie wiele wiadomo, prócz tego co ujawnili sami twórcy (z jednym wyjątkiem), i pozostaje mi tylko czekać na premiery:

Tales of Arise

To w moim przypadku konsekwencja, głęboka i przemyślana – zabrzmiało poważnie:), ale ta seria gier dostarczyła mi setek wspaniałych godzin! Bandai Namco kazało mi czekać trzy długie lata od ostatniej gry serii, jaką było Tales of Berseria. Ten  czas poświęciłem na uzupełnianiu moich braków w grach z serii! Jak zobaczyłem trailer nowej gry to dostałem gęsiej skórki. Liczę na kolejnego świetnego Tales’a, który pochłonie mnie na wiele wieczorów.

 

Sword Art Online: Alicization Lycoris

“Alicyzacja” – przyznam, że prócz tego, że mamy kilka gier ze świata SAO, anime w kolejnym wirtualnym świecie Kirito i spółki przypadło mi do gustu. Przesiedziałem jedną, całą sobotę oglądając to anime. Być może i SAO nie jest zbyt popularne, ale dla mnie ma swój urok i trzyma się pewnych elementów które mi akurat pasują. Czekam więc na kolejną grę z uniwersum SAO.

 

Utawarerumono: Prelude to the Fallen

Tak w zasadzie tą grę, w nowej wersji, już ukończyłem: https://www.crossplay.pl/utawarerumono-chiriyuku-mono-e-no-komoriuta/ ale chcę zagrać w nią w zrozumiałym języku. Visual Novel w połączeniu z taktycznym RPG, pierwsza gra z trylogii Utawarerumono, zremasterowana. Trochę dziwne zaczynać trylogię od środka, ale tak jakoś pojawiły się te gry na PS4/PS Vita w naszej części świata. Więc jest to możliwe bo Prelude to the Fallen skupia się na historii Hakuoro, natomiast Mask of Deception i Mask of Truth są o przygodach Haku. Tworzą jednak pewną chronologiczną całość. Postacie spotkane w 2 i 3 części po zagraniu w pierwszą nabrały innego wymiaru. Gry Utawarerumono bardzo mi się spodobały i czekam by znów usłyszeć: Evenkurga-no Touka!

Fairy Tail Game

Jest dla młodszej córy (tak na pewno – dop. Pchan;)). Rzadko gra, ale jak grała w Last Guardian kibicowałem jej bardzo często. Gra jest oparta o tasiemca anime (2009-2019) i mangi o gildii magów, nazywającej się Ogon Wróżki. Przypadkiem obejrzałem kilka z 328 odcinków, 2 filmy i choć fanem anime generalnie nie jestem, uśmiałem się sporo jak i zdążyłem polubić niektórych bohaterów, nawet zapamiętać ich imiona! https://pl.wikipedia.org/wiki/Fairy_Tail


#ndl

U mnie w sumie nie jest za kolorowo, sam nie wiem na co czekam haha. A tak poważnie, to w większości na gry od Ninny. PS4 premiery w ogóle mi nie robią, chociaż taki Resident Evil 3 pewnie wpadnie day one. Może trochę Ghost of Tsuhishima, ale też bez fajerwerków póki co.

No More Heroes 3

Najlepsze IP od Sudy wraca, będzie czadersko, wesoło i bombastycznie jak to mówią młodzi dzisiaj. Mam nadzieję, że nie przełożą daty wydania na następny rok. Nic w sumie na to nie wskazuje. Goddamnhero znowu podbije świat! Wstępne trailery ukontentowały mnie i liczę na hita!

Streets of Rage 4

No i w końcu świat doczekał się powrotu Streets of Rage, jest trochę kontrowersji w przypadku dizajnu całej gierki, ale szczerze powiedziawszy nie oglądałem za wiele w tej sprawie, wolę się pozytywnie/negatywnie zaskoczyć. I prawdopodobnie następna wielka marka będzie grana od końca :(.

Deadly Premonition 2: A Blessing in Disguise

Oj Swery coś ty zaskoczył z tą dwójką na ostatnim dajrekcie!! Nie spodziewałbym się, że najpiękniejszy potworek poprzedniej generacji wleci z sequelem. Znowu zostanę agentem FBI, wrócą klimatyczne rozmowy na temat kinematografii i popijanie kawy o poranku! Niech tylko nie spartoli i będzie bomba!

Bushiden

Ojjjjj to może być złoto!! Świetnie prezentuje się na materiałach i czuć klimat starej szkoły. Na dodatek kozak Ninja i prawdopodobnie zalążek metroidvanii. Must have w tym roku!!

Cyber Shadow

Tak jak Bushiden będzie prawdopodobnie świetnym szpilem, tak tutaj nie mam złudzeń. To będzie bomba! Ninja Gaidenowy stajl z jazdą na motorze, zajebistymi szefkami i piękną pixel artową grafiką. Mam nadzieję, że dostaniemy też w swoim czasie pudło!


#Astarell

Cholera większość moich typów pozabierane przez innych, ale coś tam jeszcze zostało chyba.  Postaram się jednak nie dublować, ciekawe co z tego wszystkie uda mi się wysępić do recki.

The Legend of Heroes: Trails of Cold Steel IV

Tytuł ten niemal na pewno zobaczymy jeszcze w tym roku, w Japonii już wydane, a my pewnie poczekamy do jesieni. Kolejna, ale wygląda na to, że nie ostateczna odsłona serii Cold Steel, wchodzącej w skład większego cyklu. Czekam na kontynuację przygód Reana oraz jego przyjaciół z obu Klas VII. W tym odcinku wreszcie zagramy też Lloydem Banningsem i jego towarzyszami walczącymi o wolność dla Crossbell.

The Legend of Heroes: Zero no Kiseki oraz The Legend of Heroes: Ao no Kiseki

Skoro już jesteśmy przy Lloydzie. Obie gry zostaną zremasterowane, opierając się o wersję z PSP i trafią na PlayStation 4. Tytuły te nie ukazały się na zachodzie, więc istnieje spora szansa, że tym razem będzie inaczej. W sumie wiele się nie zmieni: lekko poprawiona grafika, 60 klatek, pełny voice-acting, przyśpieszenie akcji i parę pomniejszych usprawnień. Niestety obie gry kupimy osobno a nie na jednym Blu-Ray, chociaż pewnie kolekcjonerzy będą zadowoleni.

Langrisser I & II

Obie gry na jednym krążku/kartridżu stanowią remaki dwóch strategicznych RPG wydanych w latach 90-tych na Segę Megadrive i SNES’a. Rysownikiem postaci jest szeroko znany pan od hentajców Satoshi Urushihara. Obie gry będą mieć do wyboru bardziej współczesny bądź oryginalny styl grafiki oraz ścieżkę dźwiękową w nowej aranżacji. Premiera już wkrótce na PS4 i Nintendo Switch.

Project Sakura Wars

Druga gra z serii, która oficjalnie pojawi się na zachodzie. Akcja gry toczy się w alternatywnym biegu historii świata w 29 roku ery Taisho (1941 rok), czyli dłuższej niż w prawdziwej rzeczywistości. Combat Revues z całej planety wciąż odbudowują się po wielkiej wojnie sprzed 20 lat. Wszystkie gałęzie tworzą teraz wspólną federację, by lepiej radzić sobie ze złem, które nadal nie śpi. Rozgrywka tym razem została przesunięta w kierunku gry akcji, co specjalnie się fanom serii nie podoba. Mimo wszystko roboty bojowe na parę rządzą.

Hatsune Miku: Project Diva MegaMix

Nowa Hatsune Miku to wersja gry z vocaloidową piosenkareczką dla Nintendo Switch, zawierająca również nowe piosenki. Japońska premiera już na dniach, niestety zachód musi jeszcze chwileczkę poczekać. Gra pozwoli w akcji wykorzystać unikalne funkcje Joy-Conów. Ponadto m.in dostaniemy 300 kostiumów do zdobycia, tryby „Arcade” oraz „Practice”, a także poziom trudności „Extreme”. Biorę na premierę.

Ys IX: Monstrum Nox

Cóż więcej powiedzieć, kolejne action-jrpg’owe przygody rudowłosego Adola i jego walce z siłami ciemności. Tym razem jako już starszy gość trafia do miasta-więzienia  Baldux, które będziemy eksplorować, oczywiście również w towarzystwie miejscowych, kuso obranych ślicznotek.


#Squaresofter

 

Squaresoftera znajdziecie na ciekawym fanpejdżu o kulturze Otaku oraz na gameplay.pl, gdzie co tydzień poczytacie na przykład jego zmagania z ogrywanymi aktualnie tytułami! Zachęcamy do odwiedzin!

 

Pchan poprosił mnie, żebym napisał w kilku słowach na temat najbardziej oczekiwanych przeze mnie gier w 2020 roku. Miałem z tym ogromny problem, bo niby w tym roku wychodzą (jeśli nie przesuną ich dat premiery) The Last of Us 2, Resident Evil 3 remake, Persona 5 Royal, Cyberpunk 2077, pierwsza część odświeżonego Final Fantasy VII, Doom Eternal oraz Ghost of Tsushima a ja tak w zasadzie nie czekam na żadną z nich, może z wyjątkiem opowieści o nieustraszonej Jill Valentine, która ponownie stanie do walki o przetrwanie z potężnym Nemesisem. RE3 kończyłem do tej pory 26 razy, więc pewnie uda mi się ukończyć jego nową wersję. Co do innych tytułów to nie byłbym tego taki pewien.

 

Fairy Tail Game

 

Jedyna gra, która ma wyjść w tym roku i którą jestem naprawdę zainteresowany nazywa się Fairy Tail. Jestem ogromnym fanem tego anime i wciąż nie wierzę, że ktoś się ośmielił stworzyć tytuł na duże konsole w tym uniwersum. Wziąwszy pod uwagę fakt, że odpowiada zań Gust nie spodziewam się żadnych cudów. Japoński rpg będzie pewnie niezłym drewnem, ale bardzo chciałbym zagrać Natsu, Lucy, Erzą i dać czadu na magicznych igrzyskach.

 

Hatsune Miku: Project DIVA Future Tone

 

Gry konsolowe i zapowiadane szumnie nowości obchodzą mnie coraz mniej. Dziś zamiast kupić Switcha wolę wyjechać na koncert Miku do Londynu lub Berlina i dobrze się tam bawić z fanami wirtualnej piosenkarki z całego świata. To daje nie tylko możliwość zwiedzenia innego kraju, ale również poznania tamtejszej ludności. Dlatego też, gdy tylko pojawią się nowe utwory do Hatsune Miku: Project DIVA Future Tone zamierzam je sprawdzić.

 

Umineko: When They Cry/Higurashi: When They Cry

 

Dziś wolę ogrywać japońskie visual novele na PC, najlepiej bez cenzury. Ogrywam już trzeci rok z rzędu Umineko: When They Cry, a więc historię do której nie potrafiliby zbliżyć się ani Hideo Kojima, ani Yoko Taro, więc jeśli wszystko się ułoży tak jak chcę i ukończę ponownie opowieść o Złotej Wiedźmie Beatrice a wydawca tej gry wyda ostatni odcinek Higurashi: When They Cry przetłumaczony na angielski, to przepadnę w kolejnym świecie Ryukishiego07 na kolejne lata.

 

Final Fantasy XIV (nowe dodatki?)

 

Sony i Nintendo klepało, klepie i będzie klepać swoje kontynuacje, Microsoft uczynił swoje konsole bezużytecznymi wydając swoje najlepsze gry na PC w GamePassie, więc o wiele bardziej interesuje mnie czy najlepsza gra z serii Final Fantasy od lat, a więc Czternastka,  otrzyma jakieś kolejne rozszerzenie? Jeśli nie, to bardzo możliwe, że wrócę ponownie do ogrywania dodatków Final Fantasy XI.

 

Phantasy Star Online 2

 

Chcę też koniecznie sprawdzić Phantasy Star Online 2, które wreszcie ma zawitać oficjalnie na Zachodzie. Zawsze chciałem ograć jedynkę na Dreamcaście, ale nigdy mi się to nie udało. Drugi raz tego samego błędu nie popełnię.

#Gomlin

Capitan Tsubasa: Rise of New Champions

Gdyby ten wpis pojawił się na samym początku stycznia, to do moich oczekiwań na pewno wrzuciłbym grę Dragon Ball Z Kakarot, czyli wierną adaptację anime. Gra miała jednak swoją premierę 17 stycznia więc już po ptakach. W tym roku jednak mamy kolejny dość wierny powrót do kultowego anime jakim jest Kapitan Tsubasa. Tu na pewno mamy wierność gameplay’ową. Gdy zobaczyłem pierwsze zwiastuny to wiedziałem, że ta gra jest skierowana do targetu do którego należę. I tak, czytałem wszystkie prześmiewcze komentarze o tym jak piłka tam się źle zachowuje, że trzyma się zawodnika jakby była przyklejona itp. No i? Przecież to nie jest kolejny symulator a największy fan jaki będzie płynął z tej gry to możliwość zagrania ulubionymi postaciami z dzieciństwa i wbić bramkę dzięki legendarnym super-strzałom, czekam!

 

Ori and thr Will of the Wisps

Już zaledwie kilka dni dzieli nas od premiery prawdopodobnie najpiękniejszego indyka 2020r. I mówię to z pełnym przekonaniem ponieważ pierwszej części Ori z 2015r (5 lat, sic!) mało co może dorównać na dzień dzisiejszy. Piękna oprawa graficzna idzie w parze z rewelacyjnie relaksującym OST’em oraz wzruszającą fabułą. Jest to mój pewniak na ten rok, który zdecydowanie nie ma prawa zawieść. A ponieważ jest to wyrób ze stajni MS’u, zatem każdy posiadacz XGP może ogrywać na premierę. Odliczam dni!

 

Cyberpunk 2077

Nie jest to może gra na którą posiadam jakiś wielki hajp. Przyznam szczerze, że cyberpunkowy świat mnie nie pociąga i nigdy nie pociągał, być może dlatego nie mam na koncie ogranych żadnych DeusEx’ów itp. Mimo to śledzę poczynania naszego rodzimego studia od samego początku i jestem bardzo ciekawy jak im wyjdzie kolejna duża gra AAA po naprawdę świetnym Wiedźminie. Czy Cyberpunk wyznaczy kolejne standardy? Tego mieliśmy się dowiedzieć już w kwietniu ale przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. Może to i lepiej, gra będzie mniej zabugowana (bo nie wierzę, że wcale).

 

Microsoft Flight Simulator 2020

 

Można się trochę pośmiać, że czekam na symulator prawda? Wbrew temu co ktokolwiek powie i pomyśli, FS będzie najbardziej realistyczną grą pod względem audiowizualnym. Osobiście lubię czasem wieczorkiem zapuścić jakiś film dokumentalny z pięknymi widokami natury dla odprężenia. Tego samego oczekuję również tutaj, aby móc wskoczyć w samolot i podziwiać najpiękniejsze krajobrazy świata z lotu ptaka.

12 Minutes

Indyczek, który na E3 2019r zwrócił moją uwagę. Przygodówka, przedstawiająca historię człowieka uwięzionego w pętli czasowej ala Dzień Świastaka, Wielokrotne przeżywanie tych samych wydarzeń czasowych by wydostać się z  pułapki w jakiej jest uwięziony. Jeżeli twórcy dobrze poprowadzą ten wątek, to gra może mieć naprawdę fajny potencjał i mam nadzieję, że nie zostanie on zmarnowany.


#chrno-x

Cieszę się, że mogę wystąpić gościnnie dla kolegów z CrossPlay. Nie owijając w bawełnę oto moja lista pięciu najbardziej wyczekiwanych tytułów na rok 2020. Lista ta nie ma żadnej wyszukanej kolejności. Przejdźmy więc do rzeczy:

Sequel The Legend of Zelda: Breath of the Wild – gameplay i fizyka wokół której skupia się rozgrywka ostatniej Zeldy to wyżyny Nintendo i do dziś zbieram szczękę z podłogi. Jedynym mankamentem owych przygód Linka była mizerna historia (a raczej jej brak). Na szczęście Nintendo w zeszłym roku zapowiedziało sequel i tym razem mam nadzieje, że historia ta dorówna takim odsłonom jak Wind Waker, Skyward Sword czy Majora’s Mask. Od strony graficznej widzieliśmy na razie niewiele ale już obecnie widać, lepsze modele postaci czy bardziej szczegółowe tekstury (aczkolwiek to tylko trailer). Czas pokażę czy Ninny idąc dwa kroki do przodu nie zrobi jednocześnie krok w tył i nie pozbędzie się jakiegoś ważnego elementu z oryginału.

Bravely Default II – Zamiast portów pierwszych odsłon z serii Bravely z 3DS’a otrzymaliśmy pierwszy teaser zupełnie nowej przygody od Team Asano (odpowiedzialnych m.in. za nietuzinkowy Octopath Traveler). Teaser wiele nam nie zdradza ale po dostępnych grafikach i concept art’ach można śmiało przypuszczać, że Chara Designer’em dalej jest Akihiko Yoshida. Cieszy również powrót kompozytora Revo z Sound Horizon/Linked Horizon. Osobiście uważam, że Switch to idealne miejsce na turowe jRPG’i. Czekam z niecierpliwością na piękne rysowane tła, tym razem w wysokiej rozdzielczości i z możliwością ogrania na dużym TV.

 

Xenoblade Chronicles Definitive Edition – Xenoblade to jedna z nielicznych obecnie serii jRPG’ów, która za każdym razem robi wrażenie już po kilku minutach obcowania z tytułem. Tym razem ekipa z Monolith wraca do oryginału z czasów Wii z 2011r. używając ostatniej iteracji swojego wewnętrznego silnika do odmłodzenia gry. Pomijając znacząco poprawę audiowizualną (liczę w tym aspekcie również na dźwięk 5.1) to co rzuca się w oczy na pierwszym zwiastunie to całkowicie nowe lokacja, która nie trafiła do oryginału ze względu na brak czasu w ukończeniu wszystkich części Bionisa (czy Mechonis również się załapie na coś nowego?). Kreuje nam się bardziej Remake niż Remaster i wcale bym się nie pogniewał aby plotki mówiły prawdę i premiera miałaby odbyć się już w maju.

Resident Evil 3 Remake – po świetnym sukcesie Remake’u drugiej odsłony, nie mogłoby być inaczej aby trzecią odsłonę ominął ten zaszczyt aby powrócić w blasku chwał przy akompaniamencie grafy z najwyższej półki i wprowadzeniu tylu zmian i nowości, że Remake nabiera nowego znaczenia. Miejmy nadzieje, że studio M-Two podołało wyzwaniu i trójka będzie równie dobra (o i le nie lepsza) od przygód Claire i Leona. Plotki mówią, że kasę na powstanie studia wyłożył sam Shinji Mikami zaś ekipa składa się głównie z byłych pracowników Capcomu. Oby do Kwietnia…S.T.A.R.S!

 

Ghost of Tsushima –  to nowa gra łącząca gatunki Stealth/Action/Adventure, tocząca się w XIII wiecznej Japonii na wyspie Tsushima na którą najechała armia Mongolska pozostawiająca po sobie jedynie śmierć i zniszczenie. My jako bohater, który niczym feniks odradzający się z popiołów ponownie powstaje aby przegnać najeźdźców ze swojej wyspy. Jak wynika z wywiadów z twórcami czyli studiem Sucker Punch będziemy mieli do dyspozycji całą wyspę Tsushima bez miliona znaczników i bez traktowania gracza niczym amebę. Osobiście liczę na piękną historię pełną poświecenia, oddania i z fantastycznymi pojedynkami na miecze przy akompaniamencie świetnego Soundtrack’a. Gameplay’owo najbliżej grze będzie do wymieszania serii Tenchu z Way of the Samurai polanych sosem z pełni otwartego świata, tylko przy współczesnych standardach audiowizualnych. Lepszej gry na Lato sobie nie wyobrażam.


Na koniec, wie ktoś może kiedy ten Nintendo Direct? 

Może Cię również zainteresować: