Ethan Carter w służbie dóbr kulturowych

Share

W dobie postrzegania gier wideo jako popkulturowego fenomenu o skali światowej, warto mieć na uwadze, jak wiele pozytywnych aspektów mogą one wnosić do otaczającej nas rzeczywistości. Potrafią chociażby fantastycznie rezonować z medium filmowym i przysługiwać się promocji różnych miejsc, zabytków, dóbr kulturowych, które z czasem stają się obiektem zainteresowań i symbolem regionu odwiedzanego przez licznych turystów. Po dobre przykłady daleko sięgać nie trzeba – sami znamy wiele ciekawych zakątków świata ze srebrnego ekranu, bądź książek, jak choćby Matamata, czyli słynne domki Hobbitów z uniwersum Władcy Pierścieni. Dzisiaj siedlisko niskich domostw pokrytych trawą jest nie tylko wizytówką Nowej Zelandii, ale i skarbem narodowym przyciągającym dziesiątki tysięcy fanów do tego pięknego, malowniczego kraju. Co zaś w tym wszystkim najważniejsze, krajobrazy Polski również promowano w taki sposób i dzięki temu zdobyły one sympatię wielu graczy z całego globu.


Myślę, że Zaginięcia Ethana Cartera nie trzeba nikomu przedstawiać – piękna stylistycznie gra przygodowa to pierwsza produkcja ekipy The Astronauts, czyli studia założonego przez byłych pracowników People Can FlyAdriana Chmielarza, Andrzeja Poznańskiego oraz Michała Kosieradzkiego. Ujrzawszy światło dzienne w 2014 roku od razu przypadła do gustu krytykom, zdobywając m. in. tytuł Niezależnej Gry Roku na The Game Awards, czy bardzo prestiżową Nagrodę Brytyjskiej Akademii Gier Wideo (BAFTA) w kategorii Największa Innowacja. Mnie zaś osobiście Ethan Carter zauroczył nie tylko fabułą i ciepłymi, jesiennymi barwami, lecz przede wszystkim kapitalnym wykorzystaniem techniki fotogrametrii, ponieważ to ona właśnie tchnęła w tytuł duszę i pozwoliła przenieść naturalne piękno regionu wraz z jego całym dziedzictwem kulturowym do wirtualnego świata. Fikcyjny stan Wisconsin jest więc tak naprawdę odgrywany przez dolnośląskie lokacje, a konkretnie przez Przedgórze Sudeckie i okolice Jeleniej Góry wraz ze wszystkimi kultowymi elementami krajobrazu, które znajdują się w grze. Mamy więc okazję zwiedzić Pilchowicką zaporę wodną (druga co do wielkości i czasu budowy w Polsce), zapory Leśniańską i Złotnicką, świątynię Wang (przeniesiona z norweskiej miejscowości Vang w 1842 roku), zabytkowy most kratownicowy nad Bobrem i wiele innych niepowtarzalnych rzeczy, włącznie z grobowcami i posągami (jak ten reprezentujący Jezusa bez rąk przy skandynawskiej świątyni).

Natomiast prawdziwą perłą w koronie tej wirtualnej turystyki, którą sobie tutaj serwujemy jest zdecydowanie most Pilchowicki otwierający w zasadzie całą przygodę tuż po wyjściu z tunelu na torach kolejowych prowadzących do Red Creek Valley (a w rzeczywistości przebiegają one przez górę Czyżyk). Most jest w Zaginięciu Ethana Cartera symboliczny, gdyż widok rozpościerający się z jego perspektywy pozwala uchwycić cały klimat okolicy zarówno w grze, jak i w realnym świecie. Chciałbym dalej pisać o tym, jak dużo elektroniczna rozrywka może zrobić dla turystyki i promocji regionu, lecz niestety powody, dla których zacząłem pisać ten tekst nie są zbyt pozytywne, a wszystko rozbija się o przekłamania, manipulacje i brak jakiejkolwiek troski o miejsca zabytkowe, bo zdaniem niektórych można takowe poświęcać jeśli nie przynoszą żadnego zysku.

Most w rzeczywistości znajduje się na linii kolejowej PKP PLK S.A. nr. 283 Jelenia Góra-Żagań/Zebrzydowa na odcinku Jelenia Góra-Lwówek Śląski (10,665km). W ewidencji zabytków figuruje już podobno od kilkunastu lat, a na początku marca tego roku Fundacja Dziedzictwa Przemysłowego Śląska wysłała wniosek o wpisanie go w rejestr zabytków nieruchomych przez Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków we Wrocławiu w celu zapewnienia protekcji, gdyż mniej więcej w tym samym czasie zaczęły krążyć niepokojące informacje o rzekomym jego wysadzeniu – miałby odegrać kluczową rolę w filmie o tytule roboczym „Libra”. Nieoficjalnie mówiło się o nowej odsłonie Top Gun z podtytułem Maverick, lecz prawdopodobnie ekipa z Paramount Pictures chce wykorzystać zabytek do kolejnej iteracji blockbustera z Hollywood – Mission Impossible 7. Pod koniec zeszłego roku rozmawiali oni z zarządem Muzeum Kolejnictwa w Jaworzynie Śląskiej, który zaniepokojony wizją producentów zaczął interweniować, kontaktując się bezpośrednio z Bohdanem Ząbkiem z biura prasowego PKP PLK, który zaprzeczył plotkom i utwierdził w przekonaniu, iż linia i tak ma być poddana rewitalizacji z ramienia programu Kolej Plus, a każda ingerencja w jakikolwiek obiekt musi być poprzedzona stosowną umową. Również w marcu w rozmowie z mediami, rzecznik prasowy PKP PLK Mirosław Siemieniec dementował plotki jakoby konstrukcja miała zostać naruszona, gdzie już w tym samym czasie według Piotra Rachwalskiego z Komunikacji Zastępczej, los obiektu był przesądzony. Kawałek z tego tortu chciałby dla siebie także polski reżyser Kolski, gotów dorzucić PKP PLK 2 miliony złotych na potencjalną odbudowę (szacowany koszt odbudowy to 20-30 mln), by również nakręcić materiały dla swoich potrzeb. Na samym moście zaś pojawiły się stalowe kondygnacje – według producentów jedynie po to żeby sprawnie i z dokładnością zbadać kondycję leciwej konstrukcji, co było oczywiście bujdą ze względu na dobudowaną klatkę schodową i specjalne zejście z klapą oraz drabiną. Aktywiści zdążyli na szczęście poinformować o nielegalnej instalacji Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Lwówku Śląskim.

Egzystencja 111-letniego mostu (nie mówiąc już o ponownym włączeniu do jazdy całej linii) stoi cały czas pod znakiem zapytania. Plany realizacji filmu z pewnością pokrzyżowała wszystkim panująca pandemia, lecz według doniesień Tom Cruise wraz z ekipą ma powrócić do Polski już w sierpniu. Ówcześnie zaś obiekt podlegał dogłębnym oględzinom również przez wojsko i tutaj zaczynają się prawdziwe schody. Producent Paramount Pictures współpracuje bowiem w Polsce z firmą Alex Stern S. A. w celu realizacji przedsięwzięcia. Jej prezes, niejaki Robert Golba oznajmił w rozmowie z portalem Gazeta.pl, że most jest stary i zardzewiały w związku z czym nikt nie chce inwestować w jego naprawę, a potencjalne zniszczenie poskutkowałoby budową nowego, co jest zwyczajnym mydleniem oczu, ponieważ nikt nie wyłożyłby na to odpowiedniej sumy. A skoro już o pieniądzach mowa – sprawa nie bez powodu wydaje się być tak zawiła. Seria Mission Impossible to kura znosząca złote jaja – tylko ostatnia część o podtytule Fallout przyniosła 800 milionów dolarów zysku. Takie sumy wystarczą na prawników, dogadanie się z wszelakimi instytucjami i na miejsce pod dywanem na zagarnianie brudów. Gdy podczas wspomnianych oględzin ekipie filmowej wtórowała Straż Pożarna wraz wojskiem (podobno zjawili się także saperzy), szybko wysłano zapytania do Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych o zaistniałą sytuację, które odmówiło udzielania informacji, ponieważ jest to ochrona prywatnych interesów spółek Alex Stern i Paramount, co oznacza mniej więcej tyle, że dzięki odpowiednim zasobom pieniężnym nawet wojsko może być na usługach prywatnych firm. Opus Magnum całego zajścia stanowi zaś cyrk i niekompetencja jakie zrodziły się wokół Poskiego Instytutu Sztuki Filmowej, który jako instytucja Państwowa próbował wypierać się współpracy z producentami Mission Impossible 7. Na początku lipca okazało się zaś, że podmiot wykonawczy w Polsce dostał nie tylko zielone światło na kontynuowanie działań do wysadzenia zabytkowego, państwowego mostu, ale równocześnie PISF przyznało im dotacje na ten cel z publicznej kasy w wysokości…5.592.582,00 zł.

Co zaś miałoby się dziać na moście i gdzie w tym wszystkim miejsce na efekty CGI? Cóż, jeżeli chodzi o scenę akcji to filmowcy chcieliby poprowadzić specjalną atrapę pociągu rozwijającą prędkość 50 km/h, przy czym obecny stan infrastruktury pozwala jechać tylko gdzieniegdzie 10-20 km/h, biorąc oczywiście pod uwagę fakt, iż obecnie jest ona zwyczajnie wyłączona z ruchu. Co z kolei ze wspomnianymi efektami specjalnymi, które notabene wpisały się już na dobre w DNA kina akcji i nie tylko? Ciężko szukać racjonalnych powodów. Istnieje narracja, że Mission Impossible, podobnie jak nowy Top Gun celowo rezygnują z komputerowych sztuczek, by nadać twórczości pożądanego realizmu do czego nawiązywał w wywiadach sam zainteresowany, czyli Tom Cruise. Aktor był podobno niezadowolony z jednej ze scen w piątej odsłonie, gdzie wypadek samochodowy wyglądał zbyt sztucznie. W MI6 przy scenie z helikopterem zamiast niebieskich teł zastosowano autentyczny, odpowiednio przebudowany pojazd i poprzez tak nakręconą scenę osiągnięto odpowiedni realizm wynikający z rozpraszania się światła, ciężkość etc. Osoba odgrywająca daną rolę zawsze wypadnie lepiej w naturalnym środowisku, ponieważ może poczuć na twarzy buchanie ognia, czy śnieg i grymasy jej twarzy będą naturalne, nie trzeba nic udawać. CGI natomiast to w dodatku potencjalnie większe budżety i dłuższy czas produkcyjny – przy kręceniu scen z atrapami wymagane jest, aby odpowiednio wszystko pochować i przy odrobinie szczęścia ma się efektowne ujęcie za jednym zamachem, które może potem jedynie odpowiednio obrobić. Jest to duże uproszczenie, lecz prawdą jest, że kino stara się odchodzić od efektów stricte komputerowych na rzecz koegzystencji z „analogowymi” sztuczkami.

Na chwilę obecną Hollywood ma podobno na przeszkodzie jedynie konserwatora zabytków, którego zapewne nie trudno będzie obejść. Do akcji rozpowszechniania informacji o zagrożeniu dla tak wspaniałego zabytku jakim jest most w Pilchowicach włączył się już szereg aktywistów, miłośników kultury i konserwatorów zabytkowych, w tym wspomniany Piotr Rachwalski, czy Piotr Lewandowski (Fundacja Thesaurus). Natomiast już za kilka dni na youtubowym kanale Łowców Przygód ma pojawić się materiał wideo dokumentujący całą sprawę. Kilka lat temu stworzyli także krótki film pt. „Śladami Ethana Cartera” opowiadający o każdym z tych arcyciekawych miejsc, a jeden z członków ekipy, niejaki Marcin M. Drews pisuje do magazynu PIXEL i w czerwcowym numerze z 2018 roku także poruszał w artykule temat dziedzictwa kulturowego w grach. Sprawa staje się coraz bardziej intrygująca i piszą o niej coraz większe serwisy – dołączymy do nich, aby wspólnie nieść pomoc zabytkowi, tak jak Ethan Carter, który swego czasu pomógł go rozsławić.

 

 

 

Może Cię również zainteresować: