Crazy Taxi

Wyobraźcie sobie świat, w którym taksówkarz wybiera jak najkrótszą z możliwych dróg do celu, łamie podczas kursu prawie wszystkie zasady ruchu drogowego, aby jak najszybciej dowieźć swojego klienta do punktu destynacji przy rockowo punkowych utworach w tle. Takie jest Crazy Taxi, świat idealny dla klienta czekającego na podwózkę.


Kenji Kanno i Hitmaker (Sega AM3) w arkejdowym stylu dają nam poznać rutyny i bolączki taksówkarskiego rzemiosła. W 1999 r. puszczają wersję na automaty, rok później na domową konsolę Dreamcast. Pytanie więc, co może być ciekawego w zagadywaniu klientów podczas podróży, nabijaniu po kryjomu następnej złotówy i intencjonalnemu wjeżdżaniu w korki. Odpowiedź jest jedna – w świecie arcade dosłownie wszystko może być tłem dla niekończącej się radości z gry. Wsiadajcie za kierownicę i rozpocznijcie najlepszą przejażdżkę w swoim życiu.

Kenji Kanno cały swój dorobek growy można powiedzieć poświęcił serii szalonej taksówy, z większych tytułów może być jednak znany dzięki Jurassic Park na automatach.
Automat z Crazy Taxi dostępny w Museum Arcade mieszczącym się w Krakowie. Szkoda, że wersja bez zadaszenia, ale i tak grało się dobrze. Nawet dziewczę się wkręciło!

 

Here We Go!

 

To pierwsze co zobaczycie po rozpoczęciu gry, ten napis powie wam, żeby zapinać pasy i ruszać w celach zarobkowych uciekając przed kończącym się czasem. Tylko najlepsi będą potrafili podbić ranking i zdobyć arkejdowy szczyt szaleństwa w tym fachu. Zasady są bardzo proste, masz zdobyć jak najwięcej mamony w jak najlepszym stylu przy ograniczonym czasie gry. Do dyspozycji masz kilka trybów w wersji na Dreamcast. Po pierwsze tryb Arcade, czyli wyciągnięty z automatu oryginalny tryb gry. Wybierając tę opcję wskakujemy do miasta dostępnego w wersji z automatów. Zaczyna się odliczanie i ruszamy! Pierwsze co, trzeba jak najszybciej znaleźć klienta, w całym mieście są porozstawiane trzy typy potencjalnych chętnych na przejażdżkę. Każdy z nich oznaczony jest jednym z trzech kolorów: zielonym, który pokazuje nam, że dana osoba chce jechać w dłuższą podróż (powiedzmy z jednej dzielnicy do drugiej na naszej mapie miasta); żółtym, czyli przewózka o umiarkowanej odległości; czerwonym, który reprezentuje klientów z chęcią podwózki niedaleko od punktu wyjścia, panie zawieź mnie tutaj za rogiem do sklepu innym słowem. Każdy z kolorów reprezentuje też odpowiednie wynagrodzenie za przewózkę, równolegle do przejechanej trasy, czyli najwięcej zarobimy na zielonych, najmniej zaś u czerwonych. Naszymi jedynymi przeciwnikami są korki, samochody uczestniczące po prostu w życiu miasta i co najważniejsze czas, który ucieka nieubłaganie narzucając presję prędkości.

Świat wydaje się taki piękny i łatwy przy tych zasadach prawda? Bynajmniej. Trzeba myśleć strategicznie, lepiej wziąć czasami 4 klientów z czerwonym wskaźnikiem i robić szybkie przejażdżki w krótkim obszarze, gdzie łatwiej dojechać na czas dany nam od klienta. Dlaczego? Ponieważ przy każdej szybkiej podwózce, dodatkowe sekundy dobijają nam się do czasu ogólnego rozgrywki, dzięki czemu pierwotne 50 sekund zabawy można wydłużać w nieskończoność (taaa, opcja tylko dla najlepszych). Jeżeli nie dowieziemy klienta w odpowiednim czasie tracimy nasz czas na grę (te 50 sekund) i nie dostajemy za to mamony, najprościej ujmując straciliśmy tylko czas i siły i prawdopodobnie już po grze. Znajomość szosy bardzo nam pomoże, po drogach są porozstawiane np. wyskocznie dzięki którym przelecimy nad korkiem, dosłownie!, wszelakiej maści skróty omijające trudną część miasta do przejazdu na pełnej prędkości itp.

Ostatnie z wyzwań w Crazy Box, trochę było mordęgi!

 

Hey, hey, hey! It’s time to make some crazy money!

 

Jak każdy taksówkarz musisz znać miasto, więc za pierwszym razem to może podwieziesz z 3-5 klientów i powiesz sobie: rukwa jakie to ciężkie. Jednak przy kolejnych podejściach, metodą prób i błędów zaczynasz kojarzyć ważniejsze punkty w metropolii i powoli nabierasz odwagi w poruszaniu się po danym terenie. Oczywiście pomaga nam również wskaźnik (opatentowany zresztą przez Segę) nad samochodem pokazujący, gdzie dokładnie mamy jechać. Czegoś takiego jak mapa miasta nie uraczymy, z jednego powodu: Panie nie ma czasu na takie pierdoły, w radiu odpala się All I Want zespołu Offspring, czas zaczyna uciekać, a ty chcesz mapy sprawdzać? Puknij się Pan w łepetynę i zapier*alaj!

Żeby nie było, to typowy arkejdowy fun, więc nie zobaczycie jakichś kolizji samochodu, możesz uderzać w co chcesz, co najwyżej spowolni to twoją podróż. Tak samo nie spodziewajcie się jakiejś fabuły, to czysty zastrzyk arkejdowej energii w dawkach równoważnych z wciąganą kreską przy pudrowaniu noska. Wsiadasz i jedziesz! Break up the rules! Od tej pory radzisz sobie sam! Dlaczego wspominam ciągle o tym radiu? Bo utwory wykorzystane w grze, przygrywające nam podczas jazdy to jedna z najlepiej pasujących playlist w historii, co ciekawe jest ich tylko 7! Ale za to jakich, combo z The Offspring i Bad Religion z ich flagowymi utworami to taka dawka zajebistości, że głowa sama zaczyna ruszać się jak w transie do przygrywanych utworów, a nasza jazda zaczyna nabierać fantazji. Poważnie, zaczniecie jeździć jak utwór wam zagra, w pewnych momentach wiedząc, że powinienem wyhamować wciskałem jeszcze mocniej przyciski odpowiadające za przyśpieszenie. Robiłem to wyłącznie dlatego, że akurat Dexter Holland (wokalista The Offspring) zaczynał krzyczeć Break up the rules!!!!!! w utworze All I Want. Tego nie da się powstrzymać, zaś poruszanie się na pełnej parze, wręcz płynąc po ulicach miasta jak najlepsi rajdowcy w historii, wymijając wszystkie przeszkody to nie lada sztuka. Jednak jest pewien tryb gry, który nam pomoże w szlifowaniu swoich umiejętności – Crazy Box.

Crazy Taxi ma tylko 7 utworów przygrywających podczas śmigania, ale są to tak mocne kawałki, że więcej po prostu nie potrzeba. Wszystko wyszło idealnie dzięki wykupieniu licencji do utworów od legendarnego The Offspring i Bad Religion. Po kolei są to:

  1. The Offspring – Change The World 
  2. Bad Religion – Hear It 
  3. Bad Religion – Inner Logic
  4. Bad Religion – Ten In 2010
  5. Bad Religion – Them And Us
  6.  The Offspring – Way Down The Line
  7. The Offspring – All I Want

Co interesujące, licencje również dostały punkty w mieście. Na przykład klient będzie kazał się zawieźć do sklepu Levisa, bo chce zapewne kupić sobie nowe jeansy, drugi do KFC, bo szykuje się nocka z graniem i musi przygotować sobie żarło itp. itd. Naprawdę fajne smaczki, które budują jeszcze lepszy odbiór tej gry.

Crazy Box to można powiedzieć samouczek, test pokazujący nam pełną mechanikę gry podany w 16 wyzwaniach. Nauczymy się tam odpalania przyśpieszenia, driftów na pełnej prędkości i wyćwiczymy umiejętności do takiego poziomu, że można śmiało nazywać siebie przy poznaniu później mapy miasta królem tej szosy. Nie dajcie się oszukać, że mechanika jest bardzo prosta, ot co 4 przyciski, hamulec, gaz i dwa ze zmianą biegów (chociaż są tylko dwie opcje, wsteczny i do przodu), teoretycznie wydaje się pikuś, ale już w praktyce można się z początku pogubić, mało tego trzeba ładnie to sobie wyćwiczyć i w odpowiednich momentach ciskać kombinację przycisków, aby np. wlecieć w drift bądź po prostu dać kopa taksówie. Możliwe, że mój brak prawa jazdy w tej sytuacji zrobił ze mnie nooba, więc tylko mi się wydawało to dosyć trudne. Crazy Box zrobi z was mężczyzn i przeora w każdy możliwy sposób, po ukończeniu go nic dla was nie będzie niemożliwe w tym kawałku kodu zwanym Crazy Taxi. Przyznam, że trochę się namęczyłem, aby go ukończyć, niektóre wyzwania trzeba wręcz wyrabiać perfekcyjnie, nie ma czasu na żaden błąd bądź niesłuchanie na zajęciach. Nagrodą zaś za ukończenie tego trybu oprócz licencji na szalonego taksówkarza i nabyciu niezbędnych umiejętności do bycia najlepszym – jest rower. Tak, możemy sobie pojeździć potem na rowerku i podwozić na nim ludzi, koniec końców zabawny content i taka wisienka na torcie po tej satysfakcjonującej mordędze.

W końcu się udało, rower jest mój!

Ostatnim trybem gry, który jest dostępny wyłącznie w wersji na domowe konsole to Original Mode. Mamy tutaj do dyspozycji nowe miasto stworzone na wzór San Francisco. Co ciekawe, położono w tym trybie większy nacisk na znajomość terenu. Trzeba zapamiętać najważniejsze punkty w danych dzielnicach i najlepiej poruszać się z pamięci, ponieważ wskaźnik potrafi wariować. Przy tym trybie (ale nie tylko) zauważymy, że Crazy Taxi nie jest głupkowatą grą przewożenia ludzi z punktu A do punktu B, czym głębiej w las tym bardziej doceniamy ten kawałek kodu. Strategia, znajomość miasta, poznanie całej mechaniki poruszania się naszą szaloną taksówą daje nam takie możliwości i poczucie głębi, że konsola sama wzywa Cię po wyłączeniu nawiedzając myślą jeszcze jedna partyjka, tamto mogłem zrobić lepiej, tym razem pobije swój czas itd. 

Do dyspozycji mamy czterech kierowców w tym jedną rudowłosą kobiecinę. Po kolei od lewej są to zielonowłosy Axel, B.D. JOE, Gena i Gus.
Co ciekawe, każdy z nich ma inny samochód, mało tego każdy z nich preferuje inne rodzaje poruszania się po mieście, od najlepiej zbalansowanego Axela po zapieprzającą jak szalona Gene, więc wybór postaci będzie też wyborem atrybutów, które warto wykorzystać w grze. Dodatkowo charakter kierowców opisuje krótki napis na tablicach rejestracyjnych. Tak np. Gena ma: 5EXY515, co w wolnym tłumaczeniu (haha) daje nam Sexy Sis. Świetny smaczek.

Najważniejsze, wszystko śmiga jak powinno. Port na Dreamcasta wyszedł po całości, dodatkowo otrzymujemy nowe tryby jak Original Mode i Crazy Box. Graficznie prezentuje się wspaniale, replayability jest uzależniające, a ty zaczniesz pobijać rekordy nawet jeżeli tego nigdy w grach nie robiłeś. Po prostu siadasz, odpalasz i ruszasz, nie myślisz o głupotach, zabierasz tego i tamtego, z punk rockową nutą w tle stajesz się Panem tego miasta. Ciekawostka, aby zobaczyć napisy końcowe (tak są w tej grze napisy końcowe!) należy zdobyć minimum licencję S (jest ich 8, najwyższa to Crazy). Myślicie, że zdobycie najwyższych licencji będzie proste? Hah, chcielibyście, oj chcieli. Crazy Taxi to fenomen oddający w zupełności to czym potrafiły zawstydzić gry arcade późniejsze gry fabularne – jedną wielką nieposkromioną, wręcz niezdrową radością z samej okazji grania. Usiądziecie na 10 minut dla jednej partyjki, skończycie ocknięci przez drugą osobę po godzince, dwóch zapominając o całym zewnętrznym świecie. 

Dobra, któryś raz z rzędu skończyła mi się playlista utworów z gry więc kończę ten wywód. Kto nie grał, nadrabiać! Tylko nie podchodzić do portów na inne konsole (np. PS2), bo nie ma tam już utworów budujących część klimatu tego małego arkejdowego arcydzieła. Gra nie zestarzała się w ogóle i po sam koniec czasów elektronicznej rozgrywki będzie sprawiała każdemu grającemu nieposkromioną przyjemność i frajdę. Kenji Kanno tworząc Crazy Taxi wynalazł lek na nieśmiertelność, chwała mu za to! 

Czas gry daję jako 120+ h ze względu na arkejdowe korzenie i fundament szpila, Crazy Taxi wydane zostało w 1999 r., ale na automaty. Dopiero rok później przeniesiono ją na Dreamcast i ta wersja jest recenzowana przeze mnie. 

ndl

Autor: ndl

First time?