Battlefield V

Battlefield V to gra pełna kontrowersji i dziwnych decyzji EA. Zadufani w sobie elektronicy byli tak pewni swojej produkcji, że nie zważali na krytyczne opinie wyrażane przez swoich fanów. Osobiście też bardzo cenię sobie serię Battlefield i również byłem zaniepokojony materiałami wypuszczanymi przez Dice, ale mimo wszystko postanowiłem dać szansę. Oto jakie wrażenia wyniosłem z Battlefielda V.


Dziś trochę nietypowo ponieważ w Bf mam spędzone ponad 60h i omawiał będę nie tryb fabularny a multiplayer. Materiały które były przedstawiane przez EA oraz Dice, mało mówiąc nie napawały mnie zbytnim optymizmem… Wypuszczanie wcześniej informacji, że gra pod względem historycznym ma być zgodna z prawdą, a później ukazywanie na zwiastunie walecznych kobiet z protezami zamiast rąk i odpowiedź studia, że jak komuś to przeszkadza to nie musi kupować gry. WTF?! No coś tu chyba się nie zgadza. Nie, nie mam zamiaru umniejszać kobietom, które podczas wojny miały swoje zasługi, ale sposób w który zostały przedstawiony i nachalność wciskania ich na front jest co najmniej żałosna. Żenująca jest również „prawda historyczna” którą nowy Battlefield wciska w swojej kampanii single player, sprzęty wojskowe z innych lat czy nawet obietnice dotyczące wsparcia gry, ale to temat na inny materiał. Wróćmy jednak do tematu i spójrzmy jak w nowej odsłonie flagowej serii Dice prezentuje się tryb multiplayer, grafika, dźwięk oraz to co tygryski lubią najbardziej a więc strzelanie!

Graficznie nie mam się do czego przeczepić, a nawet muszę pochwalić! Serio, Battlefield V to piękny shooter z efektownymi wybuchami oraz ciekawym systemem destrukcji otoczenia. Oczywiście nie jest to jakaś rewolucja w stosunku do poprzedniej części, a raczej powolna i konsekwentna ewolucja. Porównując go do konkurencyjnego CoD-a, który ukazał się zaledwie miesiąc wcześniej przed BF V, jest to ogromny graficzny przeskok, rzekłbym nawet, że generacyjny! Oczywiście na korzyść Battlefielda. Bardzo ładnie został zaimplementowany tryb HDR, co niestety nie zawsze udaje się twórcom, a gra prezentuje się równie dobrze również na zwykłym Xboxie. Broń się brudzi, budynki się walą, wybuchy bomb zostawiają leje w ziemi, a modele broni oraz przeciwników są zrobione dobrze i nie zauważyłem jakichś wielkich bugów oraz odstępstw od graficznej normy narzuconej przez grę, której poprzeczka już była zawieszona wysoko. Ogromne wrażenie zrobił na mnie dźwięk do którego zazwyczaj nie przywiązuje zbyt dużej uwagi i sądzę, że nie tylko ja traktuje go jako rzecz oczywistą i nie mającą do zaoferowania zbyt wiele. Zacznijmy od tego, że grać powinniśmy na dobrych słuchawkach lub odpowiednim sprzęcie audio podłączonym do TV, bo wtedy spełniamy warunki które pozwalają na maksymalną „wczutę” w klimat produkcji. Oczywiście nie każdy może sobie pozwolić na taki sprzęt i wtedy słuchając dźwięku z standardowych głośników zamontowanych w tv nie przykładamy uwagi do oprawy audio, a szkoda… Efekty dźwiękowe w Battlefield V robią na mnie ogromne wrażenie! Jest to chyba jedna z nielicznych produkcji, które ukazują tak świetnie wojenną zawieruchę pełną wybuchów i dalekich wystrzałów! Sam nie posiadam zbyt dobrego sprzętu, ale już nawet średniej jakości słuchawki potrafią zrobić robotę i spotęgować klimat gry.

Tryby obecne w BF V to znane nam już warianty z poprzednich części:

– Podbój

– Przełamanie

– Linia Frontu

– Dominacja

– Zespołowy DeathMatch

– Wielkie operacje

Oraz największa nowość jaką EA próbowano nakręcić hype wokół BF V, a niekoniecznie się to udało:

-Battle Royal ukryty pod nazwą „Fire Storm”.

Przyznam bez bicia, że z tym Batlerojalem wyszła niezła heca… Wydali grę w której szumnie zapowiadali tryb nowej rozgrywki, który od dłuższego czasu znajduje się na fali popularności i zaimplementowali go w grze po 5 miesiącach od premiery tytułu… Mimo wszystko wyszło im to całkiem fajnie, ale zagrałem może z 2 -3 razy i wróciłem do najlepszego trybu jakim jest oczywiście: Dominacja. Kupiłem Battlefield niedługo po premierze i wsiąknąłem w niego na długi czas, ale ile można grać w to samo? Ewidentnie widać, że cała para została skierowana właśnie na tryb Battle Royal i weterani serii mogli poczuć się osamotnieni, bo gra nie dostawała żadnej nowej zawartości oprócz jakichś kosmetycznych bzdetów. Od premiery Battlefielda V minęło 9 miesięcy, a w tym czasie dostaliśmy 3 nowe mapy z czego jedna nie działa w trybie dużych klasycznych rozgrywek. Serio EA? Serio?!

W grze polegającej na faszerowaniu przeciwników ołowiem najważniejsze jest… Strzelanie! Do wyboru mamy standardowo: szturmowca, medyka, snajpera oraz wsparcie. Każda z klas dostępnych w Battlefield posiada 2 specjalizacje dzięki którym możemy jeszcze lepiej spersonalizować naszą postać pod własny styl gry. Feeling broni w Battlefield V jest wykonany bardzo dobrze. Czujemy tutaj masę pukawki, odrzut oraz siłę. Każda broń może być modyfikowana (kolor, luneta itp.), a także rozwijana. Korzystając z broni nabijamy jej punkty doświadczenia dzięki którym nasza broń leveluje, zdobywając pewne modyfikacje, które mają rzeczywisty wpływ na rozgrywkę i nie znajdziemy tu na szczęście bezsensownego grindu, bo broń ulepszamy szybko i maksymalnie do 4 poziomu. Fajnie została zrobiona współpraca drużynowa gdzie gra zachęca do współdziałania i mieszania klas postaci, a latanie samopas często kończy się szybką śmiercią. Współpraca drużyn nie kończy się jedynie na oznaczaniu wrogów (Ci już automatycznie nie są zaznaczani po dostrzeżeniu jak w poprzedniej części) i zasadzek na czołgi (o balansie piechoty i maszyn będzie zaraz), ale tutaj mamy do czynienia z kolejną nowością którą jest budowanie. Nie, nie wybudujemy tutaj drapaczy chmur, a nieco bardziej prowizoryczne wojskowe konstrukcje jak : zasieki, obwarowanie workami piasku, punkt z amunicją dla piechoty i pojazdów oraz zaopatrzenie w medykamenty. Te drobne konstrukcje w połączeniu z dobrą pracą drużynową pozwalają odmienić losy bitwy, jeśli umie się z nich odpowiednio korzystać. Machiny śmierci, czyli czołgi które w poprzednich częściach wzbudzały grozę, gdy tylko pojawiły się na polu bitwy dziś na szczęście zostały odpowiednio zbalansowane i mimo swojej dużej mocy, którą nada dysponują można je pokonać przy odpowiedniej pracy z drużyną i odrobinie wysiłku. Zdaje się, że w nowym Battlefieldzie bardzo mądrze przemyślano aspekt taktyczny i bardzo dobrze, tego brakowało mi w poprzedniej części. Na koniec wspomnę jeszcze, że w V usunięto pojazdy specjalne tzw. Behemoty. W zamian za to otrzymaliśmy wsparcia drużyny (dostarczenie zaopatrzenia, pojazdów, bombardowanie określonego celu), które możemy zyskać dzięki zdobywaniu punktów drużynowych. Dodatkowe umiejętności są przydatne oraz dobrze zbalansowane i warto z nich korzystać, bo w natłoku akcji często się o tym zapomina. Battlefield V to marketingowy upadek ale pod gruzami tej zacnej serii kryje się naprawdę dobra gra, którą można odkryć dając jej szanse i trochę czasu. Wszystkim zainteresowanym polecam grać w drużynie a warto również wspomnieć, że gra znajduje się w EA Access.

m4tekt

Autor: m4tekt