Forza Horizon

Share

Mamy piękny poranek w Kolorado oraz zapowiedź potężnej dawki energii, różnorodnej muzyki i ryku pracujących silników. Słyszy się tu i ówdzie, że na wyścigi Horizon przybędzie dzisiaj król i mistrz kierownicy Darius Flynt. Więc jeśli wyruszyliście w trasę, lepiej zejdźcie mu z drogi dzieciaki… on nie ma litości dla nikogo! To jest Forza Horizon, bądźcie z nami!


Powyższe słowa wypowiadane przez dj’a radiowego rozpoczynają naszą przygodę kierowcy, która znacząco różni się od dokonań Turn 10 Studios w serii Forza Motorsport. Stawia na arcade’owy model jazdy, wrzuca na luz i daje mnóstwo świetnej rozgrywki w festiwalu samochodowym na otwartej przestrzeni fikcyjnie stworzonego terenu nawiązującego do stanu Kolorado. Jeśli Motorsport był odpowiedzią na Gran Turismo, tak Forza Horizon rzuca rękawice serii Need for Speed. Może w mniejszym stopniu… ale jednak. Karierę kierowcy wielkiego festiwalu muzyczno-samochodowego rozpoczynamy zapisując się ostatnim rzutem na taśmę. Dostajemy kolorową opaskę, która dopuszcza nas do wyścigów, a kolejne podnoszą naszą popularność, otwierając furtkę w zdobyciu szczytu króla zawodów, które co roku wygrywa niepokonany Darius Flynt. Opisując poszczególne zadania, model jazdy i tym podobne, należy podkreślić to co wylewa się z ekranu przyciągając gracza do kolejnych wyścigów. Jest nim festiwalowy klimat, łączący koncertowe szaleństwo przy tłumie bawiących się ludzi, wiązek laserów i neonów rozświetlających centrum imprezy nocną porą, nabrzmiewające trąbki, ,,ludzikowe” balony i fajerwerki. Jednak to, co daje ostrego kopa podczas jazdy to trzy stacje radiowe z muzyką, która sprawia, że nasze samopoczucie podczas jazdy diametralnie się podnosi. Dam sobie rękę uciąć, że zamiast wykonywać kolejne zadania, będziesz jeździł bez celu przemierzając połacie terenu w ulubionym samochodzie, przy akompaniamencie świetnie wyselekcjonowanych utworów. Aby nie być gołosłownym, za przykład niech posłuży utwór ‘Scuba – the hope’ podczas przejścia zmierzchu do nocy w wyścigu miejskim. Po prostu mistrzowska symbioza auta z muzyką.

Teren, w którym oddano nam dowolną jazdę nie jest kopią stanu Kolorado, tylko specjalnie zaprojektowaną siecią dróg z charakterystycznymi dla tego miejsca elementami. Mamy zatem autostrady przy pustkowiu, kręte drogi przy wzniesieniach oraz małe mieściny liczące kilka domostw; oblane promieniami słonecznymi w jesiennym klimacie z morzem liści na drogach i złotej panoramy oddalonego krajobrazu. Pod względem różnorodności terenu nie ma szaleństwa. Krajobraz jest monotematyczny, a otoczenie statyczne. Jednak wynagradzają to kręte trasy i przyzwoite efekty dynamicznego trybu dnia i nocy. Mapa świata jest mała, ale wystarczająca na tego typu wyścigi. Dzięki niezbyt rozległemu terenowi z chęcią podjedziemy przez połowę ,,stanu” do wyznaczonego punktu. Nie ma mowy o godzinnej jeździe przez całą wyspę jak to miało miejsce w Test Drive Unlimited. Po zdobyciu jednej z siedmiu kolorowych opasek (przy odpowiedniej liczbie punktów doświadczenia) mamy dostęp do kilkunastu zawodów rozlokowanych po całym Kolorado. Podróżując po terenie możemy natrafić na fotoradary, gdzie pokusimy się o rekord prędkości, a rozbijając z impetem banery reklamowe zapewnimy zniżkę wybranych części w sklepie. Dodatkowo twórcy wpadli na świetny pomysł dotyczący ukrytych zabytkowych aut, które znajdujemy w wyznaczonym polu. Kiedy ta trudna sztuka zakończy się powodzeniem, odrestaurowana bryka ląduje w naszym garażu. Dla leniwych mamy odpowiednie przystanki, które przenoszą w określone miejsce na mapie, bez zbędnego podróżowania autem. Początkowo są płatne, i aby obniżyć ich cenę należy wykonać trzy proste zadania: pokonanie odpowiedniej prędkości na ustawionym fotoradarze, zdobycie wyznaczonej ilość punktów za efektowną jazdę (drifty, omijanie pojazdów z zawrotną prędkością o włos) i wykonanie zdjęcia przy wyznaczonym punkcie widokowym. Co składa się na festiwalowe zawody? Przede wszystkim wyścigi od punktu A do punktu B lub z tylko i wyłącznie 4 okrążeniami. Niby mało, ale frajda jest spora, zwłaszcza uwzględniając różne klasy aut oraz ciekawe trasy, ale o tym za chwilę. Kolejnymi atrakcjami są pojedynki z samolotem tudzież śmigłowcem, gdzie należy odpowiednio szybko pokonywać checkpointy i dotrzeć przed metą, zanim doleci pojazd przecinający powietrze nad naszą głową. Ostatnimi zawodami są sowicie płatne wyścigi nocne, które przy każdym nowo odkrytym wyścigu rozbijają bank dla zwycięzcy, obdarowując przy tym nowym samochodem, kiedy to staniemy na najwyższym stopniu pudła. Jest o co walczyć! Warto wspomnieć jeszcze o finałowej walce z jednym z siedmiu celebrytów, jak i o Horizon Rally, czyli szutrowych potyczek na czas, które odpalimy w menu głównym gry. Tylko tyle i aż tyle. Jednak bądźcie pewni, że mimo tak małej różnorodności zadań, gra się wyśmienicie za sprawą imprezowego klimatu, swobody działań i zapachu świeżych liści o poranku.

Naszym miejscem wypadowym jest miasteczko-centrum festiwalowe, gdzie odbywają się huczne imprezy, a zabawa trwa do samego rana. W tym miejscu możemy kupić nową brykę lub tuningować nabyty pojazd pod względem mechanicznym i wizualnym. Samochody różnią się kategorią, gdzie najniższe okupują gruchoty ledwo ruszające z miejsca, a najwyższe to hiper odrzutowce na czterech kołach, które dochodzą do setki szybciej, niż jesteście w stanie dobrze wymówić legendarny niemiecki tor wyścigowy o nazwie ‘Nurburgring’. Okej, a co z ustawieniami i suwaczkami? Na tuning mechaniczny składają się podstawowe kategorie części typu: silnik, skrzynia biegów, opony, karoseria itd. Wybór jest odpowiedni, dobrze zbalansowany, bez zbędnych zapychaczy rodem z symulacyjnych racerów. Nie zmienimy telemetrii, ciśnienia w oponach, długości drążka do zmiany biegów i ilości rur wydechowych. Samochód z niższą kategorią, który nie jest dopuszczony do wyścigu, można zwiększyć za pomocą własnych ustawień lub automatycznego wyboru najlepszych preferencji wybranych przez twórców. Jest prosto i przejrzyście, bez zbędnych udziwnień i to się ceni. Tuning wizualny ogranicza się do zmiany wyglądu poszczególnych elementów karoserii, jak i naklejek o różnych kształtach edytowanych pod względem koloru czy wielkości. W zdolnych rękach można tworzyć świetne unikatowe wzory na aucie. Idealna zabawka dla kobiet, które oddają się pasji projektowania wnętrz wybranego domostwa w grze Sims, a także dla artystycznego nudziarza lubującego się w wieś-tuningu. A jakie mamy bryki do wyboru? Zaczynając od starych jak świat modeli Lamborghini Miura P400, Ford Mustang Boss 429 czy RUF (Porsche), CTR Yellowbird, poprzez klasyki Mazda RX-8, Honda S2000 i Audi TT, a kończąc na wozach marzenie – Aston Martin v12, Ferrari 458 Italia, Koeningsegg Agera, Mercedes-Benz C63 AMG i Pagani Zonda Huayra. Jest w czym wybierać i w porównaniu z bardziej miejskimi samochodami w serii Need for Speed (Underground), tutaj mamy salony wypełnione autami najwyższej klasy.

Aby móc zasiąść w powyżej wymienionych cackach, należy oczywiście wygrywać i zdobywać gotówkę w opisanych przeze mnie wcześniej zawodach. Nie do każdych otrzymujemy otwartą furtkę, ponieważ są przypisane warunkami odpowiedniej kategorii, rodzaju napędu i narodowości marki. Fajne jest to, że twórcy pomyśleli o rozwiązaniu problemu, kiedy nie spełnimy danych kryteriów – przemieszczając nas do salonu z odpowiednimi autami; z wymaganą kategorią do danego wyścigu. Wizytówką gier z serii Forza jest ustawienie odpowiednich parametrów poziomu trudności. Jesteś nowicjuszem? Włącz linię pomocniczą, łatwy poziom trudności przeciwników i możliwość cofania czasu. Jesteś hardkorem? Wyłącz system kontroli trakcji, ABS i ustaw prowadzenie auta na symulację. Im więcej utrudnień, tym większy procent premii do wygranej za zawody, zwłaszcza za pierwsze miejsce. Dodatkowo przy pokonaniu gwiazdy wyścigu dostajemy małą premię pieniężną, więc jest o co walczyć. I muszę zaznaczyć, że tak jak łatwy poziom trudności jest za prosty, tak średni daje idealnie wyważone poczucie rywalizacji, bez frustracji, który daje trudny poziom. Jest tak, że na średnim sporadycznie można powtarzać wyścig, aby zakończyć na pierwszym miejscu, a wyprzedzenie czołówki odbywa się po pokonaniu 3/4 długości trasy. Dalej trzeba trzymać się na baczności, bo przeciwnicy trzymają się dość blisko; więc jedna kraksa może skończyć się płaczem. Trudny poziom sprawia, że koncentracja i idealnie pokonywane zakręty to nie wszystko. Trzeba zwiększyć parametry samochodu tak, aby miał najwyższe współczynniki na daną kategorię. Osobną kwestią jest wyłączenie opcji, które sprawiają, że trudniej prowadzi się samochód lub zrezygnowanie z linii pomocniczej hamowania, czy cofania czasu. Idealną receptą na świetną zabawę doświadczonych kierowców jest średni poziom trudności przy aktywowaniu tylko ABS i modelu jazdy arcade. Wpływy premii sięgają wtedy 80%, co jest wystarczającą nagrodą. Chociaż moje wywody na nic się nie zdadzą, kiedy każdy zrobi jak uważa, dostosowując ustawienia pod osobiste preferencje i umiejętności.

Frajda z jazdy jest niesamowita i w moim osobistym rankingu najlepszego arcade’owego modelu jazdy, jest na równi z Test Drive Unlimited. Można powiedzieć, że prowadzenie auta jest podobne. Nie czujemy, że prowadzimy kartonowe pudło tylko tonowy pojazd, z możliwością zarzucenia ,,dupy” na zakręcie. Jeszcze jedno. Pokonywanie dużych prędkości z kamery wewnątrz pojazdu może sprawić, że poczujecie się jakbyście byli wewnątrz bestii napędzanej wściekłymi klaczami, jednością i uzupełnieniem deski rozdzielczej i kierownicy. Dla mnie był to jedyny słuszny widok jazdy, zwłaszcza, że wnętrza pojazdów zrobione są z pietyzmem i precyzją godną pochwały. Wszelkie ruchome wskaźniki na podświetlonych zegarach prędkościomierza, czy światełka zapalające się podczas zmiany biegu na kierownicy, hipnotyzują zwłaszcza kiedy za szybą zapada mrok. Przepięknym widokiem jest, gdy wsiadając do Lamborghini Aventadora LP700-4 nastaje noc i zapalają się wszystkie podświetlane elementy zegara. Bez wątpienia mój faworyt wśród dowolnej jazdy po Kolorado.

Jak prezentuje się strona wizualna? Jest przepięknie za sprawą oświetlenia, samochody są szczegółowo wyrzeźbione, wypatrzymy parę efektów typu przejechanie przez liście, które za samochodem unoszą się niczym pył, a kątem oka znajdziemy garstkę elementów ruchomych (wielka karuzela). Jednak będąc szczerym… poza świetnymi, niczym na pocztówce krajobrazami jest po prostu pusto i nudnawo jak flaki z olejem. Od czasu do czasu przejedzie cywilny samochód, przeleci stado ptaków i zakręci się śmigło w wiatrakach zasilających energię. Mimo dynamicznie zmieniającej się pory dnia i nocy nie uświadczymy deszczu, mgły itd. Ale rozumiem, że Kolorado jest takim miejscem na mapie świata, więc wybaczamy. Na szczęście nie ma mowy o doczytywaniu tekstur w tle lub niechlujstwie autorów. Warto wspomnieć o trybie foto, gdzie w każdym momencie, czy to podczas dowolnej jazdy, czy powtórki wyścigu, możemy zrobić i zapisać zdjęcia w dowolnie ustawionej pozycji kamery i dostępnych filtrach obrazu m.in. kontrast, sepia, rozmazanie tła.

Gra jest dość długa. Przejście oscyluje w granicach kilkunastu godzin. Bez zbędnego bawienia się w tuning, czy jazdy bez celu. Multi nie sprawdzałem niestety. O stacjach radiowych i zawartej w niej muzyce mógłbym rozpływać się godzinami, więc najlepiej sprawdzić samemu jak prezentuje się dla ucha, a gwarantuję – jeżeli trafi w wasze gusta, będzie to uczta dla uszu. Do zauważalnych wad produkcji mogę zaliczyć chamski handicap u przeciwników, którzy są daleko w tyle. Potrafią w ciągu kilkunastu sekund dogonić sporą przewagę wypracowaną przez gracza. Widać to zwłaszcza w pojedynkach z celebrytami festiwalu. Do pełni szczęścia brakowało mi również większej ilości tak efektownych konkurencji, jak rywalizacja z samolotem i większej połaci terenu na trasach; są one wbrew pozorom zamkniętymi drogami z barierkami uniemożliwiającymi skrótowe manewry.


Podsumowując Forza Horizon to mieszanka wybuchowa i wariacja takich gier jak Test Drive Unlimited, Need for Speed: Underground 2 i Forza Motorsport. Jest marzeniem dla osób wrzucających na luz i grą, która świetnie uzupełnia dokonania wcześniejszych mistrzów arcade’owej jazdy. Przymykając oko na relatywnie małą różnorodność zawodów to produkcja oferująca masę zabawy. A o to przecież chodzi! Wsiądź do pojazdu, załóż okulary przeciwsłoneczne, poczuj ten klimat festiwalu Horizon!

 

Tom

Tom

Akceptuje wszystkie platformy do grania. Ogrywam tylko produkcje powyżej 70 na opencritic. Gatunkowy rozstrzał oprócz jrpg'ów i symulatorów koparki. Recenzje to moje paliwo.

Może Cię również zainteresować: